poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 2: Masz coś, czego potrzebuję.



Obudziłam się dzięki genialnej Olivii, która tłukła się w kuchni. Zaspana spojrzałam na zegarek. Szósta. Jaka ona punktualna, ale mamy jeszcze godzinę do autobusu. Schowałam twarz w poduszce, ale usłyszałam krzyk przyjaciółki.
-Ruby, wstałaś?!
-Nie, kurwa, poluje na jednorożce – mruknęłam.
-Słyszałam!
Westchnęłam i usiadłam na łóżku. Przygładziłam włosy ręką i wstałam. Podeszłam do komody, z której wyjęłam Ubrania.  Wciągnęłam na siebie strój. Poszłam do łazienki, gdzie umyłam zęby, a potem zrobiłam makijaż. Włosy wyprostowałam. Gotowa wpadłam do swojego pokoju i wrzuciłam książki do torby. Szósta dwadzieścia siedem. Nie jest źle. Weszłam na bosaka do kuchni.
-Co tam? – zapytała Oliv.
Uśmiechnęłam się i usiadłam przy małym stoliku. Położyłam głowę na dłoniach. Oczy same mi się zamykały. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Nawet nie fatygowałam się, by podnieść głowę. Olivia otworzyła, a ja usypiałam na stole. Ktoś pogłaskał mnie po głowie, a ja przestraszona odwróciłam się. Nade mną szczerzył się szatyn z lokami i zielonymi oczami. Nie rozumiem go, jest prawie siódma, a ten przychodzi do nas i szczerzy się jak mysz do sera przed zaatakowanie… o kurwa, Harry chce nas zaatakować!
-Ruby, kładź się wcześniej, bo pierdolisz głupoty.
-Niall chyba ją wczoraj odwiedził.
-A, no to wszystko wyjaśnia – zaśmiał się.
-Nieprawda – burknęłam. – Idę stąd, zakłamane świnie.
Wstałam. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam torbę. Wychodząc założyłam szpilki. Ugh… jak mi się nic nie chce. Ej, a czy Niall nie ma niedługo urodzin? Kurde, muszę mu coś kupić. Westchnęłam i popchnęłam drzwi. Od razu moją twarz otuliło zimne, poranne powietrze. Szybkim krokiem poszłam na przystanek autobusowy, na którym nie było jeszcze nikogo. Obcasem wystukiwałam jakiś rytm, gdy przede mną stanął Niall.
-Cześć – mruknął. – Ładnie wyglądasz – pocałował mój policzek.
-Hej – złapałam jego dłoń, a on się uśmiechnął. – Co tak wcześnie?
-Mogę zapytać o to samo. Jest dopiero w pół do siódmej.
-Nie miałam ochoty patrzeć na miziających się Olivię i Harrego. Teraz ty.
-Ja natomiast mam ochotę – puścił mi oczko.
-Ochotę na c… o boże, zbok – odsunęłam się od niego, nadal trzymając jego rękę.
Blondyn przysunął się i objął mnie.
-Przepraszam, że mnie podniecasz, ale teraz chodź.
-Gdzie?
-Nadal mam ochotę – pociągnął mnie do swojego bloku. – Zayn nocował Dziś u Liama, bo pili i mamy wolną chatę.
Otworzyłam szeroko oczy, a po sekundzie staliśmy w pokoju Nialla. Cholera, co on nas teleportował? Położyłam torbę na łóżku.
-Zrobimy to szybko, bo autobus.
Blondyn posadził mnie na łóżku, ale już po chwili leżałam bez spodni i majtek. Rozsunął moje nogi i kucnął na wysokości mojego krocza. Poczułam jego oddech na mojej kobiecości. Włożył we mnie swoje dwa palce. Czyżby powtórka z rozrywki? Rok temu było tak samo, tylko, że się nie znaliśmy. Poczułam, jak je zgiął w pół, co sprawiło mi przyjemność. Wciągnęłam powietrze, a Niall zaczął wkładać i wyjmować palce powoli, co dawało mi poczucie niesamowitego podniecenia. Nagle wyjął palec, ale przyłożył usta do mojego wejścia. Wsunął we mnie swój język. Jęknęłam. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jaki on jest długi. Wiłam się na łóżku, podczas gdy on penetrował moje wnętrze. Do tego zaczął masować moją łechtaczkę. Znów jęk. W moim podbrzuszu zaczęło budować się niesamowite napięcie, a chwilę potem doszłam. Nic dodać, nic ująć. Niall odsunął się ode mnie, a ja nadal leżałam i ciężko oddychałam.
-Wolałbym tu zostać z tobą – powiedział.
Wstałam i wciągnęłam na siebie bieliznę i spodnie.
-Teraz będziesz musiała mi się odwdzięczyć.
-Chyba śnisz.
-Wierzę, że będziesz błagać mnie, bym dał ci possać – podał mi torbę.
Spojrzałam na niego. Pokręciłam przecząco głową.
-Jak chcesz nieść moją torbę, to nieś.
-Dla ciebie wszystko.
Wyszłam z pokoju Nialla i wpadłam na czyjś tors. Zadarłam głowę.
-Ruby – Zayn powiedział to z piskiem. – Co ty tu robisz?
-Byłam u Nialla, tak?
-Chyba tak. Szybcy jesteście, jest jeszcze dziesięć minut do autobusu. Dobrze ci było?
Poczułam silne ręce, które objęły mnie w talii.
-Spieprzaj, Zayn – powiedział Niall i wyszliśmy.
Szybko zeszliśmy po schodach, czemu towarzyszyła dziwna cisza. Kiedy przeszliśmy przez drzwi, blondyn złapał mnie za rękę. Nadal w ciszy podeszliśmy do Caspara, Hazzy, Olivii, Sophii i Liama. Nawet się nie przywitałam, tylko stałam i słuchałam ich pierdolenia o jakichś sztucznych włosach. Miałam ochotę uch utopić, jednak poczułam usta przy moim uchu.
-Kocham cię – wyszeptał Niall, a mi serce zabiło szybciej. – Tak bardzo.
*
Uh… jak ja nienawidzę wychowania fizycznego. Nie rozumiem, jak Olivia może chętnie ćwiczyć w to coś? Co to? koszykówka? Eh, to nie dla mnie. Siedziałam na ławce i patrzyłam na grę. Dziwne, że nauczyciel mnie nie upomina. Rozwaliłam się na ławce i zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że spadam. Szybko rozejrzałam się i podniosłam z ziemi.
-Caspar, wyjebać ci?
-Złość piękności szkodzi, kochana. A poza tym Luke i Jai cię szukają.
Odwróciłam się w stronę nauczyciela. Yeah, ten stary trep nie patrzył. Szybko wyszłam z hali razem z Andersonem.  Kiedy wyszliśmy, zobaczyłam trójkę chłopaków.
-Co tam, chłopcy? – spojrzałam na bliźniaków i Luke’a. – Stało się coś?
-Nie, nic – powiedział Jai.
-To po co nas wyciągaliście z lekcji? – Caspar zabrał głos.
Mruknęłam cicho, a chłopcy pobledli. Moja pierwsza myśl była taka, że za mną stoi Niall a jego mina mówi „Jedno słowo, a twojej jaja znajdą się w twojej buzi”, ale kiedy się odwróciłam i zobaczyłam Turnera, to aż odetchnęłam z ulgą. Dopiero po chwili sobie uświadomiłam, że nauczyciel przyłapał nas na tym, że opuściliśmy zajęcia, bez jego zgody.
-A idźcie w cholerę – machnął na nas ręką. – Powiem, że źle się czuliście albo, że oprowadzacie nowych.
Otworzyłam szeroko oczy.  Od teraz mam mega respekt dla tego gościa, inni by nam wstawili uwagi i do dyrektora wysłali, a ten… nic. Woah, mój nowy mistrz. Zamrugałam kilkakrotnie, a psor wrócił na zajęcia.
-To… wy wracacie na zajęcia, a my z Casparem się poszwendamy – zarządziłam.
-Co?! Ale dlaczego? – zbuntował się Brooks.
-Szkoda by było, żebyście pierwszego dnia zwiali – Caspar uśmiechnął się zwycięsko.
Cała trójka z markotnymi minami oddaliła się gdzieś. Nie wiem, czy chodzili razem do klasy, ale jeśli tak, to dziewczyny miały dużo szczęścia. Tacy przystojni.
-Gdzie idziemy?
-Nie wiem, to nasza ostatnia lekcja, chodźmy na autobus.
-Okej, okej.
Obydwoje rozeszliśmy się do szatni po rzeczy. Kiedy ogarnęłam swoją torbę, stwierdziłam, że Caspara nie ma w pobliży i ruszyłam spacerkiem na przystanek. Nagle poczułam jak ktoś przytula się do mnie od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Olivkę.
-A co ty… - brunetka nie dała mi dokończyć.
-Zerwałam się – powiedziała pocierając czoło dłonią. – Ale mnie Styles wkurwia z tą Tess.
-Spokojnie, bez przekleństw proszę.
Na moje słowa dziewczyna spojrzała na mnie wymownie.
-Powiedziała ta, co klnie jak szewc.
-Czepiasz się szczegółów. Obiecałam sobie, że będę starała się zmniejszyć ilość wulgaryzmów w moim słowniku, żeby być dobrą mentorką.
-Ruby, co się stało? – Olivia wyraźnie się przestraszyła, ale ja dalej starałam się obrazić kogoś, kogo kocham.
-Wiesz, uświadomiłam sobie, jak zły przykład dawał mi Niall. Chcę być wzorem do naśladowania dla bliźniaków. Wiesz, jak to mówią – uśmiechnęłam się.
Hult uniosła brwi.
-Nie, jak?
-Jajko bierze przykład od koguta – uniosłam głowę.
Nie musiałam czekać długi, a silne ramiona blondyna opatuliły mnie w talii, a jego usta wylądowały na moim policzku.
-Nie słuchaj jej, chce mi dopiec – powiedział Niall do Olivii. – Co to było o tym jajku?
-Wymyślałam na żywca – westchnęłam i puściłam oczko do Olivii. – Ale to nie oznacza, że nie chcę być dobrym przykładem.
Towarzysząca nam brunetka zachichotała.
-Twierdzisz, że byłem złym wzorcem?  - Horan uniósł jedną brew.
-No wiesz… bzykając ją w przebieralni… - Olivia nie mogła dokończyć, bo prawie dusiła się ze śmiechu.
-Skąd ona to wie?
-Jest syreną, czyta w myślach, a ty myślisz o tamtym na okrągło – popukałam go w czoło.
-Ale dzisiaj rano też było dobrze – posłałam mu znaczące spojrzenia, a Oli ucichła.
-Ruby?
-Co? – spojrzałam na przyjaciółkę.
-Do autobusu jeszcze godzina, a my mamy wu de żet!
-O ja pierdolę!
-Miałaś nie przeklinać! – Horan klepnął mnie w tyłek. – Leć, polubisz nauczyciela – blondyn pocałował mnie w policzek, znowu, zahaczając o kącik ust.
Razem z brunetką ruszyłyśmy do Sali numer dwa, gdzie miały odbyć się zajęcia wychowania do życia w rodzinie. Podobno będzie je prowadził nowy, młody nauczyciel, ale nie wiem jeszcze kto to będzie. Dyrektor go nie przedstawił. Kiedy dostałyśmy się pod klasę zadzwonił dzwonek na przerwę. Rzuciłam swoją torbę pod ścianę i usiadłam wygodnie na podłodze. Nie miałam siły, a to dopiero początek dziesięciomiesięcznej harówki z kilkoma krótkimi przerwami. Wprost nie mogę się doczekać, aż skończę szkołę. Nawet nie wiem czy w końcu pójdę na te studia. Może od razu przejdę do życia rodzinnego? Ciekawe kto mnie zechce?
-Czasem mnie przerażasz – oznajmiła Olivka. – Masz cholernie przystojnego faceta przy swoim boku. Co z tego, że boi się cię zapytać o chodzenie? Błagam cię, on by skoczył za tobą w ogień.
-Olivia! Nie wchodź do mojej głowy!
-Ale wiesz, że twoje myśli są takie ciekawe? – broniła się.
Fuknęłam cicho i wstałam równo z dzwonkiem na lekcję. Ze swoją tobą, którą ciągnęłam za sobą weszłam do niewielkiej klasy.
-Jesteś taka dziecinna – usłyszałam głos Olivii. – I za to cię kocham.
-A mnie nie kochasz? – koło dziewczyny pojawił się Styles. – Myślałem, że to ja jestem na pierwszym miejscu.
-Z Tessą – warknęłam w obronie przyjaciółki.
Co jak co, ale chyba to ja najlepiej wiedziałam, jak Harry potrafi być upierdliwy. Przykład: wtedy jak przyszedł do mojego domu w Wigilię. Rzuciłam swoją torbę na blat wolnej ławki. Przez chwile myślałam, że siądę z Olivią, jednak miejsce obok zajął Caspar. Uśmiechnęłam się do chłopaka i położyłam głowę na ławce za torbą.
-Witam wszystkich na zajęciach, które pomogą wam w przygotowaniu do życia – na ten głos uniosłam głowę, by upewnić się czy rzeczywiście należy on do tej osoby.
Mało nie zaśmiałam się na całą klasę widząc Louisa w koszuli w czarno-czerwoną kratę i czarnych spodniach. Włosy miał zaczesane do góry, co dodawało mu kilka centymetrów.
-Zajęcia te będą dwa razy w tygodniu i będziemy na nich omawiać najważniejsze wartości życiowe oraz inne tego typu rzeczy – zajrzał w notatki. – Na dzisiejszej lekcji poruszymy temat… dzieci – na to słowo uśmiechnął się. – Chyba każdy wie jak powstają dzieci, prawda? Znacie historię o kwiatkach i pszczółkach czy muszę opowiadać?
-Niech pan opowie – Dolly odezwała się gdzieś za mną.
-Kto jak kto, ale ty powinnaś doskonale to wiedzieć – powiedziałam odwracając się do tyłu i lustrując dziewczynę spojrzeniem.
-Och, Ruby i Dolly, proszę was. Tą walkę o Nialla dawno wygrałem ja.
-Twierdzi pan, że jest gejem? – Caspar wtrącił się do dyskusji.
-Nie, ale to mój bliski przyjaciel.
-Czyżby przyjaciel od seksu? – dodałam.
-Ruby, widzę, że naprawdę chcesz, żeby ta lekcja trwała, bo musimy sobie wyjaśnić kilka pojęć – Lou spojrzał na mnie wymownie.
-Ale Louis… - Harry wstał.
-Panie Tomlinson, jak już – poprawił go szatyn, a ja wybuchłam śmiechem. – W innych klasach mnie szanują, nie tak jak tu.
-Proszę pana, my pana szanujemy. Tamtej czwórce należy się uwaga.
-Olivia nie odezwała się nawet słowem – oznajmił Tommo.
Poprawiłam się na krzesełku i grzecznie uśmiechnęłam się do „nauczyciela” .  Ten usiadł za biurkiem i otworzył jakąś książkę.
-Nie będę wam tu mówił, że dziecko to owoc miłości, bo w dzisiejszych czasach to owoc pękniętej gumy. Cóż, prezerwatywy nie dają w stu procentach pewności. Trzeba więc być przygotowanym na ten moment, gdy okaże się, że będziecie rodzicami – szatyn spojrzał na mnie, a klasa zachichotała.
-Co ja?! Zawsze ja!
-Nie zawsze, po prostu biorę cię jako przykład. Jesteś z Niallem, prawda? – skinęłam głową. – No właśnie. Pewnie uprawiacie seks. Możliwe, że za dziewięć miesięcy lub mniej będziecie mieć niespodziankę, a jeśli komórka jajowa się rozdzieli to nawet dwa.
Na te słowa otworzyłam buzię.
-Wypraszam sobie. Nie rozumiem jednej rzeczy. Jak to możliwe, że w matce jest instynkt, a ojciec to by tylko piwsko na kanapie pił? Powie mi pan? – zaakcentowałam wyraźnie ostatnie słowo.
Brunet spojrzał na mnie uważnie.
-To proste. Matka nosi pod sercem dziecko przez dziewięć miesięcy. Stara się by było mu dobrze, a ojciec tego nie czuje. Możliwe, że jeśli to mężczyźni zachodzili by w ciążę, role byłyby odwrócone.
Położyłam głowę na ławce.
-Obiecuję, że jutro dam mu takie pytania, że mnie popamięta – szepnęłam, a Caspar parsknął śmiechem.
Słuchałam, jak Lou mówił o gwałcie i jego wynikach lub o nieprzemyślanym seksem nastolatków. Opowiadał to dość zrozumiale i nawet ciekawie. Często powoływał na przykład mnie i Nialla, co doprowadzało mnie wręcz do szału. Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy wyszli z klasy, a ja podeszłam do nauczyciela.
-Co będzie tematem jutrzejszych zajęć?
-Hm… myślę, że zostaniemy prze seksie. A dlaczego pytasz? – spojrzał na mnie z góry.
-Zasypię pana pytaniami.
-Tylko na to czekam – mrugnął do mnie jednym okiem. – A i Ruby, proszę cię, więcej szacunku na lekcjach, bo wiesz… muszę mieć respekt w tej budzie.
-Oczywiście, panie Tomlinson – zasalutowałam.
-Idź, bo się na autobus spóźnisz. Cześć!
-Do widzenia – powiedziałam i szybko opuściłam klasę.
Starałam się w mgnieniu oka znaleźć w autobusie, żeby nie odjechał beze mnie. Na szczęście w ostatniej chwili wpadłam do naszego szkolnego. Rozejrzałam się. Każde miejsce zajęte. Chyba będę stać. Przeszłam na koniec autobusu, gdzie siedziała „elita”. Uśmiechnęłam się do Olivii, która siedziała obok Stylesa, ale się do siebie nie odzywali. Westchnęłam i oparłam się o oparcie fotela, ale po chwili wylądowałam na kolanach Nialla.
-Cześć, kochanie. Nawet mnie nie widzisz? – spytał z lekkim wyrzutem w głosie, ale kiedy mocno się do niego przytuliłam, na jego twarz wstąpił ogromny uśmiech.
-Aw… jesteście tacy słodcy – spojrzałam na Zayna. – Mnie też przytulisz?
Bez namysłu rzuciłam się na mulata i mocno go wyściskałam. Po chwili poczułam ręce na mojej talii i zostałam przyciągnięta do torsu Nialla.
*
-Durna fizyka! – krzyknęłam.
Od Dziś nienawidzę fizyki. To chyba najgorszy przedmiot, jaki powstał. Przekręciłam się na brzuch i zaczęłam czytać treść po raz kolejny. Szeptałam niektóre słowa, żeby je lepiej zapamiętać. Po kilku minutach zdenerwowana rzuciłam książką na biurko. Wstałam i poszłam do Olivii. Bez pukania weszła i co zastałam? Olivię i Harrego. Boże drogi, jak to możliwe, że raz się nienawidzą, a raz są w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Oczywiście żartuję, Olivka ma głowę na torcie Hazzy i leżą przytuleni.
-Pomóc ci w czymś? – spytał Styles.
-Obejdzie się. Idę do Nialla.
Och… zła ja. Skłamałam. Nie pójdę do Nialla tylko się przejść. Weszłam jeszcze do swojego pokoju i przebrałam się z getrów i swetra w coś innego. Wyszłam na dwór i od razu wpadłam na Marcela.
-Cześć – powiedziałam.
-Hej, sorry, ale się śpieszę.
Okej, ignorujcie mnie. Spacerkiem szłam w stronę lasu. Musiałam pobyć chwilę gdzieś, gdzie nie będę miała głód i cień. Usiadłam na jakimś połamanym drzewie i zamknęłam oczy. Mało kiedy miałam okazję pomyśleć w spokoju nad swoim życiem. Wykorzystałam to, że jestem tu sama i rozważałam moją przyszłość. Zastanawiałam się, co tak naprawdę chcę w życiu robić, kim być. Możliwe, że nic nie osiągnę, ale tylko wtedy, gdy nie będę się starać. Muszę czegoś chcieć całym sercem i dążyć do celi, nie poddawać się. Może będę prawnikiem? Albo lekarzem? A może nauczycielką? Uh… pewnie będę rowy kopać. A co z rodziną? Będę kiedyś miała męża? Dzieci? A potem wnuki? Chciałabym, tak bardzo bym chciała mieć kogoś, kto będzie się budził obok mnie. Chciałabym mieć kogoś, kto sprawi, że nie będę smutna. Chciałabym mieć kogoś, kto będzie ze mną w zdrowi i w chorobie. Chciałabym mieć kogoś, kto będzie ze mną leżał na kanapie w naszym wspólnym domu i będzie ze mną oglądał filmy. Tak, zdecydowanie to jest moim marzeniem. Chcę wziąć ślub i mieć dzieci. Kto by się spodziewał? Heath pewnie by zrobił wielkie oczy, a potem powiedział „A serio to co będziesz robić w przyszłości?”. Nigdy nie ukazywałam jakichś zachowań, które wskazywały by na to, że rodzina jest dla mnie najważniejsza. A tak naprawdę to…
-Tu jesteś – powiedział blondyn siadając obok mnie. – Co robisz?
-Myślę.
-O czym? – spojrzenie Nialla utkwione było w mojej dłoni.
-O przyszłości – westchnęłam. – Więc… w tym roku skończysz szkołę, tak? i co potem będzie?
-A co ma być? Będę cię nachodził tu, będziemy gadać na skajpie, będziemy pisać smsy. Damy radę.
-Damy – powiedziałam w zamyśleniu. – Długo jeszcze będę czekać?
Niall spojrzał na mnie.
-Na co?
-Dobrze wiesz na co – złapałam go za rękę. – Jeśli ty tego nie zrobisz, to ja zrobię to za ciebie.
Blondyn zmarszczył brwi. Po chwili uśmiechnął się cwaniacko i położył dłoń z tyłu mojej głowy. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie robił tego zachłannie, ale delikatnie. Tak, jakbym miała się rozpłynąć. Kiedy skończyliśmy się całować, mocno się do niego przytuliłam.
-Kocham cię – powiedziałam.
Horan odsunął mnie od siebie i spojrzał w moje oczy.
-Ja ciebie też. Tak bardzo mocno. Zrobiłbym dla ciebie wszystko – musnął mój nos. – Wszystko.
*
Cholera, jak ja nie lubię chodzić do szkoły. Dziś mamy lekcje, a jutro dyskoteka na rozpoczęcie roku szkolnego. Ubrana w krótkie spodenki i bluzkę z Nirvany czekałam na szkolny. Ktoś podszedł mnie od tyłu i uszczypnął w tyłek.
-Zayn, kurwa!
Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się Malik i chichoczący Horan.
-Cześć, Ruby.
Niall nie odezwał się, tylko podszedł do mnie i pocałował namiętnie, wsuwając język do moich ust. Położyłam ręce na jego karku.
-Słodko – stwierdziła Oliviia.
-Do porzygu – dodał Harry.
Odsunęłam się od blondyna i posłałam Stylesowi  poirytowane spojrzenie.
-Ty się lepiej ogarnij i przeproś Olivię – warknęłam.
-Wy myślicie, że jesteście słodcy, śliniąc się na każdym kroku? – Harry spojrzał na mnie z góry.
-To jest miłość – Niall przytulił mnie od tyłu.
-Pff… miłość. Ta… chłopak boi się zapytać o chodzenia. Ładna miłość.
-Harry, przestań – upomniała go Oli. – Zachowuj się.
Szatyn prychnął i odwrócił się od nas.
*
Siedziałam grzecznie w ławce. Przed sobą miałam dwie kartki A4, na których miałam zapisane około sto pytań odnośnie seksu. Czekałam na Louisa, żeby wręcz zasypać go pytaniami.
-Ruby? – spojrzałam na Caspara. – Wszystko dobrze?
-Świetnie – oznajmiłam. – To nasza ostatnia lekcja dzisiaj, a potem lajt.
Do klasy wszedł pan Tomlinson. Skinął głową na powitanie i usiadł za biurkiem. Jeszcze nie zdążył otworzyć podręcznika, a ja już zabrałam głos.
-Proszę pana! Mam kilka pytań związanych z dzisiejszą lekcją – podniosłam jedną rękę.
Louis spojrzał na mnie.
-Z seksem?
-Tak – uśmiechnęłam się.
-Pytaj.
Spojrzałam na kartkę.
-Czy można odgadnąć rozmiar penisa po wielkości dłoni, stopy, nosa faceta?
-Nie – westchnął.
Przeczytałam kolejne pytanie.
-Czy prezerwatywy są skuteczniejsze pod wodą?
-Nie są testowane pod wodą, więc nie mamy gwarancji – Louis utrzymywał ze mną kontakt wzrokowy.
-Co zrobić by facet był bardziej dominujący?
-Hm… daj mu znaj. Na przykład ugryź go delikatnie lub uszy pnij.
Zerknęłam na Caspara.
-Czy mężczyzna może mieć orgazm bez wytrysku?
-Tak, może.
Zacisnęłam szczękę.
-W jakiej pozycji można kochać się najdłużej?
Louis spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
-Częste zmienianie pozycji odwleka orgazm.
Spojrzałam na drugą kartkę.
-Czy jeśli facet nie wydaje żadnych odgłosów jest mu dobrze?
-Wystarczy spojrzeć, czy ma rumieniec seksualny na podbrzuszu i torsie – odpowiedział. – Coś jeszcze?
-Um… tak. Mam jeszcze sporo.
-No to zadaj jeszcze kilka i pobawimy się w coś.
Kiedy Louis to powiedział, myślałam, że padnę. Przed oczami pojawiło mi się mnóstwo erotycznych scenek.  Spojrzałam na kartkę i uśmiechnęłam się na pytanie.
-Dlaczego chłopcy mają poranną erekcję?
-Mocz w pęcherzu wypełnia przez noc miednicę małą i działa pobudzająco na prostatę.
Otworzyłam usta.
-Nie mam więcej pytań.

-----------
Taki tam.... długi rozdział  z mojej strony. Miałam wenę xD Podoba wam się? Piszcie co najbardziej. No widzę, że lubicie Brooksów i z góry zakładacie, że opowiadanie z nimi będzie zajebiste. Cieszy mnie to ogromnie. Pytajcie nas na asku :) Czasem nam się nudzi i wgl soo :)
Rozdział niesprawdzony. Przepraszam za błędy /Dix

14 komentarzy:

  1. Powrót Louis'a taaaaak <3
    Ogółem bardzo dobry rozdział. Czekam na kolejny : )

    + miłe momenty Nuby <3

    OdpowiedzUsuń
  2. HAHAHAHAHAHA NIE MOGE HAHA PYTANIA RUBS SĄ TAKIE HAHAHA . Niall cioto weź się w garść i spytaj Rubs o chodzenie tylko weź się postaraj nooo!! Xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezus jebłam, Ruby moim bogiem w życiu nie wymyśliłabym tylu pytań

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, ekstra, genialny rozdział nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niall i Ryby są sweet <3
    Niby Niall jej nie zzapytał czy będzie jego dziewczyną,ale obydwoje potwierdzają że są razem xD
    Czekam na następny,kocham czytać z perspektywy Ruby <$
    Ona jest boska,jakoś jak jest z jej perspektywy to potrafię to sobie wszystko fajnie wyobrazić a z perspektywy Olivi jakoś niezbyt ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jacy oni słodcy *0* tylko kurfe niech Nialler zapyta sie jej czy będzie jej dziewczyna ;D chłop bez jaj xd nie no jak ja zadawali to musi tam coś być lol xd nie pisze już więcej takich głupot ;) rozdział jest meeega meeega słodki ;?czekamy na więcej z braćmi Brooks xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha jest świetny! :D Już nie mogę się doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny powrót Louisa :D Nialler i Ruby - kocham! <3 Niby on jej nie zapytał o chodzenie ale i tak będą razem!! Ja to wiem! :P Aaaaa!!! Kocham to opowiadanie! :** Czekam na kolejny rozdział i już nie mogę się doczekać!! :DD Weny życzę!! ^^
    Kocham bohaterów na tt!! :*
    PS Czy można "ich" się też o coś spytać (na tt)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak! pytaj o co chcesz xx Wgl nie zechciałabyś np poprowadzić konta Harrego/ Zayna/ Dylana/Tess/Looka albo Jai'a czy Caleba? :DD
      ~ Grossa

      Usuń
  9. Supermegahiperodlotowy rozdział! Loui wielki powrót! Ołł jee xd Pytania Rubs xd Nialler no do akcji :/ bądź, że mężczyzną :/ genialne<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały !! :D
    Lou to zajebisty nauczyciel! On wie chyba wszystko o sexie..
    Uwielbiam Nialla i Ruby ♥ Taka słodka z nich para.. Fajna akcja przed autobusem.. Naprawdę.. :D
    Czekam na next. <3
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Super nie no ten rozdział jest super a te pytania były odjazdowe myślałam że pękne ze śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. AHAHAHAH. POZDRO Z PODŁOGI ! AHAHA ! *-*
    KOCHAM TW TEKSTY !
    LOU WRÓCIŁ ! ZNAJDZIE SB JAKĄŚ FAJNĄ DZIEWCZYNĘ, A OLIVIA BĘDZIE ŻAŁOWAĆ ! ZOBACZYCIE. !
    JA CHCE ZUBY ! LUB NUBY. LUB.... CHCE ŻEBY BYŁA Z CASPAREM.!

    OdpowiedzUsuń