sobota, 12 lipca 2014

Okej...

Cześć, tu Dix aka Julka.
Walnę prosto z mostu. Nie podoba mi się to, że obrażacie Weronikę, mimo iż to nie jej wina. Tak naprawdę nikt nie jest winny, ponieważ to życie zgotowało nam taki los. Czy to źle, że dziewczyna chce mieć wykształcenie i spełniać marzenia? Powinniście trzymać kciuki, żeby jej się udało. Ze mną jest to samo. Z niecierpliwością czekam na list, w którym będzie pisało czy się dostałam do tej mojej wymarzonej szkoły.
I jeśli macie jakiekolwiek problemy z tym, co stało się na tym blogu to piszcie je tutaj, pod moim postem, bo tak naprawdę to ja pierwsza napisałam do Grossy z propozycją zawieszenia. Zrozumcie, że pisanie to tylko nasze hobby, a nie praca, chociaż nie powiem, ale marzy mi się własna książka. I okej, piszcie, że jesteśmy chujowe czy coś. Ja mam to gdzieś, bo jestem na tyle dorosła, że śmieszą mnie wyzwiska tego typu.
Ale napiszę tu coś jeszcze. Przez Wasze komentarze miałam ochotę po prostu odejść z bloga. Nie ważne jak my się napracowałyśmy nad rozdziałem i ile poświęciłyśmy(na przykład ja odwoływałam spotkania ze znajomymi), wy i tak pisałyście komentarze typu "super :***". To serio nie motywuje i widać, że nie szanowałyście nas i naszych prac.
Każda z nas ma swoje życie prywatne; Grossa ma chłopaka, o którym wiem tylko, że jest wspaniały, a i ja zaczynam się spotykać z takim jednym. Zrozumcie, że nie rzucimy wszystkiego, żeby siąść i napisać kilka stron rozdziału tylko po to, aby w komentarzu było jedno słowo.
Jeśli chcecie hejtować jedną z nas to na 100% powinnam to być ja, a nie Weronika. To ona często podsuwała mi pomysły na rozdziały. A poza tym jej rozdziały były dłuższe, a wasze komentarze nie.
To trochę niewdzięczne, ale po tych wszystkich wyzwiskach nie wiem czy nie usuniemy bloga.
A jeśli tracimy czytelników to tylko dlatego, że nie podoba im się coś w stylu pisania, bo jeśli komuś się podoba to co piszemy to powinien z niecierpliwością czekać na następny

/Wkurzona Dix

poniedziałek, 7 lipca 2014

Przepraszamy!

Cześć, tutaj Grossa.
Wraz z Julią postanowiłyśmy wprowadzić pewne zmiany na blogu - mianowicie stworzyłam nowy wygląd bloga a po drugie i chyba najważniejsze..

ZAWIESZAMY BLOGA NA OKRES WAKACYJNY

Dlaczego?
Bardzo prosta i oczywista odpowiedź. Jestsmy w szalonym wieku, obie skończyłyśmy gimnazjum i chcąc nie chcąc zaczyna nam się naprawdę przesrany etap. Ja na przykład wyjeżdzam w sobotę na dwutygodniowy obóz a potem na dwa tygodnie do Egiptu z rodzicami, czyli dopiero za miesiąc byłabym w stanie pisać. Julia ma wiele obowiązków mimo wakacji i obie nie dajemy rady wstawiać notek czy pisać nawet do siebie a co dopiero powiedzieć o napisaniu porządnego rozdziału. Dlatego kiedy tylko znajdziemy troche czasu zaczniemy pisać rozdziały, które dostaniecie we wrześniu. Może potem będę w stanie wypisywać rozdziały, wtedy pojawi się notka :) nie chcemy Was zwodzić, dlatego umówmy się, że 31 sierpnia pojawi się notka o aktywacji bloga i nowym rozdziałem :)
Z góry dziękujemy za wyrozumiałość i przepraszamy, jeżeli Was zawiodłyśmy.
Miłych i bezpiecznych wakacji!
/Grossa


ps oceńcie wygląd bloga w komentarzach! plisss

czwartek, 19 czerwca 2014

13. Nie rujnuj go.



Rozdział 12

*Harry*

- Nie śmiej się ze mnie, naprawdę – siedziałem u Olivii i Ruby w mieszkaniu. Wypuścili moją ukochaną ze szpitala, pod warunkiem, że ktoś będzie miał ją na oku. Ale, kurwa mać, nikt się nią nie opiekował i prawie walnąłem w ścianę, widząc ją samą w salonie. – Potem masowałem Ci brzuch, bo miałaś te dni – opowiadałem właśnie brunetce o naszych wspólnych, niesamowitych chwilach – wtedy tak bardzo się w tobie zakochałem – przesunąłem palcem po jej policzku. Jej oczy powiększyły się i wzdrygnęła. No tak, małymi kroczkami. Jestem dla niej obcą osobą.
- Zresztą, wspominając, na początku naszej znajomości, nienawidziliśmy się – zaśmiałem się. – Wyzywaliśmy się równo i wychodziliśmy z sali, kiedy jedno z nas było w niej.
- Niemożliwe – uśmiech Olivii zabłysł w pomieszczeniu a w moim brzuchu latało stado motylków na widok radości dziewczyny. Chryste jak ja ją kocham. Byłem skończonym dupkiem, zrywając z nią. To wszystko moja pieprzona wina. ­­
- Widzisz ich nadal? – zapytałem ciekawy. Olivia zmrużyła oczy ale nadal była delikatnie uśmiechnięta.
- Już nie, ale boję się zamykać oczy – jej głos zadrżał kiedy mówiła.
 - Spokojnie, dzisiaj już stąd spadamy – uśmiechnąłem się i wyciągnąłem w jej stronę dłoń. Zawahała się ale w końcu ułożyła swoją rękę na mojej. Zdziwiło mnie to, że splotła nasze palce. Uśmiechnęła się do mnie i oparła głowę o poduszkę. Patrzyłem na ten widok z nie lada rozmarzeniem, kiedy poczułem wibracje w spodniach. Wstałem i poprawiłem Olivii różową kołdrę. To zadziwiające jak taka silna, niebezpieczna dziewczyna może kochać to, że ma nogi i że może nazwać się dziewczyną i sprawia, że jest najbardziej dziewczyńską postacią jaką znam. I to właśnie w niech kocham. Opuszczam jej pokój i jeszcze raz sprawdzam czy słodko śpi. Oddech ma równy, krew idealnie pływa w jej żyłach i tętnicach. Harry, ogarnij się.
- Tak? – warknąłem, odbierając.
- Harry, gdzie jesteś? – usłyszałem głos Nialla.
- U Olivii, zaraz będziemy się zbierać – boli mnie to, że będę ją musiał wyciągnąć z łóżka, ale musze sprawić, że będzie bezpieczna.
- Okej, wysłałem Ci wsparcie.
- Poradziłbym sobie – przewróciłem oczami.
- Coś jest podobno nie tak w szkole, idziemy sprawdzić.
- Okej, ale uważajcie na siebie. Bez Was to nie wypali.
- Będziemy w kontakcie.
Wsadziłem swoją komórkę z powrotem do kieszeni i westchnąłem opierając się o blat. Przetarłem twarz rękoma. Muszę sprawić, żeby Olivia była bezpieczna i to się liczy, nic innego.
- Harry? – usłyszałem cichy głos dziewczyny. Odwróciłem się widząc ją w skąpej koszuli nocnej. O kurwa, ona była naprawdę bardzo skąpa. Czemu mi to robisz?!
- Ta-ak? – zapytałem, mierząc jej ciało. Ona jest taka idealna. Każdy jej centymetr jest zajebisty i mały Harry już o tym doskonale wie, wbijając się w moje bokserki. O kurwa mać.
- Oni tam są – dyszała głośno i ledwo co stała na nogach. Ja pierdole. Podbiegłem do niej i mocno przytuliłem ją do mojego ciała.
- Spokojnie, jesteś przy mnie bezpieczna – wyszeptałem jej we włosy, które nadal pachniały truskawkowym szamponem. – Bezpieczna – powtórzyłem.
- Nie puszczaj mnie, już nigdy – mocniej wlepiła się w moje ciało. Hej, nie przeszkadza mi to. Naprawdę.
- Obiecuję – cmoknąłem czubek jej głowy. – Chodź, sprawdzimy czy już odeszli. – złapałem ją za rękę. Stawiała wyraźne opory ale kiedy tylko przeszliśmy przez próg, uspokoiła się, widząc, że pokój jest czysty.
- Dziękuję – wyszeptała, pocierając kciukiem moją dłoń.
- Do usług – uśmiechnąłem się.
Położyliśmy się na łóżku i dziewczyna zasnęła, wtulona w moje ramię. Również zamknąłem oczy i pomyślałem, jakby przyjemnie było jakbyśmy się cofnęli o kilka tygodni w tył. Można by było tyle zmienić. Mogliśmy nie wyjeżdżać z hotelu Nialla i byłby święty spokój.
Usłyszałem pukanie do drzwi. Wstałem, zostawiając Olivię przykrytą kocem.
- Louis, przyjacielu – przewróciłem oczami widząc bruneta w drzwiach. Przepuściłem go i trzasnąłem drewnianą powłoką. No kurwa, zajebiście.
- Gdzie Olivia?
- W łóżku, ja też tam powinienem być – odpowiedziałem.
- Taa, musimy ją zabrać – wzruszył ramionami i skierował się w stronę jej pokoju. Wywróciłem oczami i poszedłem za nim. Usiadł na skraju jej łóżka.
- Olivia – zacząłem ją wybudzać zanim on cokolwiek, jakkolwiek by ją dotknął. Nagle dostałem silnych spazmów. Co do cholery? Olivia również zaczęła kaszleć. Ból brzucha przyprawił mnie o mdłości i musiałem mocno się trzymać, żeby nie wymiotować porannej krwi.
- Harry? – zaniepokoił się Louis.
- Krwi – wydukałem, czując, ze potrzebna mi kolejna dawka energii. Olivia spała spokojnie ale na jej twarzy pojawiły się kropelki potu. Louis wybiegł z pokoju i chwilę potem wrócił.
- Nigdzie nie ma – powiedział zawiedziony. – Pij – wystawił mi swoją rękę a ja spojrzałem na niego jak na idiotę.
- Nie będę się w Ciebie wsysał – parsknąłem.
- To zrób coś z sobą, jesteś na wykończeniu.
- Wiem to, kurwa – sapię i osuwam się. Nie mogę złapać oddechu. Nie wiem co się, do cholery, ze mną dzieje.
- To pij z niej!
- Nie będę ją wymęczał!
- Harry, proszę – kiedy usłyszałem jej głos zrobiło mi się lepiej. Myśl o niej, Harry. O cudownej Olivii. – Harry – prosi a ja spoglądam na nią. Widziałem jej żyły na szyi kiedy się przechylała, dając mi dostęp. Jej dłoń powędrowała na szyję i szarpnęła paznokciem przy zagięciu między ramieniem a szyją. Kiedy zobaczyłem czerwoną ciecz wszystkie moje wodze puściły i wampirzym tempem przybliżyłem się do Olivii i przysunąłem usta do jej skóry. Musiałem zamknąć oczy, ukojony przyjemnością rozchodzącą się w moim ciele. Odsunąłem się od szyi Olivii i udałem, że już jest okej, chociaż nadal czułem jakby ktoś był w moim ciele i kopał w żołądek. Kurwa mać.
- Wszystko okej? – zapytała Olivia zatroskanym głosem.
- Taa – skłamałem, pocierając kark. Uśmiechnąłem się do dziewczyny a ona odwzajemniła go. Wyczerpana zamknęła oczy.
- Jesteś samochodem? – szepnąłem do Louisa. Pokiwał głową. – Mógłbym ją zanieść ale boję się, że nie zniesie mojej szybkości. Zaniosę ją do samochodu – Louis westchnął i wyszedł z pokoju. Objąłem Oliv w talii i unosząc ją jak pannę młodą opuściłem mieszkanie. Kiedy tylko wyszliśmy z bloku chłodny wiatr owiał nasze ciała. Wiatr? O co chodzi? Nigdy tu nie było tak zimno.
- Powinniśmy się pośpieszyć – szepnął zaniepokojony Louis.
- Tak sądzę – odparłem przerażony. Ułożyłem dziewczynę na tylnym siedzeniu i zająłem miejsce pasażera.
- Musimy naprawdę spiąć dupy – stwierdził Louis odpalając samochód. Ruszył z piskiem opon. Spojrzałem w tylne lusterko i nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu wkradającego się na moje usta, widząc zamknięte powieki Olivii i spokojny oddech. To wszystko, żeby była bezpieczna.
- Kurwa mać – przeklął pod nosem Lou.
- Co?
- Samochód nie jedzie, brak mu magii.
- Jak to kurwa brak mu magii?! – warknąłem.
- Jesteśmy w magicznym mieście, co ty wymagasz? Że tutaj będą samochodu na benzynę?
- Nie wiem, cholera.
- Zabierz stąd Olivię, znam przejście szybkie pod ulicami.
- Nieźle – mruknąłem pod nosem. Louis przewrócił oczami.
- Dopiero się obudziłeś? Nie miałeś, stary, dzieciństwa – śmiał się a ja ponownie przewróciłem oczami. Mam wrażenie, że jestem bardziej dojrzały niż mój nauczyciel.
- To co teraz?
- Weź Olivię i biegnij do waszego mieszkania – zaczął tłumaczyć – ja zobaczę co się dzieje w szkole.
- Dajesz mi Olivię we władania? – zdziwiłem się.
- Tak, bo ją kocham i chcę żeby była bezpieczna. – pokiwałem głową i mocno przycisnąłem Olivię do piersi, kiedy wyciągnąłem ją z samochodu.
- Będzie bezpieczna.
- Mam nadzieję, bo urwę Ci jaja jak jeden włos spadnie z jej głowy.
- Spoko, sam sobie je urwę jak stanie jej się krzywda – wzruszyłem ramionami  i Louis nie zdążył się obejrzeć a już byłem przed mieszkaniem chłopaków. Kopnąłem drzwi od ich mieszkania i wtargnąłem do środka.
- Co do chole.. – nie dane było Niallowi dokończyć, kiedy zobaczył Olivię. – Żartujesz.. – jego głos załamał się a w oczach pojawiły mu się łzy.
- Co ty, debilu, ona żyje! – wrzasnąłem tak głośno, że Olivia otworzyła swoje bursztynowe oczy – Przepraszam! – pisnąłem.
- Oh, połóż mnie – dziewczyna speszyła się a na jej policzki wpłynął czerwony kolor. Odstawiłem ją na ziemię.
- Wszystko gotowe?
- Na co? – wtrąciła się Olivia.
- Wyjeżdżamy – ucieszył się Niall.
- Co?! – krzyknęła brunetka.
- Wszystko gotowe, torba działa, wystarczy tylko, że zgromadzimy się w kółku, Zayn wpisze dane i cośtam jeszcze czego radzę się nie pytać, bo skończysz pogryziony i to dosłownie, nie śmiej się, nie pokażę Ci tyłka no ale tego, wszyscy muszą się zjawić i tyle – uśmiechnął się szeroko.
- Perfekcyjnie.
- Czyli co, wołać wszystkich?
- A co ze szkołą?
- Fałszywy alarm, podobno tylko nauczyciele mieli kłótnie i każdy myślał, że o coś poważnego.
- Więc dzwoń do każdego, czas wyruszać.
*
- Wszyscy są?
- Taak – odpowiedzieli chórem. Okej, denerwuję się. Zaczynam się kurewsko denerwować. A jak nagle któregoś z nas wezmą do igrzysk? Widomo, że wygramy, ale jednak to co innego. Może spróbujemy innej lokalizacji? No kurwa, zaczynam się pocić.
Spojrzałem po ludziach. Każdy był napalony na nowe wyzwania. Jedynie co Ruby miała markotną minę i mocno wtulała się w Olivię. Jak to kobieta podczas okresu. Brunetka miała szeroko otwarte oczy i nie wiedziała o co chodzi – zresztą jak zwykle w ostatnim czasie. Boże, to jest takie pojebane. Czasem już mam tego dosyć.
- Więc co, dwunastka?
- Na to wygląda – odpowiedział Niall. Westchnąłem i dałem znać Zaynowi żeby zaczął działać. Czuję się jak pieprzony władca tego całego występku. Każdy się pyta mnie o wszystko. Kiedy, jak, co, z kim, z czym. Już mnie szlag trafia i jak jeszcze raz ktoś się zapyta czy spotkamy Katniss to jebnę go tak mocno, że będzie śnił o Katniss kilka dni, tygodni albo miesięcy. Podszedłem do Olivii i wtuliłem twarz w jej włosy. Dziewczyna już na tyle odzyskała pamięć, że wie, że jestem jej bliski i pozwala na dobre relacje. Wdychając jej zapach, odpoczywałem i zbierałem siły.

*Olivia*

- Nie wiem, Ruby. Nie chcę z wami uciekać, chcę zostać – upieram się.
- Przestań wygadywać głupoty, Olivia! To ty jesteś w niebezpieczeństwie, co może również przenieść się na nas, doceń to, że my wszyscy robimy to dla Ciebie – Ruby mocno mnie przytula. Ale ja wiem swoje, muszę uciec. Nie mogę z nimi tutaj zostać, nie teraz.
- Nie, Ruby. Przepraszam – szepczę.
- Olivia, nie możesz się poddawać, my jedyne co mamy to Harry, Harry jedyne co ma to ty, więc błagam Cię, nie rujnuj go.
- Nie wiem, nie potrafię tak tego zostawić..


jeśli przeczytałaś, proszę skomentuj :)


/G

czwartek, 8 maja 2014

12: Coraz gorzej.

EDIT:  Mysterious - Zayn Malik
Leigh-Anne to córka bogatych ludzi, która chodzi do publicznej szkoły z Zaynem Malikiem, chłopakiem, o którym nic nie wie nawet jego najlepszy przyjaciel. Wszystko wydaje się iść swoim torem, ale co jeśli pewnego dnia stanie się to co stać się nie powinno? Może wtedy Leigh przestanie być zakochana w sobie? Albo wręcz przeciwnie? Może wtedy Zayn otworzy się? A może nie. Wszystkiego dowiesz się na http://mysterious-zm.blogspot.com/

UWAGA: Jeśli NIE lubisz opowiadań o "nie-psyhopatycznym Zaynie" to nie jest on dla ciebie, bo Zayn jest tutaj normalnym chłopakiem.


Środa. Lekcja wychowania do życia w rodzinie z Louisem. Dzisiaj zachowywałam się dość spokojnie, choć siedziałam w jednej ławce z Casparem. Harry chowa się teraz gdzieś po kątach, a my (głownie ja i Zayn) go kryjemy. Niall wrócił z tych Bahamów dziwnie szczęśliwy. To znaczy, widać, że coś jest nie tak, ale ciągle się uśmiecha, żartuje, tak jak było przed… tym. Śmiało mogę stwierdzić, że nie rozmawialiśmy ze sobą bardzo. Raz zadzwonił do mnie, przeprosił i się rozłączył.
Teraz trochę zbliżyłam się do Zayna i Caspara. Spędzałam z nimi dużo czasu, ze względy na to, że Ol i Harry byli w szpitalu i nie można było ich odwiedzać. Zayn był tym troskliwym, z którym rozmawiałam bardzo dużo. Za to Caspar ciągle mówił i nie dawał mi dojść do słowa. Zdecydowanie to poprawiło mi humor. Oczywiście, że w mojej pamięci mam to, że byłam w ciąży. Oczywiście, że mi się płakać chce, kiedy widzę dzieci w telewizorze. Oczywiście, że to wszystko to moja wina.
-Ruby, jak myślisz, co to jest? – zapytał Louis.
Spojrzałam na tablicę, która przedstawiała dość dokładny rysunek. Wow, mamy artystę.
-Myślę, że to penis.
Klasa zachichotała. Louis skinął głową i zaczął coś gadać o budowie tej o to rzeczy. Totalnie się wyłączyłam i zaczęłam myśleć o tym, co ma się wydarzyć w sobotę. Kurwa, nie damy rady.
Nagle drzwi do klasy się otworzyły i wszedł przez nie Olaph i jakiś chłopak. Miał blond włosy, niebieskie oczy, był wysoki i umięśniony. Dostrzegłam w jego uszach kolczyki, a koszulka na ramiączkach pokazywała niezwykle umięśnione ramiona.
Prawdopodobnie, gdybym nie siedziała, to leżałabym teraz na ziemi.
-Jasna cholera – wyszeptał ktoś na tyle.
Rozejrzałam się. Dziewczyny patrzyły na owego chłopaka maślanymi oczami. Za to inni chłopcy mieli to wyraźnie gdzieś, a nawet niektórych to denerwował. Przepraszam, że Bóg nie obdarzył ich taką urodą.
-Um… cześć – powiedział zakłopotany Olaph. – To nowy uczeń, Leo Adams. Błagam, nie zjedzcie go. Uczę was drugi rok i  wiem, że bylibyście do tego zdolni. Macie go nie przestraszyć.
-Tak jak pana? – zapytał Caspar, a ja w umyśle dawałam mu puchar  za cięte riposty.
-Tak jak mnie. To ja już nie przeszkadzam – powiedział i wyszedł.
Leo rozejrzał się po klasie. Jego wzrok zatrzymał się na ławce Olivii i Harrego. Tak! wygrałam życie!
Chłopak powoli przeszedł przez klasę i zajął miejsce tuż przede mną. W duchu już odprawiałam taniec szczęścia i piszczałam z radości. Zauważyłam, jak chłopak zakłada sobie słuchawki na uszy.
Popatrzyłam na Louisa, który jakby otrząsnął się z transu i powrócił do prowadzenia lekcji, do której końca zostało zaledwie dwadzieścia minut. Nie przejmowałam się tym, tylko patrzyłam na chłopaka. Jego włosy były takie zadbane. Oh.
-Ruby, ciekniesz – powiedział Caspar, a ja spojrzałam na niego.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że się ślinię i wytarłam kącik ust kciukiem. Oparłam brodę na dłoniach i wpatrywałam się w tył jego głowy. Mam najlepszy widok.
*
Leżałam na łóżku i odrabiałam lekcje z angielskiego. Na całe szczęście nie było tego dużo, bo muszę zrobić dwa zadania i napisać wypracowanie. Napiszę tylko wypracowanie, bo na sto procent będzie zbierać, a resztę to niech sobie w dupę wsadzi.
Dopisałam ostatnie zdanie i wstałam. Rozciągnęłam się i doszłam do wniosku, że pójdę do Zayna, gdzie był Harry. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania, które miały zapewnić mi ciepło. To dziwne, bo od wczoraj jest tu jakoś zimno.
Przejrzałam się w lustrze, zadowolona ze swojego koloru, jaki zrobiłam sobie po powrocie ze szkoły. Był to czarny. Ten kolor idealnie wręcz podkreślał moje kości policzkowe i oczy, które stały się bardziej brązowe niż zielone.
Postanowiłam, że dzisiaj zanocuję u nich, żeby nie być samą w mieszkaniu. Nie wiem dlaczego, ale dziwnie się tu czuję, jakby mnie coś ciągle obserwowało.
Do czarnego plecaka spakowałam piżamę, bieliznę na zmianę, ciuchy do ubrania jutro i szczoteczkę do zębów. Pierdolę, nie wezmę jutro nic do szkoły.
Wpadłam jeszcze do kuchni i wzięłam z szafki jakieś chipsy i trzy puszki coca coli. Wyszłam z domu, upewniając się, że zamknęłam drzwi. Zbiegłam szybko po schodach i wychodząc z klatki, wpadłam na kogoś. Zadarłam głowę do góry i ujrzałam Leo. O mój boże. Z tak bliska wygląda jeszcze lepiej.
-Cześć – powiedziałam, nieco zawstydzona.
Ten tylko uśmiechnął się do mnie i wyminął. Mieszkamy w tym samym bloku, ale czad!
Całkiem szczęśliwa przebiegłam drogę do bloku chłopaków i wdrapałam się na ich piętro. Zapukałam. Poczekałam chwile, aż otworzył mi Niall. Jasna cholera, on też tu mieszka?! A, no tak, zapomniałam.
-E… ja do Zayna i Harrego – powiedziałam szybko.
Blondyn otworzył szerzej drzwi, a ja mogłam zobaczyć w co był ubrany. Miał na sobie siwy sweter i czarne spodnie, które podkreślały jego chude nogi. Na nadgarstkach było kilka bransoletek, które od razu rozpoznałam. To były moje bransoletki, które kiedyś tu zostawiłam. Boże.
-Są tam gdzie zawsze – mruknął.
Weszłam do ich mieszkania i szybko wpadłam do pokoju Malika.
-Nocuję, cieszycie się? – pisnęłam radośnie, ale odpowiedziała mi cisza. – Mam chipsy – wyszeptałam.
-Ruby, cześć! Tęskniliśmy. Może usiądziesz? Masaż stóp czy coś? – zapytał Zayn.
-Sępy – powiedziałam i usiadłam na podłodze obok Harrego. – Co robicie?
Harry postawił przede mną laptopa. Była tam mapa czegoś.
-Co to jest?
-Dwunasty Dystrykt.
Przetarłam twarz dłońmi.
-Przecież takie rzeczy są, kurwa, ściśle tajne.
-Cóż, jestem w stu procentach zajebistym informatykiem – Zayn dumnie wypiął klatę.
Poprawiłam czapkę. Chłopaki zaczęli gadać o tym, jak tam przeżyjemy, że trzeba szybko wyciągnąć Olivię i się przygotować. Po chwili Zayn sięgnął po mój plecak i wyjął z niego chipsy i puszki coli. Wziął jedną dla siebie, a pozostałe podał nam. Pokręciłam głową na znak, że nie chcę.
-Um… to może zaniesiesz Niallowi? – zaproponował, a ja posłałam mu zabójcze spojrzenie. – No dobra, ja zaniosę.
Harry zaczął się śmiać. Zayn pokazał mu środkowy palec i wyszedł z pokoju.
-Jak tam? – usłyszałam.
Spojrzałam na Harrego, który teraz całą swoją uwagę skupiał na mnie.
-No… dobrze.
-Tak, właśnie widzę. Jesteś na niego zła?
-Jestem trochę zawiedziona – wzruszyłam ramionami. -  To chyba oczywiste.
Styles pokiwał głową.
-A jak się pozbierałaś po… no wiesz?
Poprawiłam swoją pozycję, podpierając się z tyłu rękami.
-Daję radę. Na razie jest dobrze.
-Możesz teraz śmiało powiedzieć, że mam go nie bronić, ale dla niego też to jest  trudne.
Pokiwałam głową, nic nie mówiąc. Bo co mogłam powiedzieć? Że go rozumiem? Że nie mam urazy? Nie, kurwa, bo bym skłamała. Jestem kurewsko zdziwiona, że się tak zachował. To jest mój Niall. To był mój Niall.
-Ładnie ci w tym kolorze – powiedział i przysunął się. – Będzie dobrze, zobaczysz – objął mnie ramieniem i przytulił.
To było mega słodkie. Harry był mega słodki i miły. Nie wiem dlaczego ja go zawsze postrzegałam , jako tego niegrzecznego? Mogę oficjalnie ogłosić, że Harry to najmilsza osoba na świecie, która jest wrażliwa na cierpienie drugiego człowieka.
Odsunęłam się od niego, kiedy drzwi się otworzyły. Do pokoju weszli Zayn i Niall. Cholera, świetnie. Brawa za inteligencję Zayna.
-Co robicie? – zapytał mulat.
-Gadamy? – odpowiedział Harry i wziął laptopa na swoje kolana.
Zayn i Niall usiedli na łóżku. Teraz w pokoju panowała dziwna, niezręczna cisza. Starałam się zachowywać naturalnie, ale moje mięśnie napięły się. Moje zdenerwowanie rosło z każdą sekundą. Błagam, zróbmy coś z tym. Może wyjdę? Albo opowiem dowcip? Caspar, potrzebuję cię.
Poczułam na sobie spojrzenie Zayna i Harrego. No kurwa, dlaczego wchodzicie do moich myśli?! Zajebać wam? Nie no, żartuję, nie biję zwierząt, ups. Przepraszam, jeśli was obraziłam.
-Zróbmy coś – jęknął Harry. – Wiem, pograjmy w karty.
-Nie umiem – powiedziałam równo z Zaynem.
-My z Niallem was nauczymy! I to bardzo chętnie – Harry poruszył brwiami, a ja miałam ochotę uderzyć go w twarz.
-A może pogramy w kalambury? – zaproponował Niall.
Nie chciałam się przyznać, ale ten pomysł spodobał mi się o wiele bardziej. Podzieliliśmy się na drużyny. Ja byłam z Harrym, a Zayn z Niallem. Usiadłam na[przeciwko drugiej drużyny, obok Stylesa. Oni pokazywali pierwsi. Zayn wstał i zaczął machać rękami. Niall zaczął się śmiać, Harry schował twarz w dłoniach, a ja próbowałam  zgadnąć.
-Ptak?
Niall pokręcił głową i złapał się za brzuch. Był teraz cały czerwony.
-Idiota? – zapytał Harry, a Zayn posłał mu spojrzenie, które mówiło samo za siebie.
-Nie wiecie? – Niall spojrzał na nas, a my pokręciliśmy głowami. – Drzewo podczas wiatru.
*
Leżałam na łóżku. Za żadne skarby nie mogłam zasnąć. Wierciłam się, rozkopywałam. Zayn spał u Nialla z racji naszej „małej” niezgody. Stwierdziłam, że nie zasnę, więc o cichu wstałam. Wyszłam z pokoju.
-Zimno – powiedziałam sama do siebie.
Zobaczyłam, że w kuchni świeci się światło, więc postanowiłam tam pójść. Było mi zimno w moje bose stopy, kiedy szłam po zimnych płytkach. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam Nialla, który siedział przy stole i patrzył na szklankę z wodą. Był do mnie bokiem, ale mnie chyba nie zauważył. Z jednej strony chciałam się wycofać, ale z drugiej ciekawiło mnie co on tu robi. Z tego co mi wiadomo, to nigdy nie miał problemów ze snem.
Weszłam głębiej i podeszłam do zlewu. Odkręciłam wodę i chciałam pochlapać sobie nią twarz, ale zobaczyłam jak moje ręce znikają. Niall chyba też to zauważył, bo od razu zareagował.
-Wszystko w porządku? Co to było?
-Ja… ja nie wiem – popatrzyłam na swoje ręce, a to znowu się stało.
Niell wstał gwałtownie i podszedł do mnie. Chciał złapać moją rękę, ale ona przeszła przez moje ciało, a ja nic nie poczułam. Przełknęłam ślinę, przestraszona. Co do cholery?
-Ruby, ty znikasz – Niall spróbował dotknąć mojego brzucha.
Sytuacja się powtórzyła. Pierwsze, co zrobiłam, to zaczęłam płakać. To jest najgorszy czas w moim życiu. Straciłam chłopaka, dziecko, moi przyjaciele są ranni, Louis i Harry rywalizują i jeszcze znikam. Zamieniam się, kurwa, w ducha.
Zobaczyłam, jak Niall się zawahał, ale objął mnie. O dziwo teraz byłam wyczuwalna. Może jestem jak stary telewizor, że obraz znika z wiekiem? Może się psuję?
-Nie płacz, będzie dobrze. Nie płacz, proszę – mówił.
Po chwili odsunęłam się od niego i upadłam na podłogę. Nie mogłam utrzymać się na nogach. Usłyszałam, jak przekleństwo opuszcza jego usta, a on sam zniknął gdzieś za drzwiami. Schowałam twarz w dłoniach. Powinnam umrzeć.
Uniosłam głowę. Do kuchni wpadli Zayn i Niall. Ten ostatni trzymał telefon w ręce i coś uparcie klikał.
-Ruby, jak się czujesz? Co się dzieje? – Zayn, zdenerwowany, uklęknął przede mną.
Dotknął mojego czoła, a ja na chwilę całkowicie zniknęłam.
-Jasna cholera, ona ma gorączkę.
-Dzwoniłem do Louisa, zaraz będzie. Kazał ją położyć gdzieś, gdzie będzie czuła się bezpiecznie.
-Pokój Nialla! – krzyknął Malik.
Złapałam się jego ręki i wstałam. Przeszliśmy do pokoju, w którym kiedyś tak często spałam. Usiadłam na łóżku. Zayn kazał mi się położyć, a Niall przykrył mnie kołdrą, która pachniała nim. Tyle wspomnień.
Zayn spojrzał na mnie trochę przestraszony, a w kącikach jego oczu majaczyły się łzy. Hej, ja nie chcę, żeby ktoś przeze mnie płakał.
Usłyszałam głośnie kroki i dźwięk otwieranych drzwi. Czy oni się, kurwa, nie zamykają?!
Dobra, Rubs, spokój. Oddychaj. Wdech, wydech, wdech, wydech.
-Jestem. Co się dzieje? – Louis wpadł do pokoju.
Jego włosy były potargane, a na sobie miał dresy i zwykłą bluzkę. Jego wzrok zatrzymał się na mnie. Sekundę potem kucał obok mnie. Chciał mnie dotknąć, ale to znowu się stało. Tym razem dłużej.
-Co do kurwy?
-Nie wiem, Niall to zauważył – Zayn zaczął szeptać do Louisa.
Wszyscy spojrzeli na blondyna. Ten tylko wzruszył ramionami i powiedział jak to było. Louis słuchał uważnie. Aż w końcu…
-Za cholerę nie wiem co się dzieje, ale miałeś rację, Harry. Tu jest niebezpiecznie.
*
O szóstej trzydzieści zadzwonił budzik. Całą noc przeleżałam. Owszem, miałam jakieś tam drzemki, ale kończyły się one koszmarami. Niall całą noc spędził na podłodze. Nie wiem czy spał, ale był cicho.
Usiadłam i automatycznie spojrzałam na swoje dłonie, które już nie znikały, ale zrobiły się bardziej przejrzyste. Chciałam wstać, ale poczułam spojrzenie Nialla, które wierciło we mnie dziury.
-Harry pojechał po Olivię, za trzy godziny nas tu nie będzie – oznajmił.
Przestraszyłam się trochę.
-Będziemy w lepszym świecie. Bez problemów – powiedział łagodnie. – Ale przed problemami nie uciekniemy – dodał cicho. 

Każdy komentarz sprawia, że robi nam się cieplej na serduszku ♥
20 komentarzy i będzie następny :)
Teraz taka króciutka notka ode mnie. Bardzo się cieszę, że nie przestałyście czytać tego opowiadania, ale myślę, że Grossa spełniła wasze oczekiwania. Mnie, osobiście, poprzedni rozdział się bardzo podoba. A co do tego... no najlepszy to on nie jest.
Ruby, Olivia i inni czekają na wasze pytania na asku!