Reklama dźwignią handlu, tak? W takim razie zapraszam was na mojego drugiego bloga, który pisany jest na podstawie Kac Vegas. Pojawił się już pierwszy rozdział.
London Calder to przyrodnia siostra Eleanor, narzeczonej Louisa. Ma ona 20 lat. Z racji tego, że jej siostra niedługo wychodzi za mąż, musi odbyć się wieczór kawalerski, na który London się wybiera. Louis nie jest z tego faktu zadowolony, ale musi zabrać młodszą siostrę swojej ukochanej dla świętego spokoju. Kiedy London, Niall, Harry i Louis jadą, dzieją się dziwne rzeczy, które można zaliczyć do tych nienormalnych.
Zapraszam na This is Vegas <-- kliknijcie tam.
Siedziałem na podłodze, podpierając się plecami o
moje łóżko. Wszystko było takie niedorzeczne. A zwłaszcza to, że nie spałem
całą noc, myśląc o tym, co się działo w szkole, od początku mojego pobytu tu.
Kiedy miałem
szesnaście lat i był to mój pierwszy tydzień nauki tutaj, cholernie bardzo
pokłóciłem się z Harrym o Dolly. Ona nie była taką zatraconą w sobie dziwką.
Była cudowną dziewczyną. Moją dziewczyną. Ale cóż… wszystko zmieniło się
diametralnie, gdy ze mną zerwała, potem przelizała się na stołówce z Hazzą, a
na końcu była w „poważnym związku” z Niallem.
Potem wigilia. Moja pierwsza
w tej szkole. Cieszyłem się jak nigdy, że wrócę do Londynu, do mojego domu. Nie
byłem wesoły idąc z portalu, ale wtedy zobaczyłem śmiejące się rodzeństwo. Nie wiedziałem
kim oni są, ale uświadomili mi, że warto być sobą. No bo jakie normalne
rodzeństwo, które miało może z szesnaście, siedemnaście lat biegnie środkiem ulicy
z psem na sankach?
W marcu znów miałem
starcie z Harrym. Tym razem poszło o to, że niby puszczam ploty na jego temat. Kolejna
kłótnia, tylko tym razem doszło do rękoczynów. Na szczęście dyrektor nie dał
nam żadnej kary.
I potem wszystko
było cicho, aż do końca roku. Unikałem Dolly, Harrego, Nialla i Louisa, bo ich
się po prostu bałem. Wiedziałem, że jeden zły ruch i mogą mnie zabić.
Wakacje… cóż,
spędziłem je z moim starszym rodzeństwem w Paryżu. Może to nie były wakacje
marzeń, ale i tak to lepsze niż siedzenie w domu.
W końcu nadszedł
czas, aby wrócić do szkoły. Pierwszego dnia poznałem sporo nowych osób. Głównie
dzięki Mel, siostrze Horana. Wtedy też zobaczyłem ją. Tą samą dziewczynę, co
wtedy w święta. Ruby, to była Ruby.
O tak, Ruby
zdecydowanie namieszała w moim życiu. Sprawiła, ze zapomniałem o Dolly, zakumulowałem
się z Harrym, Niallem i Louisem. Udowodniła, ze warto być zabawnym. Może nie
zauważała mnie na początku, ale ja ją bacznie obserwowałem. Miała na pieńku z
Horanem, to było pewne.
Zaśmiałem się. Rok temu w życiu bym nie pomyślał,
że mogę być tu, gdzie jestem, a co ważniejsze z kim. Zayn to mój dobry kumpel. Oboje
świetnie się dogadujemy i żartujemy. Liam… Liam to taki nasz aniołek. Niby grzeczny,
ale jednak coś w nim jest. Raz widuję go z Sophią, a raz z Danielle. Szalony,
leci na dwa fronty. Louis to nasz zboczony nauczyciel wu de że tu. Ale cóż się
dziwić, kto by się nadawał lepiej do ter roli niż on sam? Harry to nasz taki
niegrzeczny chłopiec. Zdecydowanie. Robi
wszystko, żeby namieszać. Najpierw rozwalił związek Louisa i Olivii, a potem
swój związek z Olivią dla Tessy. A
Olivia to taka nasza dobra ciocia. Do niej zawsze można pójść po radę i jest całkowitym
przeciwieństwem Nialla, który jest patentowanym leniem, ale i tak jest
zajebisty. Zastanawiało mnie, dlaczego większość dziewczyn na niego leci… teraz
już wiem. Za to Ruby to nasza kruszynka. Jedyna czarodziejka na świecie i chyba
jej z tym dobrze. Do tego jest w ciąży z Horanem, a chrzestnym będzie Zayn.
Usłyszałem śmiechy, więc podniosłem się i wyjrzałem
za okno. Luke i Ashton. Jezu, że też im się chce tyle chodzić na piechotę, żeby
podpatrywać drugo- i trzecioklasistki. Małe debile.
Chwyciłem mój kapelusz i wyszedłem z mieszkania,
zostawiając załamanego Harrego samego. Schodząc zaszedłem jeszcze po Ruby.
-Cześć – mruknęła lekko zaspana.
-Jest wtorek po południu, a ty śpisz?
-Spanie jest lepsze od widoku obojętnej Olivii,
uwierz.
-Wierzę na słowo – zaśmiałem się i pozwoliłem jej
iść przodem.
Wyszliśmy z klatki i niemal od razu wpadliśmy na tą
dwójkę.
-O, hej – powiedzieli radośnie.
-Siema – uśmiechnąłem się szeroko.
Ruby tylko skinęła głową. Zaczęła zaplatać sobie
warkocza. Oj, biedna. Jak dobrze, że mężczyźni nie zachodzą w ciążę. Chwała bogu
za to.
-Cześć maluchu, cio tam u ciebie słychać? – Ash pochylił
się do brzucha Rubs.
Ta tylko zmarszczyła brwi i pokręciła głową. Ruszyliśmy
wolnym krokiem do lasu.
-Jak tam twój kot? – zapytałem.
Ruby od razu się rozpromieniła.
-Zesrał się Niallowi do butów!
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Wyobrażam dobie ile przekleństw
musiał powiedzieć Niall i czy ten kot jeszcze żyje?! Nie no, Ruby by go nie
oddała.
-Muszę sobie znaleźć dziewczynę – stwierdziłem.
-Masz Zayna – Ruby przybiła piątkę z Ashtonem.
-Bardzo zabawne. Bardzo.
Zauważyłem kiedyś, że z Ruby jest łatwiej nawiązać
kontakt niż z Olivią, bo ta druga jest trochę bardziej nieufna, ale i tak
szybko się zakumulowaliśmy. W sumie to racja, Ruby jest strasznie otwarta. Ona bezdomnemu
podałaby swój pesel, adres i inne dane. To dziwne, ale i miłe.
-Ej, a gdzie twój kochaś? – Lukey szturchnął mnie w
ramię.
-W poko… - zakryłem usta dłonią, powstrzymując się.
Oni znowu zaczęli się śmiać. Czy to moja cholerna
wina, że wiem wszystko?! Ja mogę powiedzieć kiedy Obama sra, a co dopiero podać
lokalizację Zayna. Jestem wampirem, halo?!
-Boki zrywać – mruknąłem.
Wyczułem zapach Nialla i już wiedziałem, że jest
gdzieś blisko. Bardzo blisko. Uśmiechnąłem się do siebie wiedząc, że on zaraz
coś powie i zacznie się śmieszna kłótnia jego i Ruby.
-Nie ładnie dokuczać koledze, Ruby – Niall uwiesił
się na moim ramieniu.
-Jakbyś nie zauważył to mu nie dokuczam, tylko
sobie żartujemy z chłopakami – fuknęła. – Nie złoszczę się, bo złość piękności
szkodzi.
-Tobie już nie zaszkodzi – Horan żartobliwie przyłożył
dłoń do czoła.
-Tobie tym bardziej. Cholera, w jakiej złości
musiałeś życie, żeby tak wyglądać?
Przygryzłem wargę. Czy już mówiłem, że kocham tę
dwójkę?
*
Środa, ostatnia lekcja, czyli wychowanie do życia w
rodzinie z profesorem Louisem Tomlinsonem. Pewnie Ruby znów ma pełną kartkę
pytań, albo przynajmniej będzie mu dogryzać. Ona lubi się z nim droczyć, a ja
siedzę tylko obok i się śmieję, jak reszta klasy.
Rzuciłem swój plecak na podłogę i spojrzałem na
miejsce obok. Puste miejsce obok. Spanikowany rozejrzałem się po Sali w
poszukiwaniu kruszynki i zastałem ją pod tablicą. Rysowała męskiego członka. Usiadłem
i podparłem brodę na dłoniach.
-Co ty robisz? – zapytałem.
-Szykuję zadanie dla Lou.
Uniosłem brwi i patrzyłem w rozbawieniu na
poczynania Ruby. Gdyby Niall widział co się tu dzieje to by chyba na zawał
padł. Kiedy skończyła rysować penisa, zabrała się za rysowanie kobiecego… Um…
narządu. Co chwila zerkała na kartkę, żeby nie popełnić żadnego błędu.
Równo z dzwonkiem do Sali wszedł Louis Tomlinson. Na
nosie miał okulary i ciągle patrzył w papiery.
-Dzień dobry, klaso – powiedział. – Co tak cicho?
Ruby nie ma?
Położyłem głowę na ławkę.
-Jestem w pełni gotowa i mam dla pana zadanie –
odezwał się słodki głosik spod tablicy.
Louis musiał spojrzeć na to co jest tam narysowane,
bo wydał z siebie cichy jęk.
-Słucham.
-Jeśli penis ma dziewiętnaście centymetrów, a otwór
w kobiecości dziesięć to ile centymetrów penisa się zmieści?
Louis westchnął. Chyba liczył na coś trudniejszego.
-Dziesięć.
-Nie prawda.
Podniosłem głowę, wyraźnie zaciekawiony.
-Zawsze znajdzie się facet, który będzie pchał na
chama i zmieści się cały.
Wszyscy wybuchli śmiechem. Aby Harry i Olivia
siedzieli naburmuszeni. O tak, oni to są duszami towarzystwa.
-Siadaj, proszę cię, siadaj – Louis zwrócił się do brunetki
błagalnym tonem.
Ruby zajęła miejsce obok mnie, zadowolona z siebie.
Na jej twarzy widniał banan. Louis gadał coś o jakichś naturalnych sposobach
zabezpieczania, ale ja go nie słuchałem. Zastanawiałem się czy serio jestem
takim sierotą, że nie mogę znaleźć sobie dziewczyny. Dlaczego one nie lecą na
mnie jak na Nialla? Albo na Hazzę?
Uh… kiedy zadzwonił dzwonek wyszedłem z Sali jako
ostatni. Mam kulturę i przepuszczę przodem dziewczyny, a nie to co te chamy. No
dobra, Dolly nie przepuściłem. Wepchałem się przed nią, ale sobie na to
zasłużyła.
*
Związałem włosy w kucyka, żeby nie przeszkadzały mi
w nauce. Zdziwieni? Tak, uczę się i to całkiem sporo. Hm… mimo to mam czas na
spotkania towarzyskie czy coś w tym stylu. Najlepiej mi idzie matematyka i
chemia, bo fizyka jest trudniejsza i to
w niej muszę się przyłożyć.
Nagle Harry wpadł do mojego pokoju.
-Co robisz?
-Ujeżdżam słonie.
-O, uczysz się. Czego?
-Fizyki.
-Przecież to łatwe.
-Jak dla kogo – odwróciłem się na moim fotelu. –
Pomóc ci w czymś? – zapytałem już milej.
Styles uśmiechnął się złośliwie.
-Chodzi o to, żeby wkurwić jutro Olapha.
-Mamy jutro historię?
-Godzinę wychowawczą.
Zastanowiłem się chwilę. Zgadam się z Ruby i pójdzie
gładko. Skinąłem głową, a Harry uśmiechnął się szerzej i wyszedł.
Czasami on mnie zastanawiał. Był zagadką, którą
trzeba było rozwiązać. Raz jest dla wszystkich miły, a pięć minut później to
pan i władca i trzeba mu buty czyścić. Pokręciłem zrezygnowany głową i wróciłem
do nauki.
Teraz nie mogłem się skupić i ciągle wymyślałem różne
plany, jakby dobić Olapha. Pieprzony Styles, teraz nie będę nic umiał!
--------------------------
Jak wam się podoba ten rozdział? Mam nadzieję, że sprostałam waszym oczekiwaniom. Nigdy nie pisałam tak szybko rozdziału.
A i tak, założyłam kolejnego bloga. Błagam, wejdźcie na niego, może akurat się wam spodoba.
/Dix
Oo, mam nadzieję, ze znajdzie SB dziewczynę :) czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że Caspar znajdzie sobie dziewczynę która będzie jego warta ;) haha wyobraża sobie reakcje Nialla na pytania Ruby na wdz :) super rozdział !!
OdpowiedzUsuńMhm Caspar słodziak*0* rozdział inny .. Ale w pozytywnym sensie :* czekam na następny ❤️
OdpowiedzUsuńWspaniały. :)
OdpowiedzUsuńUuu jak fajnie.. perspektywa Caspara ♥ Lubię go.. Taki słodziak ♥
Lekcja z panem Tomlinsonem.. Boże jak uwielbiam te pytania Ruby.. Heh :D
Czekam na next.
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Rozdział jest świetny. Mam nadzieję, ze Caspar znajdzie sobie w końcu dziewczynę. Strasznie mi go szkoda .
OdpowiedzUsuńBOSKI ! *-*
OdpowiedzUsuńJejku....mialam sporą przerwe w czytaniu tego,bo miałam zakaz wchodzenia na internet...no dobra,ale to już jest nieważne.....Kocham to opowiadanie...ono jest tak boskie..
OdpowiedzUsuńKocham ♥
Życzę weny.
lots of love
OdpowiedzUsuńCaspar smuta :( Jak Caspar smuta, ja też smutam, płaczę sobie, Dolly to suka, nienawidzę jej jeszcze bardziej niż wcześniej.
OdpowiedzUsuńPo prostu mam ochotę ją ukatrupić własnymi rękami!