sobota, 22 lutego 2014

5. Naprawdę go nie kochasz.



Rozdział 3

*Olivia*

Siedziałam w jednym z rogów długiego korytarza. Wyblakła tapeta była obrzydliwa a zapach unoszący się w pomieszczeniu sprawiał, ze chciało mi się wymiotować. Podsunęłam nogi do klatki, obejmując je ramieniem. Położyłam czoło na kolanach, modląc zięby z Ruby było wszystko w porządku. To wszystko już mnie przerastało. Dość, że te pierdolone problemy z Harrym, załamanie Nialla i jeszcze stan zdrowotny Ruby. Czemu ja nie zauważyłam, że z nią jest coś gorzej? Co ze mnie za pieprzona przyjaciółka?
- Spieprzaj Harry – warknęłam widząc skórzane buty na podłodze. Chłopak kucnął przede mną z charakterystycznym łamaniem kości w kolanach. Siedzieliśmy tu od kilku godzin, bez jedzenia, picia i jakiekolwiek ruchu.
- Olivia – wyszeptał, próbując złapać mnie za rękę.
- Czego w ‘spieprzaj’ nie zrozumiałeś, popierdoleńcu!? – splunęłam, odpychając go od siebie. W ten właśnie sposób opadł na swój seksowny tyłek. Westchnął, przybliżając plecy do ściany naprzeciwko mnie. Podniósł nogi, opierając łokcie na kolanach. Czułam spojrzenie jego zielonych tęczówek, ale ja tylko pozwoliłam sobie na ciche zaszlochanie. Harry zagryzł wargi, kilka razy przywalając tyłem głowy w ścianę. Mocniej Harry!
- Olivs – mruknął cichutko, próbując zwrócić moją uwagę. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, docierając na dłoń a następnie po ramieniu kapnęła na podłogę.  Zamknęłam oczy przypominając sobie wszystko to co zaszło w pokoju. To jak mnie przepraszał i prosił, żebym mu wybaczyła. To jak mnie pocałował i dał mi jasno do zrozumienia jak bardzo mnie kocha. I te puste obietnice, że Tessa to dla niego tylko podopieczna. Ja też byłam tylko podopieczną.
- Nie właź mi do głowy, popaprańcu – warknęłam, blokując swoje myśli.
- Nawet nie muszę, jestem twoim chłopakiem, wiem co myślisz i czujesz – przybliżył się, opadając koło mnie. Odsunęłam się od razu, nie chcąc go dotykać ani spojrzeć w jego oczy, bo wiem, że wtedy byłabym na straconej pozycji.
- Uwierz, że stoi to pod znakiem zapytania – splunęłam, przecierając łzy rękawem marynarki Dylana.
- Olivia, błagam, ona podeszła do mnie, myślałem, że zatańczysz z Dylanem..
- Kurwa, Harry! Też jestem twoją jebaną podopieczną!
- Wiem, Chryste, przepraszam, proszę przytul mnie – spojrzał na mnie a ja wysłałam mu w myśli widok mojego łamiącego się serca na widok tańczących przytulanego jego i Tessy Dupesy. Wysłałam mu wszystkie uczucia, kiedy Ruby torturowała mnie, by się do mnie odezwał, by pokazał mi jak bardzo mu na mnie zależy. Pokazałam mu wszystko to co się działo ze mną, jak się do mnie nie odzywał. Aż nareszcie pozwoliłam mu zajrzeć w najgłębsze i najbardziej skryte uczucia.
- Nie kochasz go… – jego szeroko otwarte oczy były umiejscowione w ścianie naprzeciwko. Tak jak zawsze, kiedy zaglądał mi do umysłu.
- Czy teraz mi w końcu uwierzysz, że prócz Ciebie nikt dla mnie nie istnieje? – zapłakałam, czując jak łzy zatrzymują się na mojej szczęce. Jego tęczówki w końcu przeniosły się na moje oczy. Widziałam łzy zbierające się w jego kącikach oczu.
- Tak mi przykro, Olivia..
- Zamknij się i odejdź. Nienawidzę Cie – warknęłam, wstając. Drżącymi dłońmi wytarłam policzki – Nie odzywałeś się do mnie. Miałeś to, że do Ciebie dzwonie głęboko w dupie. Zaprosiłeś Tessę na dyskotekę, zatańczyłeś z nią przytulanego mimo, że kilka godzin wcześniej obiecałeś mi, że ograniczysz z nią pieprzony kontakt. I dopiero po kilku godzinach mojego samotnego siedzenia w kącie przyszedłeś. Błagam, kto Ci to kazał zrobić? Zayn, Niall, Caspar?
- Olivia..
- Cisza. Teraz ja mówię. – splunęłam – Chcę dawnego Harrego, rozumiesz to!? – przybliżyłam się do niego, pozbywając się jakiejkolwiek przestrzeni między naszymi ciałami. – Oddaj mi go! Błagam, wróć do mnie! – złapałam jego policzki i pomimo tego, ze łzy zamazywały mi obraz, starałam się nie zbaczać oczy z jego zielonych tęczówek. – Dlaczego jesteś inny?
- To cały czas ja, Olivia. Kocham Cię tak bardzo, przepraszam – wyszeptał, opierając swoje czoło o moje. Pojedyncze zawijasy łaskotały moje skronie, kiedy burza loków lekko opadła na nasze twarze.
- Musisz mi chyba gwiazdkę z nieba dać, żebym Ci wybaczyła, ciołku – wyszeptałam i muskając jego usta, pozwoliłam by pojedyncza łez spłynęła po moim policzku.
- Nie odchodź – wymamrotał, owijając ramiona wokół mojej tali.
- Nie potrafię Harry inaczej – przymknęłam powieki, czując ból rozdzierający moje serce od środka.
- Potrafisz, proszę daj mi szansę. Zachowałem się jak kretyn, skończony debil i idiota, nawet nie ma słów, które opisały by mnie ale błagam, żałuje, że w ogóle myślałem o zakończeniu tego co jest między nami. Jesteś najlepszym co przytrafiło mi się w życiu. Nie będę potrafił żyć bez Ciebie, Olivia – nie wiedziałam co mam robić. Czy naprawdę tego chcę? Oczywiście. Zrobiłabym wszystko, żeby wszystko poszło w zapomniane, ale tak się nie da.
- Mogę Cię pocałować? – zapytałam, zbliżając się.
- Na pożegnanie? Nie ma mowy – warknął, prostując się. Zajebiście. Nie ma to jak być niższą od chłopaka o głowę.
- Harry, lubię twoją szyję ale serio nie mam zamiaru się w nią wpatrywać – mówię, zwieszając ramiona. Chłopak nagle złapał mnie za uda i podnosząc, owinął sobie moje nogi wokół pasa, przez co byłam wzrokiem na równi z nim.
- Lepiej?
- Niekoniecznie.
- Olivia, błagam – spojrzał w moje tęczówki, ale musiałam odwrócić wzrok. Wiem, że jego czarodziejskie oczy potrafią wszystko. Nawet przekonać mnie, żebym się rozebrała na środku stadionu podczas meczu. Pieprzone wampirze zdolności.
Chłopak westchnął, zastanawiając się przez chwilę – Zabiorę Cie dziś gdzieś wieczorem, okej? Tylko dzisiaj, proszę. Potem jeżeli mi powiesz, że mam odejść – zrobię to. Przepiszę się do innej szkoły, postaram się, żeby nasza więź przerwała się..
- Jest na to sposób!?
- Nie, pewnie nie. Ale może się zapewne osłabić. Nie wiedziałem, że tak bardzo chcesz się jej pozbyć – zrobił zbolałą minę, świdrując mnie zielonymi, pełnymi bólu i zawiedzenia wzrokiem. Przełknęłam ślinę, starając się już nie płakać.
- To jest najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała, Harry – wyszeptałam, ocierając szybko wierzchem dłoni łzy. Jego silne ramiona trzymały mnie, więc nie miałam problemu z równowagą. Chłopak przycisnął dłonie do moich pleców, przez co musiałam się w niego wtulić. Wetknęłam nos w zagłębienie jego szyi, wdychając cudowny zapach chłopaka.
- Nie zostawiaj mnie – wyszeptał, pocierając moje boki. – Proszę, nie przeżyje tego. Dam się ugryźć Zaynowi jak odejdziesz – zagroził, mocniej przyciskając moje nogi.
- Harry – ostrzegłam go.
- Jestem idiotą – westchnął.
- Tak.
- Kretynem..
- Palantem, zakutym łbem, skończonym debilem, frajerem, kuta..
- Okej, kumam. Nienawidzisz mnie – starał się nie przewrócić oczami, chociaż wiem jaką miał na to ochotę.
- Harry..
- Zachowujmy się dzisiaj normalnie, okej? Przytul się do mnie, pocałuj w policzek, pobaw się szlufką od jeansów, proszę. Chcę Cie mieć przy sobie, znowu. Po dzisiejszym wieczorze może się to zmienić, jak powiesz tylko jedno słowo. Ale proszę. Tylko dzisiaj i wieczór – wyszeptał, lekko podszczypując moje biodra. Wyprostowałam się umieszczając swój podbródek na jego głowie. – Olivia, to, że umieszczasz prawie, że swoje cycki na mojej twarzy, wcale mi nie pomaga od Ciebie odejść – jęknął, machając głową.
- Dobrze wiesz, że nie chcę żebyś odchodził. Ale powiesz przepraszam a ja mam już zachowywać się normalnie? Nie wierzyłeś mi, nie dawałeś mi dojść do słowa, żebym Ci mogła wytłumaczyć. Wierzyłeś jakiejś popieprzonej Tessy, która chce nas zrujnować. Nie odbierałeś telefonu nawet myślowych wiadomości. Jestem dziewczyną, powinnam Ci w takiej sytuacji odstrzelić jaja.
- Jak to zrobisz, to sama będziesz żałować – przesunął dłonią wzdłuż mojego biodra, lekko podwijając sukienkę. Pisnęłam trącając go ręką w tył głowy.
- Dobra, jednak jesteś tym samym zboczonym Stylesem.
- Kocham Cię.
- Tez Cię kocham.
- Wszystko między nami okej? – westchnęłam, w końcu zbierając na tyle odwagi by spojrzeć mu w oczy. Oparłam swoje czoło o jego, owijając ramiona na jego szyi.
- Harry, ja-ja…
- Olivia, Harry! Chodźcie szybko! – kiedy miałam już mówić, Zayn pojawił się na horyzoncie. Cała czerwona jak burak zsunęłam się z pasa Harrego i omijając go podążyłam za kruczowłosym.
*
- O ja Cie! Będę wykurwiastym wujkiem! – ucieszył się Harry, słysząc wiadomość od Ruby. Ja osobiście musiałam złapać się poręczy, żeby nie upaść. Widząc to, Harry od razu zjawił się koło mnie oplątując talię. Westchnęłam, opierając głowę o jego silne ramię.
- Będę ciocią, ja pierdole – szepnęłam, nadal nie mogąc w to uwierzyć. Kurczowo trzymałam się ręki Harrego, głęboko oddychając. – Rubinesso Sophio Bloom, czy to znaczy, że ty z Niallem.. co kurwa!? – wrzasnęłam, wyrzucając ręce w powietrze. Harry zachichotał, przechodząc za mnie. Położył swoje ręce na moich biodrach i oparł się o ścianę. Temu co wygodnie.
- Olivia – zaśmiała się brunetka, opierając głowę na ramieniu Nialla, który siedział przy niej niczym anioł stróż. Hm.. chyba się nie wiele pomyliłam.
- Będę zajebistą ciocią! O Jezu, zrobimy taki słodki pokoik! I pokupujemy ciuszki.. tak mase ciuszków. Od niebieskich po różowe. Kurteczki, spódniczki – oczywiście gdyby była dziewczynka, jakieś szelki, koszule. O mój Boże, to będzie świetna zabawa! – pisnęłam, podskakując jak dziecko.
- Harry, opanuj swoją dziewczynę – zaśmiał się Caspar, na co zgromiłam go wzrokiem.
- Nawet się waż – odwróciłam się, kierując palec na klatkę Harrego. Chłopak uniósł ręce w geście obronnym, chichocząc. – Ojej, Ruby! Będę mogła wstawać do niej w nocy, ewentualnie do niego. Nawet będę go, ją mogła karmić!
- Jak Harry wcześniej wszystkie nie wyssie – Zayn wybuchł śmiechem na swój żart, przybijając piątkę z Casparem. Oboje turlali się już ze śmiechu po szpitalnej podłodze. Ruby nie mogła ukryć szerokiego uśmiechu a Niall tylko się zaśmiał.
- Prześmieszne, panowie. Prześmieszne – skomentował Harry, lekko masując moje kości biodrowe.
- Ruby, możemy wykorzystać jeden pokój na jej zabawki, albo jego. Chociaż czuję, że to będzie dziewczynka. Naprawdę. Z takimi szlicznymi brązowymi lokami i niebieskimi oczami, po tatusiu. Ah, to będą śliczne dzieci. Ja bednesiennianimawopie – Harry zakrył swoją ręką moje usta, przyciskając moje plecy do swojego torsu.
- Wiemy, Oliv wszystko już, naprawdę – zachichotał a wszyscy rzucili mu wdzięczne spojrzenie.
Ugryzłam go w palec.
- Ugryzłaś mnie!
- To w nocy Cie nigdy nie gryzie? – znów parsknął Zayn, wybuchając falą śmiechu. He,He,Herbata Ci stygnie, koleś.
- Wystarczyło poprosić – wzruszyłam ramionami, ale nadal nie odchodząc od torsu Harrego. Tak idealnie zgrywał się do moich pleców.
*
- Będziemy rodzicami chrzestnymi, czuję to – wyszeptał Harry, kreśląc kółka na moim nadgarstku. Leżałam na łóżku a jego broda oparta była na moim brzuchu, kiedy leżał w poprzek.
- I to zajebistymi. – uśmiechnęłam się, zawijając spirale jego loków na mojego palca.
- Olivia..
- Hm?
- Zróbmy małe Stylesiątka – od razu przestałam czesać jego włosy słysząc jego zachrypły głos.
- Co? – spojrzałam na niego tępo.
- Nie teraz. Znaczy, jeżeli chcesz to możemy teraz poćwiczyć, bo wiesz.. żeby się udało powinno się uczyć ciągle czegoś nowego, no wiesz, nabywać doświadczenia i takie sprawy..
- Harry! – pisnęłam.
- Co?
- Ch-chcesz mieć ze mną dzieci?
- Oczywiście, że tak, głuptasku. Będziemy mieć śliczne dzieci.
- Harry – powiedziałam z czułością, schylając się by poczuć smak jego kuszących, pełnych ust.
- Mówię poważnie, Olivia. – zmarszczył brwi – Chcę żebyś była główną częścią mojej przyszłości – lekko się uniósł, cmokając moje usta. Znów opadł na mój brzuch a ja jęknęłam. Co tak krótko? Nastąpiła chwila dłuższej, ale dosyć komfortowej ciszy, podczas której nadal bawiłam się włosami Harrego a on składał pocałunki na moim brzuchu.
- Wyjdziesz za mnie?
- Co!? – moje oczy podwoiły swój rozmiar, kiedy Harry nadal całował miejsce pod moim pępkiem.
- Czy wyjdziesz kiedyś za mnie. Zostaniesz Panią Styles i takie sprawy.
- Harry! – pisnęłam – Oświadczasz mi się? Teraz?
- Nie, oszalałaś. Jakbym miał to zrobić to może na jakiejś tajemniczej łące jak Edward albo zabrałbym Cie do Paryża czy coś, tak wiesz, romantycznie. No i przede wszystkim bym uklęknął i dał cudowny pierścionek mojej babci – moje serce rozpłynęło się po jego słowach. O mój Boże. Co zrobiłeś z Harrym i kto to jest!?
- O Boże – szepnęłam, kładąc głowę na poduszce.
- Kocham Cię Olivia i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
- Ja też Harry, to wszystko jest takie.. cudowne, że aż nie wierzę, że na to zasługuję – wyszeptałam.
- Bzdura. Zasługujesz na cały świat, Olivia. – mruknął i puszczając mi oczko, odsunął koszulkę z mojego brzucha. Całował moje delikatne znamię pod piersią aż w końcu dotarł do skrawka stanika. Spojrzał na mnie z pytaniem w oczach. Lekko skinęłam a Harry uśmiechnął się łobuzersko.
- Jesteś cała moja, kochanie. – wychrypiał, zrywając moją bluzkę. Zgromiłam go wzrokiem, widząc, że bluzka leży w dwóch kawałkach na ziemi. Harry tylko wzruszył ramionami, podnosząc się. Usiadł na mnie okrakiem, oczywiście starając się by mnie nie przygwoździć za bardzo. Schylił się, łącząc nasze usta w pocałunku. Jego język wsunął się do środka moich ust, kiedy jęknęłam. Czułam jego wybrzuszenie rosnące w napinających się spodniach. Warknął, przygryzając moją dolną wargę. Zerwałam z niego koszulkę i wysyłając do jego umysłu same sprośnie obrazy, nakręcałam go jeszcze bardziej. Przejechałam paznokciami po jego plecach, wiedząc, ze zostawię tam ślady.
- Olivia, nie powstrzymam się za chwilę. Przestań mi się pokazywać w głowie – warknął, ciągnąc mnie lekko za włosy. Uśmiechnęłam się chytrze podczas pocałunku. Złapałam jego bicepsy i przeturlałam nas tak, że teraz ja nad nim górowałam.
- Dawaj, lowelasie – mruknęłam, umieszczając dłoń w miejscu, gdzie jego dolną partię brzucha pokrywały delikatne, czarne włoski. Przechylając głowę w bok, przesuwałam dłoń w górę, dokładnie skanując każdy centymetr jego boskiej klaty. Przejechałam opuszkiem palca po motylku na jego torsie, którego następnie ucałowałam.
- Olivcia! – nagle do pokoju wtargnęła szczęśliwa Ruby. Wybuchła śmiechem widząc mnie na Harrym – Wystarczy, że się pogodzą a już w łóżku lądują. I weź tu z takimi wytrzymaj!
- Kurwa! – warknął Harry, od razu zmieniając nasze pozycji. Do pokoju weszli Zayn i Caspar i obaj wybuchli śmiechem.
- Harry, zejdź z Olivii, przygniatasz ją!
- Właśnie, też chcemy popatrzeć – zachichotał Caspar, przybijając piątkę z Zaynem. Pieprzeni idioci!
- Liczę do kurwa trzech i was tu nie ma. Wszystkich. Ja pierdole, rozwalę wam łby! – sapnął Hazz. Czułam jak jego mięśnie napinają się.
- Olivia obiecałaś mu coś? Że taki napalony. Dobra, Zayn, wycofujemy się – zaśmiali się wychodząc z pokoju.
- Chodźcie bo musimy coś załatwić! – krzyknęła jeszcze Ruby.
- Oderwę im jaja – westchnął Harry, przekręcając się ze mnie. Opadł plecami na łóżko i przeczesując włosy, założył ręce za głowę.
- Kocham Cię – wyszeptałam.
- Też Cie kocham, ale i tak i zamorduje – cmoknął mnie w usta, podając mi swoją koszulkę. Uśmiechnęłam się, zakładając ja na siebie. Spletliśmy dłonie i wychodząc z pokoju, całkowicie opuściliśmy namiętną atmosferę.
- Woah, Harry! Od kiedy ćwiczysz? – zaśmiał się Caspar przyciskając pięści do umięśnionego torsu chłopaka. Puściłam mu oczko i podchodząc do lodówki, wyjęłam z niej sok pomarańczowy.
- Jest sprawa. I do tego potrzebna jesteś ty Olivia no i Harry też może się przydać. – zagadnęła Ruby wgryzając się w jabłko.
- O co chodzi?
- Niall ma niedługo urodziny – Rubs klasnęła w dłonie, szczerząc się jak głupia.
- No tak. Zapomniałam – zmarszczyłam brwi – Co robimy?
- Mam już pewien pomysł – Ruby uśmiechnęła się tajemniczo, mrużąc oczy. Uniosłam brwi, czekając na wyjaśnienia.

*

- Jesteś pewna? – spytałam, zakładając na siebie ciemno granatową sukienkę. Była obcisła w klatce, talii a od pasa w dół, rozłożysta.
- Tak! Ja wyczaruję najpierw plaże, potem jakiś klub. A ty wejdziesz w jego głowę i sprawisz, żeby był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nie wiem, daj mu obrazek jak kąpie się w kasie czy jak stoi przed nim stado zajebistych dziewczyn. Będzie zajebiście – ucieszyła się, ponownie klaszcząc w dłonie. – Harry może Ci pomóc. Sam wie, co chcieliby faceci widzieć, pewnie jakieś skąpo ubrane blondynki.
- Sorry, gustuję w brunetkach – Harry objął mnie nagle do tyłu, przyciskając usta do mojej szyi. – I to jeszcze w zajebistych niebieskich sukienkach – mruknął, sprawiając, że moje włoski na karku stanęły dęba.
- Granat, Harry – poprawiłam go.
- Skąd wiesz, że mówię o tobie, co? – zaśmiał się, kiedy spojrzałam na niego groźnie. Wystawiłam mu środkowy palec a on tylko uśmiechnął się, całując moją pięść.
- Dobra, a jaka w tym moja robota dokładnie?
- Ty wiesz co faceci lubią i co chciałbyś zobaczyć w swoje urodziny jakbyś mógł być na miejscu Nialla.
- Okay, czyli mam stać za tobą i sprawiać żeby widział rzeczy których normalnie by nie mógł.
- Tak – odparła Ruby, wciskając na swoje stopy buty na płaskim obcasie.
- Dobra – odpowiedzieliśmy równocześnie z Hazzą. Ruby wyszła z mieszkania za to wpadli do środka chwilę później zdyszany Zayn z Liamem.
- Wszyscy przyjdą – oświadczył mulat podchodząc do mnie i całując mój policzek.
- Cześć Zaynuś – zachichotałam, kiedy dźgnął mnie w bok.
- Jeszcze jeden taki ruch, Malik i po tobie – zagroził Harry idąc w stronę kuchni. Zayn tylko zaśmiał się, odrzucając głowę w tył.
- Hej, Ol – przybiłam piątkę z Liamem i przestawić im wszystkie rzeczy z południowej części salonu do mojego pokoju.
- Tam zrobimy parkiet, więc nic nie może nam przeszkadzać. Tutaj przenieście stół z jadalni, ustawię na nich drinki i piwa, kolejny możecie jakoś załatwić? Przydałyby się jakieś przekąski, poproszę Pezz, żeby przygotowała. Ups! Zayn, nie jesteś zły? Przepraszam, zapomniałam!
- Nic się nie dzieje, naprawdę.
- Uf – odetchnęłam z ulgą – Dobra, więc kto przyjdzie?
- Prócz nas, czyli Ciebie, Nialla, Ruby, Harrego, Zayna i mnie… Caspar, Danielle, Louis – Liam spojrzał się w poszukiwaniu Harrego, na co przełknęłam ślinę.
- Wiem, że ten kutas tu będzie, spokojnie – krzyknął z kanapy stojącej przed telewizorem.
- Podopiecznych nie zapraszałem – kolejna fala ulgi przepłynęła przez moje ciało.
- Dobra, to ustawmy wszystko i czekajmy na blondyna.

*

- Ruby! – pisnęłam, widząc już wszystkich w pokoju, prócz samego solenizanta.
- Tak?
- Czaruj, słyszę już jego myśli – odpowiedziałam, rozglądając się za Harrym. Gdzie on do cholery jasnej jest!? Musi mi pomóc, sama nie dam rady.
- Harry? – wolałam, chodząc po pokoju. Co dziwne zauważyłam rozmawiających ze sobą Pezz i Zayna. Dziewczyna cały czas się śmiała a Zayn opowiadał jakieś nędzne żarciki. Liam z Danielle, którą obejmował w pasie, stali przy blacie kuchennym. Reszta rozproszyła się po całym pokoju. – Harry!? – wrzasnęłam głośniej, nerwowo przeczesując włosy.
- Hej, Olivs – odwróciłam się, widząc Louisa. Jego czarna marynarka zapięta na jeden guzik odsłaniała białą bluzkę z dekoltem w serek opinającą jego klatkę. Ciemne, obcisłe jeansy pasowały do białych Vans’ów. Założył okulary, co było bardzo dziwne i potargał włosy. Ogólnie rzecz biorąc, wyglądał bardzo seksownie i zachęcająco.
- Louis, jak miło się widzieć – uśmiechnęłam się. Nie wiedziałam co zrobić na przywitanie, ale chłopak ułatwił mi to nachylając się. Otworzyłam ramiona do przytulenia, ale chłopak chciał mnie pocałować w policzek. Zachichotaliśmy i kiedy ja chciałam go pocałować w policzek, on chciał mnie objąć.
- Olivia, szukałaś mnie? – zanim zdążyłam się oficjalnie przywitać z Louisem, poczułam dłonie Harrego na moich biodrach. Odwróciłam się, szczerząc się do niego jak głupia.
- Tak, za jakieś trzy minuty wpadnie tu Niall, wiesz co mamy zrobić – spojrzałam na moją ulubioną koszulę, której on sam nienawidził, ale specjalnie dla mnie założył. Jaki słodziak.
Przejechałam dłońmi, poprawiając materiał ciemnej koszuli z jasnymi dziwnymi wzorkami. Przygryzłam wargę, zastanawiając się nad nadal nie pasującą rzeczą.
- Mam! – pisnęłam i stając na palcach, odpiełam trzy pierwsze guziki jego koszuli. Krzycz na rzemyczku od razu zabłysnął w świetle żyrandoli a czarny tusz motylka odsłonił się jeszcze bardziej, kiedy złapałam za poły koszuli.
- Idealnie – uśmiechnęłam się i nagle przypominając sobie jedną rzecz. Kurwa. – Louis, naprawdę cieszę się, że przyszedłeś – odwróciłam się, nadal widząc bruneta. Jego twarz wyrażała tylko ból i zazdrość. Kurwa, kurwa.
- Ja też, Olivia – uśmiechnął się sztucznie.
- Baw się dobrze – potarłam jego ramię i posyłając ostatni uśmiech odwróciłam się, plącząc place z dłonią Harrego. Chłopak przyciągnął mnie do siebie, złączając nasze usta w namiętnym pocałunku. Mogę się założyć, że kiedy nasze wargi walczyły ze sobą, spoglądał z triumfem na Louisa.
- I tak jestem twoja, przestań się popisywać, zazdrośniku – wyszeptałam, opierając czoło o klatkę piersiową chłopaka.
- Wchodzi po schodach – wyszeptał.
- Słyszę – zachichotałam – Cóż, Ruby w skąpej bieliźnie czy nago?
- Widziałaś ją nago? – uniósł do góry brwi w geście zaskoczenia.
- No.
- Okay.
- Przestań.
- Co?
- Wyobrażać sobie mnie i Ruby nago jednocześnie.
- Nawet o tym nie myślałem!
- Jasne – zaśmiałam się, machając głową – Dobra, wszyscy się chować, już! – tylko zdążyłam krzyknąć a przyjaciele znaleźli swoje kryjówki. Harry przytulił mnie od tyłu, napierając moje ciało na jego. Caspar stanął obok nas, by jako wróżek, czy czym on tam był, pomóc Rubs.
- Ruby, kocham Cię, ale dlaczego kazałaś mi ubrać marynarkę!?
- Oh, zamknij się – warknęła, wpychając go do środka. Niall uśmiechnął się do nas ale zmarszczył brwi, lekko zdezorientowany. Ruby skinęła do nas głową i wraz z Casparem skierowali dłonie na nasze mieszkanie. Ja z Harrym przymrużyliśmy oczy w kierunku Nialla, wysyłając mu w głowie obraz – po dłuższej naradzie – Ruby w skąpej, koronkowej, czarnej bieliźnie. Serio, ciężkie to było, przynajmniej dla mnie. No ale co się nie robi dla przyjaciela który ma urodziny, prawda?
- Co do cholery!? Ruby? – krzyknął Niall, robiąc krok w tył. Brunetka posłała nam groźne. Chłopak wyraźnie się podniecił a jego oddech stał się płytki i bardzo szybki.
Nagle Ruby przestała czarować a Caspar odetchnął z ulgą. Przez moją głowę nagle przeszedł okropny ból ale chwilę potem ustał. Otworzyłam oczy i wstrzymałam oddech. Z miejsca gdzie wcześniej była kuchnia teraz wyrastała ogromna palca a u jej stóp rozłożone były trzy wyglądające na bardzo wygodne leżaki. Nasz prymitywny stół z przekąskami i alkoholem teraz zamienił się na typowo hawajski bar, w którym czarnoskóry, mega przystojny chłopak z dredami przygotowywał drinki z parasolką i kolorowymi słomkami.
Miejsce, które miało służyć jako nasz parkiet do tańca zamieniło się na drewnianą wyższą powierzchnię. Pisnęłam, czując jak piasek nasypuje mi się do butów. Spojrzałam w dół, widząc, że stoję na plaży. Plaży!
- Masz bikini prawda? – Harry zamruczał mi do ucha.
- Teraz – wyszeptałam bezgłośnie, starając się wysłać wszystkim zebranym umysłową wiadomość.
- Niespodzianka!! – nagle wszyscy krzyknęli wychodząc zza krzaków, palm czy innych zamienionych już rzeczy.
- Co tu się dzieje? Ruby, Olivia!? Wytłumaczcie mi to szybko. Natychmiast! – Niall wyrzucił ręce do góry patrząc do na mnie to Ruby.
- Wszystkiego najlepszego, kochanie – Ruby uśmiechnęła się do niego, wpadając mu w ramiona. Od razu Niall złączył ich usta w pozostali zaczęli wiwatować. Zayn przyniósł ogromny tort a ja w myśli wysłałam Niallowi, że nagle z niego wyskakuje Ruby w stroju pielęgniarki.
- Ubierzesz się tak kiedyś dla mnie? – zaśmiał się Harry, nadal trzymając swoje dłonie na moich biodrach.
- Chyba śnisz – fuknęłam, podchodząc do blondyna.
- Spełnienia marzeń, blondasku! – objęłam go, mocno przytulając. Po chwili chłopcy rzucili się na Nialla i zdejmując koszulki, wskoczyli do basenu pełnego kłębiastej piany.
- Wyczarowałaś basen?! – pisnęłam, otwierając szeroko oczy.
- Zaszalałam – zaśmiała się i przybiłyśmy piątkę. Skupiłam się na tym, żeby Niall widział tańczącą przed nim Ruby prawie nago kiedy on nagle jęknął. Wszyscy się zaśmiali a ja z Harrym najbardziej. Kiedy męska część  zgromadzonych biła rekordy w basenie, Perrie z Danielle podeszły do nas.
- Oni nigdy nie wyrosną – powiedziała Pezz, machając głową.
- Tak, masz rację – potwierdziłyśmy.
- Drinki?
- Jasne!
Poszłyśmy do baru, gdzie chłopak o imieniu Sam – czego dowiedziałyśmy się w trakcie flirtowania – przyrządził nam wspaniałe drinki.
- Ruby on jest tylko wyczarowany prawda? – jęknęła Perrie, najbardziej angażując się w bajerowanie z przystojniakiem. Ruby przepraszająco wzruszyła ramionami a blondynka jęknęła niezadowolona.
- Oh zaraz chyba wyobrażę masę przystojnych playboy’ów – jęknęłam – w strojach kąpielowych.. – dodałam – przyjdą i zaczną nie wiem, bić się w kisielu, cokolwiek – oparłam brodę o pięść a rękę zgiętą w łokciu położyłam na blacie baru.
- To do moich myśli też możesz wtargnąć…
- Tak, jestem za – potwierdziła Ruby, machając z Danielle głowami. Westchnęłam i już miałam wyobrażać sobie seksownego Davida Bekhama, kiedy moja talia została objęta.
- Po co masz sobie coś wyobrażać, skoro masz mnie? – Harry seksownie wymruczał mi do ucha, masując moje boki.
- Ruby, czyżbyś podważała moją seksowność? – Niall również uwiesił się na ramieniu Ruby.
- Bić też się możemy – zaśmiał się Zayn, dołączając do nas. Uśmiechnęłam się cwaniacko i wtargnęłam do umysłów chłopaków. Przymrużając oczy kazałam im wyobrazić sobie seksowne blondynki ocierające się o ich krocze.
- O, kurwa – warknął Zayn łapiąc się za bokserki które miał na sobie. – Olivia błagam Cię, przestań.
Harry tylko uniósł oczy do góry, cmokając. Niall jednak mimo, że kazałam mu wyobrazić sobie blondynkę, Ruby tańczyła przy nim. No ja pierdole, widać, że moje czary nie działają na zakochanych.
- Okej, już – zaśmiałam się.
- Po co sobie wyobrażać, chodźmy na parkiet! – krzyknął Harry i plącząc nasze palce ruszyliśmy na ‘scenę’. Od razi odwrócił mnie tak, że tańczyłam plecami przy jego torsie. Harry jęknął, kiedy otarłam się o niego. Niespecjalnie!
Potem kiedy muzyka się zmieniła, chłopak zakręcił mną dookoła. Pisnęłam, kiedy mnie uniósł, obracając. Wszyscy rewelacyjni się bawili. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Obijany – usłyszałam za sobą. Przez zagłuszająca muzykę nie byłam pewna kto to, ale widząc zezłoszczoną minę Harrego, już wiedziałam kto.
- Nie sądzę – warknął Harry.
- Przecież jej nie zjem, spokojnie – uśmiechnął się Louis wyciągając w moją stronę dłoń. Spojrzałam na Harrego, którego wzrok nie schodził z ciała Louisa. Jakby wzrok umiał zabijać, Louis leżałby martwy.
- Tylko jeden taniec – powiedział Louis, robiąc krok w moją stronę. Harry w końcu spojrzał na mnie.
- Kocham Cię – wyszeptałam, całując go w policzek – Jeden taniec, tylko. Reszta.. jestem cała twoja. – Harry fuknął i namiętnie mnie całując, odwrócił się w stronę baru. Uśmiechnęłam się do Louisa i jak na złość muzyka obrała wolny rytm. Harry go zamorduje chyba.
- Zatańczysz?
- Pewnie.

Objęłam go wokół szyi, chociaż starałam się utrzymywać jak największą przestrzeń między nami. O mój Boże, tańczę właśnie ze swoim byłym, który jest tak naprawdę moim nauczycielem a zaraz za nami siedzi mój teraźniejszy chłopak i wbija wzrok w mojego towarzysza do tańca, swojego nauczyciela. Zabijcie mnie.
- To..
- Co.. – powiedzieliśmy równocześnie, więc lekko zachichotaliśmy.
- Mów pierwsza – uśmiechnął się, delikatnie masując moje plecy. Jestem pewna, że Harry siedzi w myślach Louisa, dlatego wysyłam mu ostrzegawczą wiadomość.
- Tylko chciałam zapytać się co u Ciebie – kołysaliśmy się w wolnym tempie i aż nie mogłam się powstrzymać od wtargnięcia w myśli chłopaka. Otworzyłam szerzej oczy. Louis właśnie myślał o swoich urodzinach.. To jak na nich poznałam go i tańczyliśmy wspólnie. A potem sytuacja z Heathem.
Musiałam zamrugać kilka razy, powracając do rzeczywistości. To było zaledwie rok temu. Niecały.
Odciągnęłam się od myślenia na ten temat i uśmiechnęłam przepraszająco do Louisa.
- Cieszę się, że tu jesteś.


- Ja też – odpowiedziałam – Znaczy, że przyszedłeś, nie że ja.. – zaśmiałam się, rumieniąc się.
- Jasne – odparł.
- Wiesz, to trochę nieetyczne.
- Dlaczego? – spytał, dziwiąc się.
- Tańczę właśnie z nauczycielem – uśmiechnęłam się, kiedy okręcił mnie wokół mojej osi. Potem zwinął niczym naleśnik i przybliżył mnie do siebie na bardzo, bardzo, za bardzo bliską odległość.
- Mówisz, Panno Hult?
- Owszem, Panie Tomlinson – zachichotałam – Czy mogłabym zadać pytanie?
- Jeżeli podniesiesz rękę do góry – powiedział poważnie. Kiwnęłam głową i uniosłam dłoń. Zostałam ponownie obrócona.
- Tańczenie z Panią to sama przyjemność – ukłonił się i objął mnie w pasie. Przybliżyliśmy się na tyle, że nasze brzuchy się stykały. Niezręcznie.
- Olivia – wyszeptał, masując mi plecy. Westchnęłam, zamykając oczy.
- Nie mów nic, proszę – odszepnęłam, wiedząc, że to co zamierza mi powiedzieć doszczętnie zepsuje mi humor. Przede wszystkim zasmucając.
- Muszę Ci to powiedzieć – mówił cicho. Jego niebieskoszare tęczówki próbowały załapać kontakt z moimi, ale cały czas spoglądałam w dół. W końcu przeniosłam wzrok za ludzi za Louisem. Za tańczących przytulanego Ruby i Nialla.
- Kocham Cię tak bardzo – wyszeptał przyciskając swoje miękkie usta do mojego czoła. Przymknęłam powieki czując wewnętrzny ból.
- Też Cie kocham, Louis. – odszepnęłam, w końcu zbierając odwagę i spoglądając w jego tęczówki -  Ale tak samo kocham Nialla czy Zayna, przepraszam. Naprawdę mi przykro.
- Wiem, wiem. – powiedział prawie w ogólnie niesłyszalnie. – Po prostu wiedz to, okay? – podniósł dłoń i delikatnie opuszkami palców przejechał po moim policzku. Przytuliłam jego dłoń a on jęknął, wykrzywiając twarz w grymasie.
- Dlaczego Cie straciłem? Dlaczego na to w ogóle pozwoliłem, co? – zapytał, skanując moją twarz.
- To moja wina – wyszeptałam – Przepraszam, naprawdę.
- Nie masz za co. To ja jestem frajerem, że pozwoliłem Ci odejść. – już miałam odpowiedzieć, kiedy komuś zadzwonił telefon i to naprawdę głośno. Przekrzykując dudniącą muzykę. Nie, zaraz. To dzwonek do drzwi.
- Ruby! – krzyknęłam, odchodząc od Louisa.
- Już! – dziewczyna pstryknęła palcami i cała plaża, bar, przystojny Sam, piasek zniknęli. Wróciliśmy do naszego mieszkania. – Kto to do kurwy może być?
- Nie wiem – odpowiedziałam, podchodząc do drzwi.
- Czekaj – warknął Harry, nagle pojawiając się przede mną. A już miałam naciskać na klamkę. – Schowaj się za mnie – wyszeptał. Zrobiłam krok w bok, umiejscawiając się za Harrego. Położyłam mu dłoń na plecach, kiedy  otwierał drzwi.
- Panie psorze? – nagle do naszego mieszkanka wszedł dumnym krokiem Pan Dyrektor. Ruby wyraźnie zdezorientowana machała rękoma. Louis schował się za słupkiem zrobionym z Caspara, Zayna i Liama.
- Wy sobie imprezujecie, tak? – zaśmiał się pogardliwie. O co chodzi?
- Jest sobota, możemy prawda? – warknął nieuprzejmie Harry. Zgromiłam go wzrokiem, wbijając palce w jego ramię. On tylko uśmiechnął się, mocno mnie obejmując.
- Nie, jeżeli zaniedbujecie obowiązki! – wybuchł. Każdy z nas spojrzał po sobie z konsternacją.
- O co chodzi? – zapytałam w końcu słabym głosikiem.
- Wasi, wasi podopieczni! Gdzie są!? No proszę! Wiecie? Wiedziałem, że to zły pomysł pozwalać Wam się wyprowadzać ze szkoły. Ale nie. Dobra! To teraz płacimy za to!
- Ale o co chodzi? – zaniepokoiła się Ruby.
- Wszyscy, co do jednego z waszych podopiecznych wybrało się na wycieczkę i nadal nie wrócili – uśmiechnął się sztucznie.
- Gdzie? – zapytał Caspar.
- Oh, wszyscy zaraz się tam znajdziecie.
- To znaczy?
- Wszyscy zostajecie wysłani w ich poszukiwaniu. – zatrzymał się i za chwilę dodał – do świata ludzi.

____

to też nie jest całość to co chciałam napisać. ale trudno, moze uda mi sie troche u  Dix wkleić.

15 kom = następny rozdział

/G

17 komentarzy:

  1. Ojeju ale sie dzieje :D juz nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu i az Ruby urodzi :D ciekawi mnie czy to bedzie chlopiec czy dziewczynka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. DO ŚWIATA LUDZI I TAM SPOTKAJĄ MNIE... UWIELBIAM TO OPOWIADANIE PRZESTRASZYLAM SIE JAK OL POWIEDZIALA LOY ZE GO KOCHA

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow świetny!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny! Nie mogę doczekać się następnego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny! Na prawdę świetny rozdział! Ciekawa jestem co z podopiecznymi! Ojj, nagrabiło się im troszkę! Haha! Czekam nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże, cudowne <3 Harry zazdrośnik, no w sumie się nie dziwię bo Oliv tańczy z Lou... Niall z Ruby bd mieć dziecko, tylko kiedy Niall się odważy spytać Ruby o chodzenie noo... Czekam na nexta <3<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki świetny *.* mam nadzieje że mimo wszystko Olivia będzie z Harrym i że Louis tego nie popsuje. No a skoro Niall i Ruby będą mieli dziecko (vduehsjbshduehsnxjgssbhs <3) to Niall by mógł już sie zapytać o to chodzenie no.
    Szybko dawajcie następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. zajebisty rozdział czekam na następny rozdział *_*
    fajnie by było jakby ich podopieczni poszli na tą wycieczkę do londynu

    OdpowiedzUsuń
  9. super! po prostu genialny!
    taki PER-FECT <3
    ciekawe gdzie wszyscy pójdą szukać podopiecznych ?
    czekam na następny :) <3
    ~Violette

    OdpowiedzUsuń
  10. Awwwww ♥
    Cudny,ciekawe co w nastepnym będzie.
    Harry & Olivia djdidjwjdidikdjdhh ♥
    Niall & Ruby jeidiejenfjfidjen ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda mi Louisa :( a co do rozdzialu to jak zwykle cudowny. :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze to pierwszy raz weszłam na twojego bloga, oczywiście przeczytałam pierwszą część. Jest po prostu świetny!

    Flo.

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawie się robi... ej nie ja nie chcę Tessy! ona potrafi wszystko zepsuć...

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż za zbieg okoliczności że dzieeczyna o która zazdrosna jest Olivia nazywa się Tessa i jest blondynką ohh i podkochuje się w Harry! Coś mi się wydaje że ktoś tu nie przepada za Afterem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, całkowicie nie! kocham Aftera i jest to tłumaczenie w czołówce ff jakie czytam. I ogólnie rzecz biorąc Tessa nie kojarzy mi sie z Afterem a ksiązką Mechaniczne Istoty, więęęęc...
      ;) /G

      Usuń