piątek, 2 maja 2014

11: Nowy etap

WITAJCIE, PRZEPRASZAM, WRÓCIŁAM, KOCHAM WAS, PRZEPRASZAM, ZAPRASZAM, MIŁEGO CZYTANIA, PRZEPRASZAM:



*Harry*



Odwróciłem się na drugi bok. Jest ciemno, jedyne światło daje mała, czerwona lampka w rogu pomieszczenia. Ból jaki przeszedł moje ciało, odsunąłem na koniec mojej podświadomości. Jedyne co teraz przyjmuje do wiadomości to to, że moja ukochana straciła pamięć. Nie mogę spać. To jest najgorsza rzecz na świecie. Nic, ciągle myślę. Czy to szansa dla mnie? Oczywiście, że nawet nie mogę jej powiedzieć, że nic złego się nie wydarzyło. To na nic, w końcu i tak Ruby czy Louis wygadaliby wszystko co spierdoliłem. Zacznę od tego, że nawet nie pamięta mojego imienia. Czuję jej słodką woń, kiedy śpi na łóżku obok. Wpatruję się w jej przymknięte powieki i wyczuwam równy, spokojny oddech kiedy błądzi w krainie morfeusza. Ile dałbym żeby wiedzieć o czym teraz śni. Wiem, że to okropne, ale jestem pieprzonym egoistą i z przyjemnością opowiadałbym jej tylko o naszych wspaniałych, romantycznych momentach a nie o przykrych rzeczach, które ją dotknęły. Oczywiście z mojego powodu. Ciekawy jestem, czy Louis opowie jej o tym, jak zakochała się we mnie i jak on prawie przepierzył się z Emmą. Oczywiście, że nie. Będzie teraz starał się mi ją zabrać. I jestem pewny, że mu się to uda. Popatrzcie na mnie, nawet nie potrafiłem jej obronić przed tymi sukinsynami – czarnokrwistymi. Wybierze wykształconego, ułożonego, zawsze zabawnego, przystojnego Louisa. Co się będzie pierdzielić z wampirem, który pragnie jej krwi. Przecież jej cudowna substancja właśnie płynie w dużym krwiobiegu z dużej komory do małego przedsionka.
Ogarnij się, Styles.
Żałując, że muszę to zrobić, odwracam się od tego cudownego widoku i wgryzam swoje kły w przezroczysty woreczek pełen krwi. Potrzeba mi tego więcej, bym mógł wrócić do normalnej formy. Strzała tych skurwysynów wbiła się za mocno i za głęboko i zrobiła za wiele szkód we mnie. Pieprzyc ich. Jak ich jeszcze raz spotkam to zniknął wszyscy. Powybijam każdego z nich. Ale najpierw wezmę ich za te krzywe mordy i każę przeprosić moją ukochaną Olivię.
- Harry? – moje serce przestaje bić. Otwieram szerzej oczy i boję się odwrócić. W końcu, z ogromnym bólem, przekręcam się i napotykam jej cudowne, brązowe oczy.
- Olivia? – mamroczę, nie wierząc, że dziewczyna pamięta moje imię. To niemożliwe.
- Co ja tu robię? – jęczy, marszcząc słodko nos. Podnoszę się, mimo ogromnej fali bólu przechodzącej przez moje ciało. Przechodzę powoli do jej łóżka i siadam na skraju.
- Kocham Cię, rozumiesz? Jesteś dla mnie najważniejsza, proszę uwierz mi – szepczę i składam delikatny pocałunek na jej wilgotnym czole.
- Boję się, obroń mnie przed nimi – kręci głową i przesuwa wzrok bo całej mojej twarzy. W końcu przenosi spojrzenie za moje ramię a jej wyraz twarzy to przerażenie. – Uważaj, Harry, oni są wszędzie.
- Olivia. Jesteśmy bezpieczni.
- Mylisz się, Harry. Oni są tu, za tobą – nic nie poradzę na to, że odwróciłem się. Pusto.
- Nikogo nie ma, Olivia. To tylko halucynacje.
- Jesteśmy tutaj w niebezpieczeństwie. Zabierz mnie stąd, proszę – pojedyncza łza spłynęła po jej policzku kiedy jej oczy spotkały moje. Po dłużej chwili spoglądania w swoje tęczówki miałem pewność, że ma rację. Może przez to, że straciła pamięć – chociaż pamięta moje imię – dostała jakieś nowe zdolności? Widzi przyszłość albo zdaje sobie sprawę z tego co nadejdzie? Tak jak już kiedyś myślałem. Warstwa ochronna szkoły jest bardzo słaba. Niedługo przestanie istnieć i będziemy musieli polegać tylko na strażnikach. Ale co nam to da, kiedy przyjdzie odsiecz wrogów, żywiących się magicznymi istotami?
- Zabiorę się, Olivia. Będziesz bezpieczna, obiecuję – patrzę w jej oczy, ale przesuwam wzrok na jej usta. Są takie idealne. Różowe, w kącikach spierzchnięte.
- Harry, kocham cię – szepcze a moje serce unosi się do góry. Nie mogę nic powiedzieć czując organ w gardle. Chryste, czy ona właśnie powiedziała, że mnie kocha?
- Obiecuję Ci, że nic Ci nie grozi. Nie pozwolę by stała Ci się krzywda – przytykam usta do jej policzka i zahaczam o usta. Mój cały organizm krzyczy, potrzebując jej ust. Pragnąc przytulić ją i nie puszczać. Mam ochotę pocałować każdy skrawek jej ciała. Jest taka cudowna, idealna.
- Uważaj, w cieniu kryje się najwięcej zła – mamrocze i przymyka powieki.
- To ja jestem cieniem, Olivia – mówię pewny siebie. To ja jestem złem, jestem krzywdą dla niej. Dlatego wiem, że nie mogę dopuścić by ją ranić. Muszę od niej odejść. Znaleźć dla niej bezpieczne miejsce, a potem zostawić ją w ramionach Louisa. Powinna być szczęśliwa z nim. Jestem dla niej nieodpowiednią osobą. Koniec. Zasługuję na kogoś lepszego.
- Harry?
- Tak?
- Czemu płaczesz?
- Bo sobie uświadomiłem bardzo ważną rzecz – wzdycham. Patrzę w jej przerażone, niepewnie oczy.
- Jaką?
- Że jestem całym złem, które Cie spotkało – szepcze i zostawiając Olivię w całkowitym zdezorientowaniu usiadłem na swoim łóżku. Odwróciłem się nagimi plecami to niej, wiedząc, że pod wpływem jej cudownych oczu zmięknę i nie będę potrafił postanowić i obiecać sobie, że zostawię ją w spokoju. Tak będzie dla niej najlepiej.

*Olivia*

Rozpostarłam powieki, głęboko wzdychając. Mam dosyć, że nie pamiętam niczego. Moja głowa to jedna wielka czarna dziura z której nic nie mogę wyłapać. Jedyne co pamiętam to to, że jestem Olivia Hult i jak zanurzę się w wodzie to mam syreni ogon. Wiem, że ta urocza ruda to moja najlepsza przyjaciółka i kuzynka Ruby. Po prostu to wiem, nie mogę powiedzieć dlaczego bo nawet nie mamy wspomnień ani nie mogę znaleźć w swoim umyśle czegoś z nią nawiązującym.
Nie czuję bólu, chociaż mam dziwne przeczucie, że jest coś nie tak. Mrugam kilka razy by wyostrzyć swój wzrok. Jest ciemno, podejrzewam, że jest środek nocy a ja oczywiście nie mogę spać. Nic dziwnego, od kilku dni nie mogę zmrużyć oka na więcej niż trzy godziny. Zaraz przyśni mi się jakiś koszmar a potem kręcę się na łóżku, nie mogąc zasnąć.
Kiedy czuję niewygodę, postanawiam przekręcić się na bok. Uśmiecham się na widok cudownych pleców. Serio, nie żartuję. Idealnie wyrzeźbione aż proszą się by je podrapać albo chociaż przytulić. Wędruję oczami po jego ciele aż w końcu widzę malutkie, pozwijane w spirale, brązowe loczki. U karku wilgotne od potu. Kiedy mrugam, w ciemności widzę jak pociągam za te cudowne włosy, czując ich miękkość pod swoimi palcami. Jestem szczęśliwa. Widzę wizję, jakby wspomnienie. Ciemne meble, wielkie łóżko i gorąco panujące na zewnątrz. Wyspa, hotel Horanów. Czuję pożądanie i patrzę w szmaragdowe oczy Harrego. Kiedy mrugam kolejny raz wizja znika.
- Harry? – pytam, drżącym głosem. Wiem, że to on. To musi być on. Kiedy widzę jak jego ciało sztywnieje po wypowiedzeniu jego imienia, upewniam się, że to on. Odwraca się po chwili i moje oczy napotykają ten znajomy zielony blask.
- Olivia? – wyszeptuje z miną niedowiarka. Wstaje i podchodzi do mnie. Siada na krańcu mojego łóżka i przykłada swoje usta do mojej twarzy. Czuję wibracje w brzuchu i uśmiecham się na taniec motylków w moim wnętrzu.
- Co ja tu robię? – pytam, rozglądając się. Wiem, że pytałam o to już kilka razy ale może teraz kiedy Harry opowie mi co się wydarzyło kolejne wspomnienie do mnie powróci?
Jego ramiona wędrują do mojej szyi i sekundę później jestem zamknięta w ciasnym objęciu chłopaka. Wtulam twarz w zagłębienie jego szyi, czując przyjemny, znajomy zapach chłopaka. Mogłabym tak zostać cały czas ale coś każe mi unieść głowę. Kiedy patrzę za jego ramię, moje serce staje. Widzę kilka ciemnych postaci za wielkim oknem w pomieszczeniu. Patrzą się prosto na mnie i zauważam jak ich usta poruszają się, jakby wypowiadały jakieś zaklęcie. Jestem przerażona kiedy jeden z nich unosi w moją stronę rękę. Mrugam, chcąc by te postacie zniknęły. Jednak kiedy zamykam oczy widzę jak więcej podobnych istot czai się wokół szkoły. Wiem, że mają złe zamiary.
- Harry, boję się ich – mówię, mocniej się wtulając w klatkę chłopaka. Oni nadal tam są i mierzą we mnie swoje oczy. W rękach trzymają strzały. Przez ich ramiona przewieszone są srebrne łuki. Moja warga zaczyna drżeć.
- Ale tu nikogo nie ma, Olivia.
- Oni tu są, proszę zabierz ich – trzęsę się i zamykam oczy. Ale kiedy tylko napotykam ciemność znów mam pieprzoną wizję. – Zabierz to ode mnie, błagam – płaczę.
- Olivia, spójrz na mnie. Jesteśmy bezpieczni – tłumaczy Harry, biorąc twarz w jego ręce. Jego usta przyklejają się do mojego policzka ale kącik moich ust zahacza o jego. Kiedy patrzę od nowa w jego oczy wiem, że nad czymś intensywnie myśli.
- Zabiorę Cie stąd. Będziesz bezpieczna, obiecuję – jeszcze raz bierze mnie w ramiona a moje serce dostaje palpitacji.
- Kocham Cię, Harry – szepczę a chłopak głęboko wzdycha.
- Zabiorę się do bezpiecznego miejsca. Nic Ci nie grozi – powtarza jak swój nowy życiowy cel. Przymykam powieki, czując że strach odchodzi. Przy Harrym jestem bezpieczna. Obroni mnie. Zawsze.
Kiedy chłopak mnie puszcza, opadam delikatnie na poduszkę. Czuję rosnące zmęczenie. Zanim jednak odpłynę w krainę morfeusza zauważam ciemność majaczącą przy kątach pomieszczenia. Podnoszę się gwałtownie i patrzę w jeden z rogów pokoju. Ciemna, kłębiasta chmura układa się w uśmiech a w uszach dźwięczy mi głośny, skrzekliwy śmiech. Czuję jakby to była groźba i ostrzeżenie.
- Uważaj, w cieniu kryje się najwięcej zła – mamroczę i zamykam oczy.
- To ja jestem cieniem, Olivia – słyszę szept bruneta. Znów rozpościeram powieki i napotykam jego szmaragdowe oczy. Marszczę nos kiedy widzę świecącą ciesz ozdabiającą jego policzki.
- Harry?
- Tak?
- Czemu płaczesz?
- Bo sobie uświadomiłem bardzo ważną rzecz –wzdycha.
- Jaką?
- Że jestem całym złem, które Cie spotkało – mówi cicho i ostatni raz patrząc prosto w moje oczy żegna się ze mną i zostawiając mnie w zdezorientowaniu.
Kiedy myślę o Harrym sen powoli do mnie dociera. Czarne postacie znikają a w mojej głowie tylko wspomnienia z brunetem. Przekręcam się na drugi bok, w stanie miedzy snem a jawą, kiedy słyszę cichy szept Harrego.
- Obiecuję, że zostawię Cię w spokoju – i mam ochotę wstać i krzyczeć by tego nie robić, ale kraina morfeusza już wciągnęła mnie w swój świat.

*Harry*

- Po prostu otwórz te cholerne drzwi, Zayn – tłumaczę, czując jak moja złość osiąga zenit.
- Harry, wczoraj ledwo co się z łóżka ruszałeś!
- Gówno prawda, jestem zdrowy!
- To czemu Ci jest potrzebne to co myślę?
- Pieprz się, Malik! – warczę, uderzając pięścią w drewnianą powłokę.
- Harry, jak pielęgniarki zorientują się, że Cie nie ma na oddziale to wzniosą alarm! O kto będzie miał przejebane? No kurwa ja!
- Nie będziesz miał jak mnie wpuścisz. Więc proszę, otwórz te pierdolone drzwi.
- Dobra! – wrzasnął i chwilę później klamka przekręciła się o przede mną ukazał się mulat.
- Witaj, przyjacielu! – pisnąłem i klepiąc go po ramieniu, wszedłem do środka.
- Wcale nie wyglądasz na takiego który uciekł ze szpitala, bracie – droczy się Zayn. Patrzę w dół na swoje bose stopy, luźne, flanelowe spodenki i brak koszulki, odsłaniające blizny.
- Zamknij się. Załatwisz mi to czy nie?
- Harry, wiem, że chcesz być jak wcześniej, ale to..
- Kurwa, Zayn, ile razy mam Ci powtarzać, że to nie pieprzone żarty.
- Dobra, ale musimy to dogadać ze wszystkimi.
- Jasne. – syczę i padam na łóżko. Patrzę na nadgarstek dając znać Zaynowi, że serio mi się kurwa śpieszy. Chłopak wzdycha, przewraca oczami i wychodzi z pokoju.
*
- Harry! Co ty tu robisz? – unoszę wzrok ze splecionych palców i widzę rudą wchodzącą do pokoju. Jej oczy błyszczą, kiedy staje przede mną z założonymi rękami.
- Jak widać siedzę, ale spokojnie rudzielcu, jutro się stąd zwijamy – uśmiecham się i wstaję. Witam się z Niallem, Liamem, Casparem, i młodymi podopiecznymi.
- No to niezłą mamy tą rodzinkę – śmieje się.
- Uważaj, jeszcze kogoś brakuje – mówi powaznie Ruby. Patrzę na nią i jeszcze raz na zebranych.
- Olivii?
- Tessy.
- Chuj mnie Tessa.
- Teraz tak mówisz – prycha Dylan a ja piorunuję go wzrokiem. Gdyby nie ostrzegawcze spojrzenie Zayna, Nialla i Caspara już dawno młody by leżał na ziemi. Pieprzony gówniarz.
- A Louis? – patrzę w stronę głosiku i widzę blond włosy.
 - Witaj, Tess! – piszczy Ruby z udawaną radością. Jej oczy są zamulone a brew znika gdzieś pod grzywką.
- Wypierdalaj – dodaje cicho a Niall parska śmiechem. To chyba ich pierwszy normalny kontakt od tej trudnej sytuacji. Jak już stąd spierodlimy, między nimi musi się wszystko naprawić. I już tego dopilnuje.
- Dobra, kochani – zacząłem słodko a wszyscy parsknęli śmiechem – okej, okej. Słuchajcie..
Jest nie za dobrze.
- Ta, Harry ma rację. Pamiętacie jak już wam opowiadałem że zauważyłem że w nocy bariera ochronna szkoły ulega dziwnej mutacji? – wtrąca się Zayn a ja cmokam.
- Taa, jeszcze nasza kochana pacjentka numer jeden, zaczęła widzieć przyszłość, wizje albo coś w tym stylu – dodaję – i to na poważnie. Nigdy nie widziałem jej tak przestraszonej i to kurwa, nie są żarty, Caspar. Może i zanikła jej pamięć, ale sam wiesz, że nigdy by nie powiedziała czegoś czego nie widzi.
- Dobra, ale została trafiona strzałą czarnokrwistego i ty również, więc czemu mielibyśmy wam wierzyć – uparty debil.
- Zgadzam się z Casparem. – patrzę na drzwi, w których stoi Louis.
- Jeszcze ciebie brakowało – mamroczę.
- Też Cię miło widzieć, Harry – brunet uśmiecha się i wchodzi głębiej do pokoju.
- Dobra, słuchajcie. Jak nie wierzycie Olivii, Zaynowi czy mnie to proszę, popatrzcie w nocy na tarczę obronną, spójrzcie jak nauczyciele srają w gacie a ty Louis powinieneś wiedzieć to najlepiej, czyż nie?
- Mówiłeś ostatnio Lou że nie zaproszono Cie na kilka rad grona pedagogicznego – wtrąciła się Ruby. Robię minę ‘a nie mówiłem’ i patrzę na Louisa. Chłopak wzdycha i wpatruję się w ścianę. Chuj ci w dupę.
- Dobra, róbcie jak uważacie, ale wiem jedno. Ja z Olivią tu na pewno nie zostajemy, bo syreneczka jest przerażona i to nie na żarty, a wiecie, podobno jestem w niej zakochany i te sprawy.
- Harry ma rację w ten jego dziwaczny sposób – wtrąca się Zayn. – Też idę.
- Ale gdzie? – pyta Niall.
- Pamiętacie zakazany pokój na lekcji zaklęć? – pytam a kiedy każdy potakuje dodaję: - taa, byliśmy gówniarzami – spojrzałem się na Zayna a chłopak uśmiechnął się szelmowsko – w jednej z szaf jest portal do innych wymiarów.
- Zawsze można przypadkowo tam się włamać i przenieść się do dwunastego dystryktu*.
- To niedozwolone, Harry.
- Tu jest niebezpiecznie, Louis – mrożę go wzrokiem. – Ty jako nauczyciel możesz nam pomóc. Nie rób tego dla mnie ani dla siebie jak nie chcesz uratować swojej dupy. Zrób to dla dziewczyny którą kochasz a jest w chuj przerażona ciemnymi postaciami za oknem, które cały czas rzucają w nią srebrnymi strzałami – warczę.
- Trzeba to zrobić jak najszybciej, nie mamy czasu.
- Ja się na to nie piszę – jęczy Tessa – Nie mam ochoty brudzić sobie kartoteki.
- Już masz ją zabrudzoną, suko – warczy Ruby. Zayn patrzy na nią ze spokojem a pod wpływem jego spojrzenia ruda się również uspokaja.
- Proponuję jutrzejszą noc jako ucieczkę.
- Jutro?
- A na co będziesz czekał?
- Może na to, żeby zabrać jak najwięcej potrzebnych rzeczy? – wcina się Liam – Albo Olivia wyzdrowiała, chyba że chcesz ją odpiąć od przyrządów które przytrzymują ją przy życiu? – mierzę Liama srogim spojrzeniem ale wzdycham, wiedząc, że ma rację.
- To kiedy proponujesz?
- Dzisiaj jest wtorek. Sobota wieczór. Wtedy są sprawdzane pokoje i różne duperele, nauczyciele będą zajęci, prawda Louis. Właśnie. Wydaję mi się to najlepszym planem.
- Jestem za – Zayn wystawia rękę a ja szeroko się uśmiecham.
- Ja też – kładę swoją prawą dłoń na jego. Chwilę później czuję delikatną, zadbaną dłoń Ruby na swojej. Niall jest następny i z lekkim wahaniem kładzie swoją rękę na ręce Rubs. Liam, Dylan i podopieczni Zayna, Ruby, Nialla i Caspara również dołączają. Caspar w końcu wzdycha i również kładzie dłoń.
- Dla Olivii, Louis – szepczę a brunet z westchnięciem dołącza do grupy.
- No to mamy nową rodzinkę – cieszy się Ruby.
- Idę z wami, tylko dajcie mi znać dzień wcześniej bo zapomnę – ziewa Tessa i opuszcza salę.
- Czas zacząć nowy etap.




*Dwunasty Dystrykt – na podstawie Igrzysk Śmierci. 


_________________________

WITAJCIE!  

wielkie wielkie ogromne PRZEPRASZAM!
mam nadzieję, że nie straciłyśmy czytalniczek z mojego powodu:)
oficjalnie wracam na aska, twittera i na inne stronki!
po egzmainach, po bierzmowaniu jestem całą dla was :)

czekam na pytania na asku!

do następnego, kocham Was i liczę na komentarze!
20 kom = nowy rozdział!

~ Grossa




*Dwunasty Dystrykt – na podstawie Igrzysk Śmierci.

20 komentarzy:

  1. Ale mi się podoba! I ten pomysł z ucieczką? Genialny! <3
    Pozdrawiam i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam takie pytanie: czy jeśli jest to na podstawie Igrzysk Śmierci, to tak jak w filmie będą brać w nich udział czy może tylko nazwa jest zapożyczona?
    Świetny rozdział :)
    czekam na nn :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Megaa ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow zajebioza :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jprld jaki zajebiaszczy *-*
    Wielbie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  7. Zuby! I Lou i Olivia. To najlepsze pary 4ever! *-* :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham, tak szkoda mi harrego olivia musi sobie przypomnieć wszystko

    OdpowiedzUsuń
  9. Harry i Olivia & Niall i Ruby byli najlepsi a teraz nie ogarniam w ogóle co jest z Niall'em i Rubs.
    Nie wiem czemu to zepsułyście.
    Czytam,bo czytam,ale to już niestety nie to samo co wcześniej ;c

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne *,* Uwielbiam to! Pomysł z ucieczką świetny :-* Czekam z utęsknieniem na NN <33333
    ~Merry ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mega genialny oby Oliwia szybko odzyskała pamięć czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział czekam na next *_*

    OdpowiedzUsuń
  13. Dalej ;) świetny rozdział ;> rzadko komentuje ale chociaż coś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny! Nie mogę się doczekać tego kiedy okaże się co dalej z Niallem i Ruby... Plis dajcie nexta <3 Lola Styles

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeej świetny! Czekam na next! oby Niall i Ruby szybko do siebie wrócili ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie katujcie mnie dłużej! Ja nie wytrzymam jesli zaraz nie pojawi się tu kolejny świetny rozdział, prooooszę <3
    Sesilaaa

    OdpowiedzUsuń
  17. zajebisty rozdział

    OdpowiedzUsuń
  18. zajebisty rozdział tak jak opowiadanie

    OdpowiedzUsuń