czwartek, 13 lutego 2014

3. Zawsze jest jakiś powód





*Olivia*



- Dzień dobry! – wrzasnął Harry, otwierając drzwi. Skarciłam go wzrokiem, przesuwając palec na usta.
- Zamknij się, obudzisz Ruby – warknęłam. Odwróciłam się plecami do chłopaka, dokańczając śniadanie. Burczało mi w brzuchu na samą myśl o jakimś jedzeniu.
- Wstałaś lewą nogą czy co? – zapytał, podchodząc do mnie. Objął mnie ramionami od tyłu, przysuwając moje plecy do jego twardego torsu.
- Hej – wymamrotał, trącając nosem moją szyję. Uśmiechnęłam się mimowolnie i od razu przycisnęłam wargi do jego różowych ust, kiedy mnie do siebie obrócił.
- Fuj! Nie publicznie, też mam oczy frajerzy – jęknęła Ruby, która cała zaspana weszła do kuchni.
- Też Cie kocham, Rubs – zaśmiał się Harry, obejmując mnie w pasie.
- Hej – uśmiechnęłam się niezdarnie. Dziewczyna wzięła tylko wodę z lodówki i pozdrawiając nas środkowym palcem weszła z powrotem do swojego łóżka.
- Tylko opanuj swoje jęki bo chce spać! – zachichotałam machając głową. Spojrzałam na zegarek na którym widniała szósta trzydzieści.
- Co ty tu robisz tak wcześnie? – zapytałam zdziwiona.
- Dzięki, też miło Cie widzieć – przewrócił oczami. Klepnęłam go w ramię.
- Wiesz o co mi chodzi – mruknęłam, owijając swoje ramiona wokół jego szyi. Bez zastanowienia posadził mnie na blacie, stając pomiędzy moimi nogami. Przykleił swoje miękkie usta do mojej skóry na szyi i zostawiając mokre pocałunki, wysyłał mnie do innego świata.
- Biegałem – całus – rano – całus – i – całus – pomyślałem – całus – że – całus – moglibyśmy – całus – spędzić – całus – razem – całus – poranek – całus.
- To dlatego tak cuchniesz – zmarszczyłam nos, udając zniesmaczenie, chociaż prawdę mówiąc, Harry pachniał niesamowicie. Nic nowego.
- Dzięki kochanie – mówi, składając pocałunek na mojej szczęce. To było tak przyjemne, że aż nie mogłam powstrzymać się od jęku.
- Mówiłam, kurwa, żebyśta przestały! Też tu mieszkam! Ja nie zabieram tu Nialla – warknęła Ruby, która już ubrana pojawiła się na horyzoncie.
- Bo on zabiera Cie do siebie – puścił jej oczko a ona zarumieniła się. Oby dwoje, zarówno ja jak i Harry wiedzieliśmy co jej chodzi po głowie.
- Wypierdalać z mojego umysłu! – wrzasnęła i posyłając mi spojrzenie pełne nienawiści i przekazu ‘pogadamy później’ opuściła mieszkanie.
- Chodźmy do mnie – mruknął Harry.
- Przecież teraz u mnie jest pusto – zmarszczyłam brwi, ale chłopak i tak został pewny przy swojej decyzji. Westchnęłam, odsuwając się od niego. Powiadamiając go o tym, że idę się przebrać, weszłam do swojego pokoju. Założywszy luźniejsze ubrania, przejechałam błyszczykiem po nabrzmiałych od pocałunku wargach i wydłużyłam rzęsy maskarą.
- Serio, schodzi Ci tu więcej niż Zaynowi – Harry droczył się ze mną, stojąc przy framudze. Wytknęłam mu język i po raz ostatni spojrzałam w lustro.
- Nie musisz się tak dla mnie szykować i tak Cie kocham – mrugnął do mnie a ja wystawiłam mu środkowy palec – No wiem, szykujesz się dla nauczyciela od wu-de-że-tu – dodał chłodno.
Spojrzałam na niego, zmęczonym spojrzeniem.
- Już to przerabialiśmy, Harry – powiedziałam leniwie. Chłopa przewrócił oczami, na pewno przypominając sobie naszą kłótnie. Dość, że pokłóciliśmy się dzień wcześniej o pieprzoną, utlenioną Tess i gdyby nie to, że kiedy mnie przepraszał był najsłodszym facetem na ziemi, nie wybaczyłabym mu. Jestem zazdrosna i to cholernie. Na następny dzień myślałam, że wyjdzie z klasy, kiedy zauważył że Lou jest naszym nauczycielem. Był tak czerwony, że aż myślałam, że zaraz wybuchnie. Nie mogłam się powstrzymać od szerokiego uśmiechu na jego widok, co Harry przyjął ze śmiertelną powaga i zagrożeniem. Także więc jesteśmy już trzeci dzień w szkole a my zaliczyliśmy dwie kłótnie, spowodowaną przez zazdrość. No i szykuje się trzecia.
- Jasne, przecież nie dlatego ubrałaś bluzkę w paski – przewrócił oczami, mierząc mnie wzrokiem.
- Serio, każesz mi się przebierać bo masz wymysł, że stroje się dla nauczyciela?
- Louisa – poprawił.
- Dobra – warknęłam, zmieniając koszulkę na zwykłą białą. Harry oczywiście musiał w ten czas przyjrzeć się moim piersią. Warknęłam na niego a on tylko uśmiechnął się do mnie łobuzersko. Dając sobie spokój z kłótniami, wyszliśmy z domu po siódmej. Kierując się do mieszkania Harrego, szliśmy za rękę. Chłopak cały czas opowiadał mi o ciekawostkach na temat tego miejsca.
- Spójrz – wskazał w stronę niewielkiego parku. Uśmiechnęłam się patrząc na dębowe drzewa, dodające uroku parkowi, kiedy się odwróciłam Harry był jak blisko mnie, że od razu natrafiłam na jego usta.
- Kretyn – uśmiechnęłam się, ciągnąć za jego włosy. Zamruczał mi do ucha i ciągnąc lekko za rękę wprowadził do budynku, w którym miał mieszkanie. Jęknęłam, kiedy zmęczyłam się już wchodzić bo schodach. Jak na udrękę, mieszkał również na ostatnim piętrze. Po chwili chłopak odwrócił się do mnie i kiedy spojrzałam na niego błagalnie, podszedł do mnie. Schylił się a ja z radością wspięłam mu się na plecy. Sekundę później leżałam już na jego łóżku, przyciśnięta przez jego ciało.
- I co teraz dostanę? – zapytał, dźwigając brwi.
- Buziaka – odparłam, cmokając usta. Kiedy się odsunęłam, jęknął niezadowolony. Wstałam, podchodząc do jego komody. Wyciągnęłam zwykłą białą koszulkę z dekoltem w serek i ciemne jeansy. Rzuciłam nimi w Harrego, każąc mu się przebrać.
- Może mi pomożesz?
- Niekoniecznie.
Westchnął i wyszedł do łazienki. Położyłam się na jego łóżku, rozglądając się. Na pierwszy rzut oka nawet nie powiedziałabym, że Harry tu mieszka. Pokój w ogóle do niego nie pasuje, ale po dokładnym przyjrzeniu się można zauważyć stertę z jego ulubionymi płytami, kilka gier komputerowych no i oczywiście butelek z czerwoną cieczą. Gdybym specjalnie nie spoglądała na jego regały, nawet bym ich nie zauważyła. Wstałam, nie mogąc się powstrzymać. Podeszłam do pułki i delikatnie, jakby bojąc się że stłucze plastikową butelkę, zabrałam ją. Kilka razy okręciłam w dłoni i w końcu odkręciłam zatyczkę. Metaliczny zapach od razu dotarł do mojego nosa.
- Zwierzęca – usłyszałam szept Harrego, który nagle zmaterializował się koło mnie. Widziałam, jak jego oczy pociemniały. Zatkał butelkę, ale mogę bez problemu powiedzieć, że powstrzymywał się od wypicia całej jej zawartości.
- Od kiedy nie wystarczą Ci comiesięczne polowania? – zapytałam zaniepokojona. Wiem, że Harry żeby czuć się na siłach musi napić się co jakiś czas krwi, najlepiej atakując. Nawet nie mam zamiaru sobie wyobrażać jak to musi wyglądać.
- Od jakiegoś czasu – chłopak odwrócił wzrok. Westchnęłam, nienawidząc kiedy tak robi. Złapałam jego policzki i zmusiłam, żeby na mnie spojrzał. Oczywiście robił wszystko, żeby nasze oczy się nie spotkały.
- Harry – wyszeptałam, próbując go z motywować.
- Nieważne, Olivia. Daj mi spokój – warknął, wyswobadzając się z mojego uścisku. Odeszłam krok w tył, jakby mnie spoliczkował.
- Ja się tylko martwię, Harry – burknęłam, patrząc na chłopaka, który rzucił swój dres na łóżko. Przeczesał włosy palcami, które następnie zacisnął w pięści w kieszeniach spodni.
- Niepotrzebnie – odpowiedział chłodno. Zwiesiłam ramiona, kręcąc głową.
- Związek polega na zaufaniu, Harry – wiem, że powtarzając jego imię co zdanie, staram się na niego wpłynąć i że to na niego działa, ale jak widać, chyba nie przy tej sytuacji.
- Ufam Ci, Olivia – mówi, podnosząc głową. To brzmi tak pewnie, że aż dostaję palpitacji serca. – Ale nie ufam sobie.
- Co?
- Naprawdę chcesz wiedzieć, kiedy się to zaczęło!? – krzyknął, przez co cofnęłam się o krok w tył. Wstał i widziałam ciemne plamki zakrywające zieleń jego oczu. Zacisnął zęby, chociaż i tak wiem, że powoli wyrastają z nich kły.
– Pamiętasz coś z tego jak byłaś nieprzytomna? Dlaczego się obudziłaś? – pomachałam głową na nie – Codziennie dawałem Ci moją krew. Ale żeby to robić, musiałem trochę polować, bo bym leżał tam z tobą w końcu. Co nie byłoby taką złą opcją gdybyś jednak się nie obudziła – przerwał marszcząc brwi – ale mniejsza o to. Przyzwyczaiłem się, że musiałem codziennie polować, napełniać się. Potem jeszcze doszła noc, która mnie nabuzowała – spojrzał na mnie, jakbym była ósmym cudem świata ale od razu odwrócił wzrok – i od tamtego czasu potrzebuję jej więcej niż powinienem. Nie mogę opanować pragnienia, to mnie przezwycięża.
- To moja wina – wyszeptałam, po dłuższej chwili ciszy. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.
- Co? Nie, oszalałaś? – Harry w swoim szybkim tempie od razu stanął przede mną. Wplótł jedną dłoń w moje włosy, lekko pociągając, bym spojrzała w górę. Mimo, że miałam na sobie szpilki to i tak był cholernie wyższy.
- Tak, Harry. Gdybyś mnie nie musiał ‘karmić’ a potem jeszcze uprawia…
- Przestań! To był mój obowiązek. Jako opiekuna, jako faceta z którym jesteś złączona i jako osoby, która jest w Tobie na zabój zakochana. A ta noc była najlepszą w moim życiu – powiedział, patrząc mi w oczy. Jego tęczówki były całe czarne, nawet nie zostało nic z tej cudownej zieleni.
– Kocham Cię, Olivia.
- Kocham Cię, Harry ale to przeze mnie musisz tyle pić prawda? Gdybyśmy tego nie zrobili ani bym nie mdlała cały czas to by było wszystko w porządku..
- Nie, Ol. Ty tak na mnie wpływasz. Muszę, muszę się kontrolować przy tobie, a żeby tak było, potrzebuję więcej krwi, to tyle – wzruszył ramionami.
- Ja tak wpływam? Bożę, Harry tak mi przykro – łzy napłynęły mi do oczu. Przecież to niemożliwe, żeby przeze mnie musiał..
- Nawet gdybyśmy się nie kochali to i tak to by się stało. Jesteś za bardzo seksowną, ponętną, piękną, wspaniałą, zdolną, mądrą, kochaną dziewczyną, żebyś tak na mnie nie wpływała. Jedyne co to powinnaś być zła na tego tam na górze, za to, że Cię taką idealną stworzył – przysunął swoje czoło do mojego.
- Kocham Cię, nie chcę, żebyś przeze mnie cierpiał – objęłam jego klatkę piersiową, przytulając się do niego. Jego bicie serca uspokoiło trochę moje nerwy.
- Nie cierpię – zachichotał – Jedynie to cierpię, kiedy się za skąpo ubierasz, wtedy to uwierz, że nawet zwykły człowiek by szalał.
- Jak zwykle, przed państwem, zboczony Harry Styles – mruknęłam a chłopak się zaśmiał.
- Idziemy do szkoły, czy zostajemy? – zapytał.
- Twoja propozycja jest bardzo kusząca, ale powinniśmy pójść – odpowiedziałam i aż nie mogłam się powstrzymać. Od razu doszły mi do głowy jego myśli na temat lekcji z Louisem. Przewróciłam oczami, kiedy zaczął myśleć o mnie w samym kostiumie kąpielowym a zaraz potem w stroju pielęgniarskim
- Wyjdź z mojej głowy, Olivia – zagroził, otwierając drzwi swojej sypialni. Wyszliśmy na korytarz a ja poszłam szybko do kuchni, kiedy Harry wkładał na stopy skórzane typowe dla niego buty. Złapałam szybko kabanosa i przeszukawszy szafki, odkroiłam nożem cząstkę. Były za bardzo smaczne, dlatego pokusiłam się o jeszcze jeden kawałek, kiedy Harry oplótł mnie nagle ramionami. Pisnęłam i przypadkowo nóż zsunął się na mój palec.
- Kurwa – mruknęłam, widząc lejącą się krew. Od razu złapałam za papierowy ręcznik owijając go wokół rany.
- Niezdara – zaśmiał się Harry, siadając na blacie. Przewróciłam oczami, przyciskając bardziej nadal krwawiącą ranę.
- Teraz, mój mężczyzno, powinieneś porozrywać swoją koszulę i obandażować mi palec – spojrzałam na niego całkiem poważnie.
- Oh, Olivia. Jeśli chcesz mnie zobaczyć półnago, wystarczy poprosić – zagruchał, uśmiechając się łobuzersko. Przewróciłam ponownie oczami i zabierając nóż zagroziłam mu nim.
- Tak, syrenka mi grozi, błagam Cie – zaśmiał się.
- Żebyś się nie zdziwił, jakbyś dostał ogonem..
- Olivia – przerwał mi, i nagle jego oczy rozszerzyły się. Zaczął oddychać głęboko i bardzo szybko.
Złapał się za krawędź blatu. Spojrzałam w jego ciemne tęczówki, ale wzrok miał nieobecny. Nagle zorientowałam się, że papier przemókł i kropelki mojej krwi padają na podłogę. O cholera.
- Już, przepraszam – wyszeptałam, drżąc. Po raz pierwszy boje się Harrego i wiecie co? Kurewsko mi się to niepodobna. Odkręciłam kran, wsadzając palec pod wodę. Krew rozlała się w zlewie a Harry warknął, wybiegając z kuchni. Zamknęłam oczy, próbując powstrzymać łzy. Czuję się jak pieprzona Bella. Owinęłam znów ranę papierem i poszukiwałam plastra. Weszłam do łazienki w której rozniósł się zapach żelu pod prysznic Harrego i jego perfum. Mogłabym sobie tutaj tak siedzieć i delektować się tym zapachem, ale w porę sobie przypomniałam, że zaraz Harry może mi wyssać krew. Ja pierdole.
- Jest! – mruknęłam zadowolona widząc opakowanie z plastrami. Od razu owinęłam jeden wzdłuż krwawiącego palca.
- Przepraszam, Olivia – Harry jak na zawołanie pojawił się w środku. Wziąć do dłoni mój palec i wpatrywał się w niego ze zmarszczonymi brwiami. Przełknął ślinę a następnie pocałował mnie w niego.
– Przepraszam – jego oczy odzyskały już moją ulubioną zieleń. Bez zastanowienia złączyłam nasze usta. Ale odsunęłam się prawie od razu z dwóch powodów. Po pierwsze, Harremu nawet nie śniło się żeby odwzajemnić a po drugie poczułam metaliczny smak na jego ustach. Zmarszczyłam nos przejeżdżając palcem po jego wargach. Czerwień. Krew.
- Przepraszam, nie mogłem – zaczerwienił się, przeczesując włosy.
- Okej, dobra – westchnęłam – za dużo chyba na dzisiaj wrażeń – musiałam podeprzeć się umywalki, żeby nie upaść. Chłopak to zauważył, robiąc skruszoną minę.
- Nawet mnie nie przepraszaj – uniosłam palec w geście groźby. Chłopak tylko potaknął i oparł ramię o framugę drzwi.
– Która godzina?
- Nie zdążymy już na pierwszą lekcję – powiedział.
- Idziemy na wdż?
- Znasz moje zdanie.
- Oh, chodź, zazdrośniku – mruknęłam, splątując nasze palce. Harry zrobił niepewną minę, ale w końcu dał się zaciągnąć do szkoły.

*

- Nie zniosę chyba jeszcze jednej lekcji z Louisem – jęknął Caspar, kiedy staliśmy w korytarzu, czekając aż lekcja wudeżetu z Panem Tomlinsonem się rozpocznie. – I siedzę z Ruby, gorzej być chyba nie może.
- Ja siedzę z jego ex, też rewelacji nie ma, jak wzdycha za każdym razem, kiedy na nią spojrzy – dokuczył mi Harry. Walnęłam go otwartą dłonią w tył głowy a on tylko przewrócił oczami, oplątując ramieniem moją talię.
- No to o wilku mowa – szepnęłam, widząc rudą z blondynem. Chłopak zarzucił swoje ramię na jej szyję a dziewczyna cała w skowronkach uśmiechała się nieśmiało.
- Zaraz rzygnę – jęknął ponownie Caspar – zakochani tu, zakochani tam, oblecha – rzuciłam mu ostre spojrzenie ale od razu uśmiechnęłam widząc kontem oka czułe pożegnanie Rubs z Niallem.
- Gotowi na kolejną namiętną lekcję z najseksowniejszym nauczycielem na świecie? – zachichotała Ruby, przybijając ze mną piątkę.
- A nie Pan Olaph? Chyba wam się coś jebie – warknął Harry, a ja tylko westchnęłam. Nie mam siły już go uspokajać.
- Obaj są zajebiści, zresztą Olivia przecie.. – przymknęła się, kiedy zgromiłam ją wzrokiem. Naszczęście naszą trudną konwersację przerwał uciążliwy dzwonek na lekcję. Przeklęłam pod nosem, pragnąc by już przestało dudnieć. Kiedy schyliłam się pod torbę, Harry przeszkodził mi, zakładając ją na swoje ramię. Przerzucił swoją lewą rękę na moją szyję i całując mnie w głowę, ruszyliśmy do sali. Z tego co dojrzałam kątem oka, Ruby właśnie sprzeczała się z Calebem o jakąś błahostkę.
- To będzie mój znienawidzony przedmiot – wyszeptał Harry, kiedy usiadłam przy ławce. Przewróciłam oczami, trącając go w ramię – Mówię poważnie – dodał. Usiadł na skrawku ławki, splątując dłonie i umieszczając je między swoimi nogami. Oparłam czoło o jego bok, czując spokój.
- Witam – pa, spokoju – Harry mógłbyś usiąść w ławce? – widzę jak Harry zaciska szczęki i z cichym przeklinaniem pod nosem, zasiada na krześle koło mnie. Oczywiście jego poza jest typowa. Odsuwa się jak najdalej, osuwając na krześle. Zakłada splecione dłonie za głowę i z surowym spojrzeniem czeka na kolejną ciekawą lekcję z Panem Tomlinsonem. Weź się w garść, Olivia. To tylko nauczyciel.
- Dzień dobry – odpowiada reszta klasy a ja z twarzą w grymasie skanuję klasę. Oczywiście nie mogłoby zabraknąć śliniących się dziewczyn na widok Lou. Halo, on był naszym kolegą zaledwie rok temu! I ogólnie rzecz biorąc, tak czy siak na jego widok aż dostawały orgazmu, w sumie nic się nie zmieniło.
Sorry laski, on jest mój.
Co kurwa!?
Nie, co ty pieprzysz Olivia.
Z tobą już jest naprawdę gorzej.
Zerwałaś z Louisem.
Kochasz Harrego, jesteś z nim najszczęśliwsza.
Tak, bez wątpienia jestem zakochana w Harrym. To z nim jestem. Nie z Louisem. On ma nowe życie, pewnie ma już kogoś na oku.
Przestań.
- Olivia? – Boże, jak ja dawno słyszałam moje imię z jego ust. Podniosłam zaczerwieniona głowę, mrugając. Cała klasa spoglądała na mnie, prócz Harrego. Przełknęłam głośno ślinę, wiercąc się na niewygodnym krześle pod wpływem kilkunastu par oczu skierowanych na mnie. Ruby parsknęła śmiechem, nie mogąc już wytrzymać.
- Tak? – zapytałam piskliwie, pod czujnym spojrzeniem Louisa. Rysy chłopaka, znaczy mężczyzny, znaczy nauczyciela, złagodniały kiedy nasze oczy się spotkały. Oby dwoje z trudem przełknęliśmy ślinę aż w końcu Louis odchrząknął i odparł:
- Pytałem, czy kiedykolwiek byłaś w stanie, że dla miłości zrobiłabyś wszystko. To temat naszych dzisiejszych zajęć – zakochanie, miłość – kurwa. Wciągnęłam powietrze ze świstem i zapadłam głębiej w krzesło. Kurwa, kurwa, kurwa.
- Tak byłam – odpowiadam w końcu. Zauważyłam, że moja odpowiedź go niezadowoliła, ale nie chciał już tego ciągnąć. Zaczął opowiadać o stanie, który jest dla nas jak narkotyk. Chcemy go więcej a to, że jesteśmy istotami magicznymi polepsza, ale z drugiej strony pogarsza naszą sytuację. Te uczucia, każdy dotyk jest silniejszy i emocje które nami targając są niedowierzanie bardziej ekscytujące niż w związku między śmiertelnikami. W pewnym momencie nasze spojrzenia znowu się spotkały i dopóki Ruby nie odchrząknęła, patrzylibyśmy sobie w oczy. Cali zaczerwienieniu odwróciliśmy wzrok. Otworzyłam niezdarnie notatnik, opuszczając przy tym ołówek. Nie miałam ochoty robić już się ruszać, ale musiałam, widząc, że nie mam innego ołówka. Schylając się, podniosłam go. Zaczęłam bazgrać coś co mi pierwsze przyszło do głowy i wstrzymałam powietrze widząc, że wzory ułożyły się w ogon syreni, który nagryzany jest przez kły. Zamknęłam szybko brudnopis i wrzuciłam go do torby. Z ulgą stwierdziłam, że tylko kilka minut do dzwonka. Zamknęłam oczy, opierając głowę na dłoni, kiedy położyłam łokieć na blacie ławki.
Dzwonek!
Tak!
Sunęłam krzesłem w tył robiąc zamieszanie w klasie. Harry wstał nagle, rzucając krzesłem. Złapał własną skórzaną torbę i nawet na mnie nie spoglądając wyszedł nabuzowany z klasy. Patrzyłam się z szeroko otwartymi oczami w drzwi, przez które dopiero wybiegł.
- Olivia, mogłabyś zostać na chwilę? – z tępego odrętwienia wyrwał mnie głos Louisa. Potaknęłam, poprawiając krzesło Harrego.
O co mu do kurwy chodzi?
- Olivia – odwróciłam głowę w stronę Ruby – Przegięłaś.
- Co?
- Kurwa myślisz, że nie widać, jak ślinisz się na Louisa!? Harry kurwa siedzi koło Ciebie do chuja! Sorry, kocham Cię, ale mam ochotę dać Ci z liścia – warknęła i zostawiając mnie w całkowitym osłupieniu, opuściła salę.
- Chciałeś coś? – pytam oschlej niż zamierzałam. Podchodzę do biurka nauczycielskiego i poprawiając pasek swojej torebki, lekko się o nie opieram. Louis wstaje i opiera się o tablicę.
- Hej – uśmiecha się. Uśmiecham się również z powodu jego głupoty.
- Widzieliśmy się już dzisiaj Lou. Nawet Ci powiedział dzień dobry – uniosłam w rozbawieniu brwi. Chłopak zachichotał, przeczesując włosy.
- Miło Cie znów widzieć – mówi szeptem.
- Mnie Ciebie też, Louis. Chociaż, powinnam mówić Panie Tomlinson, nieprawdaż? – przechyliłam głowę w bok.
- Czyżby się ze mną panienka droczyła, Panno Hult? – przymrużył na mnie oczy – Zawsze mogę Cie wysłać do kozy – mrugnął a ja od razu wiedziałam co mu chodzi po głowie. Ostatnim razem jak odwiedziłam kozę, wyszłam z niej z statusem ‘w związku’.
- Louis..
- Nic nie mów, ok.? – przerwał mi, zerkając na mnie. Zacisnęłam powieki, czując się naprawdę źle.
- Przepraszam.
- Nie masz za co. Serio. Ja. Ugh. Powinienem zacząć od nowa – potaknęłam, chcąc uwierzyć w jego słowa – Umówimy się na kawę?
- Tak chcesz zacząć od nowa?
- Jasne – uśmiechnął się figlarnie, a ja zdzieliłam go kuksańcem w ramię.
- Kretyn, ale na kawę dam się zabrać.
- To dobrze. Jesteś już wolna, Hult – siada przy biurku z poważną miną.
- Jasne, Tomlinson.
- Dla Ciebie, Panie Tomlinson, młoda damo. Nie pozwalaj sobie – uśmiechamy się do siebie. Wyszłam na korytarz i od razu przeklęłam.
Co ja takiego kurwa wyprawiam!?

*

- Harry dobierz ten kurewski telefon – warknęłam do słuchawki, wykonując już 58 połączenie.
– Błagam, Harry – jęknęłam prosząco. Łzy naszły mi do oczu. Byłam już w sali gdzie obecnie odbywa się lekcja literatury. Nie było Harrego a Ruby posłała mi tylko zdezorientowanie spojrzenie, dodając wzruszenie ramion. Od razu wypadłam z klasy, tłumacząc się bólem brzucha.
- Harry, pieprzony, Styles jak zaraz nie odbierzesz telefonu to przysięgam, że Cie wykastruje – krzyczałam do telefonu, siedząc w kabinie. Kopnęłam sedes, aż deska opadła.
Pieprzyć to.
- Kurwa! Harry zaraz zacznę się ciąć, żebyś wyczuł moją krew! Albo kurwa poproszę kogoś żeby mnie zaczął na tyle kopać, abyś poczuł, że coś jest nie tak! – kolejna wiadomość na automatycznej słuchawce.
- Kurwa, Harry, błagam – teraz prosząc, próbowałam go niego dotrzeć.
Walić telefon.
Harry, błagam, wiem, że mnie słyszysz.
Harry.
Przepraszam, Harry, błagam odezwij się.
Harry pójdę sobie coś zrobić jak się nie odezwiesz.
Chociaż powiedz, gdzie jesteś.
Harry błagam!
- Wiem! – pisnęłam sama do siebie. Zabierając torbę wybiegłam z łazienki. Śledząc wzrokiem po salach czy aby przypadkiem jakiś nauczyciel mnie nie zauważył przemknęłam w najodleglejsza i najrzadziej odwiedzaną część szkoły – w kierunku sali gimnastycznej. Ale nie do końca mam zamiar wejść na halę bo widzą już duże metalowe drzwi skręcam gwałtownie w lewo. Napieram na drewniane drzwi prowadzące do męskiej łazienki. Od razu odór potu dobiega do moich nozdrzy i z trudem powstrzymuję się od wymiotowania. Kurwa, mamy przecież prysznice! Licząc, że zauważę zaraz mojego chłopaka, wchodzę w głąb łazienki. Ale to co widzę zamiast Harrego jest przerażająca. - O kurwa, ja pierdole – wyszeptałam ale jeszcze ciszej niż prawdziwy szept. Moje oczy osiągnęły największy rozmiar jaki był kiedykolwiek możliwy. Moja torba opadła z hukiem na płytki, kiedy rozszerzyłam usta z niedowierzania. Stałam tak tępo, obserwując widok przede mną z zatrzymanym sercem.
Czy widzieliście kiedyś jak chłopak jest w okropnym stanie? I to nie fizycznym a psychicznym? Nie? No ja też nie spotkałam takiego widoku. I pomyśleć, że chłopak, który wydawał mi się najsilniejszy właśnie patrzy na mnie tępo trzymając w ręku żyletkę. Jego dłoń trzęsie się, kiedy ostre narzędzie trzyma przy swoich żyłach. Jego oczy – wcześniej błyszczące blaskiem – teraz blade, nieobecne. Czuję jak mój oddech spowalnia. W końcu z jego spierzchniętych ust wydobywa się szloch. Odgłos metalu roznosi się w pomieszczeniu kiedy żyletka opada na kafelki. Bez zastanowienia podbiegam do chłopaka, obejmując go ramionami.
- Niall, kurwa, co ty sobie myślisz!? – dopiero teraz zauważyłam, że łzy spływając mi po twarzy strumieniami
– Niall, powiedz, że mi się przewidziało. Kurwa, Niall – szlochałam, opierając głowę na ramieniu blondyna. Chłopak nadal trzęsącymi się ramionami objął mnie. Kiedy potarłam kiedy plecy, chłopak nie wytrzymał, mocząc swoimi łzami moją koszulkę. Objął mnie tak mocno, że myślałam, że zaraz stracę panowanie nad oddechem.
- Olivia, ja-ja nie wiem co robić – żachnął, nadal cicho szlochając.
- Cii – próbowałam go uspokoić, choć sama nie wiedziałam jak to zrobić. On chciał się, kurwa, pociąć!
 – Niall, musimy o tym porozmawiać – mówię w końcu szeptem. Minęło już sporo czasu, może dziesięć minut a może nawet trzydzieści. Ale w końcu musiałam to powiedzieć.
- Wiem, ja-ja kurwa Olivia – znów zaczął płakać a moje serce właśnie rozsypało się kawałkami na posadzce.
- Spokojnie, Niall – mówię, pocieszając go – Po prostu, dlaczego? Nie mogę uwierzyć..
- Wydaje się, że u mnie wszystko idealnie, prawda? – pociągnął nosem, odsuwając się. – Ale kurwa nie jest, Oli, uwierz. Jest.. Ja.. ja pierdole – przeczesał włosy, nagle napotykając mój wzrok. – Boję się Olivia. Kurewsko się boję, że utracę Ruby. Kocham ją, tak zajebiście ją kocham, że to jest niedopisania. Mała czarodziejka tak zawładnęła moim sercem, że jest to niemożliwe. Zrobiłbym dla niej wszystko, nawet upadłym z nieba, jakbym musiał tam polecieć. Dałbym się obedrzeć ze skrzydeł, gdyby mnie tylko o to poprosiła. Owinęła mnie tak wokół swojego palca, że aż jest to niemożliwe, ale wiesz? Nie przeszkadza mi to. Mogę być jej nawet klaunem, ale żeby tylko z nią być. Uwielbiam jej zapach, jej smak, jej uczucia, to jak marszczy nos, kiedy jest zdenerwowana, kocham ją kiedy klnie i udaję groźną dziewczynę, kocham to kiedy nie dostrzega jaka jest piękna i idealna. Po prostu ją kurewsko kocham – zaszlochał. Przymknęłam powieki, czując jak moje serce szaleje. Boże, on ją tak bardzo kocha! - Widzę to jak Zayn na nią patrzy, widzę to jak Casparowi staje jak widzi Ruby w skąpej bluzce i kurwa widzę podziw w oczach bliźniaków! A najgorsze jest to, że jestem popierzonie zazdrosny. Ja Niall Zajebisty Horan dostaję spazmów, widząc jak Rubs rozmawia z jakimś facetem.
- Niall..
- Nie. Czekaj. Nie skończyłem. – przerwał mi – Widzę też to, że odsuwam się od Ruby. Albo ona ode mnie. Nie wiem, po prostu jakaś bariera rośnie miedzy nami a ja nie potrafię jej zburzyć. Mam mokro w gaciach, kiedy myślę o zapytaniu się o stały związek. Z chęcią bym się jej oświadczył chociażby nawet i jutro. Żeby została ze mną do końca życia. Żebym budził się koło niej rano i mógł przycisnąć moje usta do jej różowych. Żeby była matką naszych idealnych, cudownych, najlepszych, bez obrazy, dzieci. Żeby była moją żoną i ukochaną do końca naszych dni. Ale tak cholernie boje się odrzucenia, że nawet nie wiem jak to opisać. Ostatnio mi powiedziała, że mi nie ufa. Może nie ogólnie, ale czasem jest przerażona mną.
- Tez się czasami boję Harrego – aż mi ciarki przeszły od wspomnienia dzisiejszego poranka.
- Właśnie, przepraszam, że to powiem Olivia, ale jaką ja mam kurwa pewność, że nie zrobi Rubs tak jak ty? Też wszyscy w koło, nawet Hazz myśleli, że ty z Louisem, no wiesz – widziałam przeprosiny w oczach Nialla, ale i tak boli mnie to co mówi – Każdy myślał, że będziecie do końca razem, że jesteście mega zakochani a tu wystarczyło tylko, że zaczęłaś spędzać więcej czasu z Harrym. A jak ona spędza teraz czas cały czas z Zaynem? Boję się Olivia.
- Niall, nie porównuj tego, bo nie.. nie powinno… nie, to inne sytuacje. Ty z Ruby, jesteście idealni. Nie.. nie wierzę w to. Niall, kurwa, weź się w garść i poproś ją o te głupie chodzenie. Wiem, że to trudne, domyślam się tego. Ale mogę Ci przyrzec, że Ruby odpowie pozytywnie. No błagam, nie mów mi że nie dawał Ci znaków, że chce być oficjalnie twoją dziewczyną! Ci, nie przerywaj mi. Całujecie się bez przerwy i wiem, że jak wraca późno w nocy to wraca od ciebie. I nie rumień się, ojej jakie urocze. Wiem, kiedy robisz jej dobrze, bo ma wtedy czerwone policzki i zagubiony wzrok. Wiem też, że wyznaliście sobie miłość i nie dlatego, że byłam wtedy w myślach Ruby tylko dlatego, że widzę to jak czasami szepczesz jej ‘te słowa’ do ucha albo na odwrót. Niall, kochacie się. To jest niemożliwe, żeby Ci odmówiła!
- Dzięki, Olivia, pomogłaś mi – po dłuższej chwili ciszy, w końcu mówi z westchnięciem.
- E-e-e-e – zatrzymuję go, kiedy próbuje wstać – żyletka – wyciągam do niego dłoń. Przewrócił oczami i podnosząc narzędzie z podłogi rzucił mi na rękę. Schowałam je do tylnej kieszeni jeansów i podniosłam się. Niall dżentelmeńsko wskazał mi wyjście, dlatego z uśmiechem skierowałam się w stronę drzwi. Otworzył je przede mną i wyszliśmy na korytarz.
- Wiesz, co Oli – zaśmiał się, zarzucając swoje ramię na moją szyję. Objęłam go w pasie, żeby było mi wygodnie iść i uśmiechnęłam się widząc jego szeroki uśmiech.
– Cieszę się, że Cie mam, kocham Cię, Olivia – powiedział i od razu przytulił mnie do swojego ciała. Zachichotałam, oplątując go ramionami.
- Też Cie kocham Niall! – pisnęłam, kiedy obrócił mnie wokół osi. Jest taki mega kochany, że aż mam cholerną nadzieję, że moje zdanie co do ‘na pewno Ci nie odmówi’ są prawdziwe.

*Tessa*

Wychodziłam właśnie z sali gimnastycznej, cała spocona po męczącym wuefie. Muszę szybko się jakoś ogarnąć, bo umówiłam się z Harrym w porze lunchu, która właśnie teraz miała nastąpić. Dobrze, że wzięłam ze sobą kosmetyki i bluzkę na zmianę, bo bym zwariowała.
- Cieszę się że Cie mam – usłyszałam nagle, gwałtownie się zatrzymując. Przycisnęłam się do ściany, wychylając trochę głowę. O kurwa! Ta pieprzona Olivia przytulała się do Nialla, który z tego co mi wiadomo jest z Ruby. A to suka.
 – Kocham Cię, Olivia – o ja Cie! Trzymajcie mnie! Huhu, nowe ploteczki!
- Też Cie kocham, Niall – o ja Cie x2! No nieźle. Aż jestem ciekawa co na to powie Niall kiedy się dowie. Ciekawe czy jak Harry skapnie się, że jest mentorem takiej suki jak Olivia to przestanie nim być. Chciałabym, miałabym już go tylko dla siebie.

*Niall*

Nie wiem co myślałem. Może to był po prostu moment załamania? Może po prostu myślałem, że tak będzie lepiej? Nie mam pojęcia. Chociaż już wiem, że nie warto i tylko czekam na odpowiedni moment. Tak, zdecydowanie. Wystarczy, że tylko spotkam Rubs, obejmę ją, pocałuję i zapytam się czy zostanie moją dziewczyną. To proste, Niall. Weź się w garść.
Przeczesałem włosy, ciągnąc je za końcówki i z głębokim westchnieniem skierowałem się w stronę wyjścia ze szkoły. Pomyślałem, żeby przenieść się do mieszkania w szybszy sposób, ale zamiotłem go w tył głowy. Luźnym krokiem szedłem w kierunku bloku. Wstąpiłem do osiedlowego kiosku i oglądając wystawę, kupiłem paczkę fajek. Płacąc, zwróciłem uwagę sprzedawczyni. Patrzyła się na mnie spod fioletowych rzęs jakbym był jakimś wielkim kawałkiem mięsa. Okej, zgłodniałem.
- Ile płacę? - zapytałem, chcąc już jak najdalej od niej uciec. Dziewczyna, albo raczej wróżka, przesunęła językiem po wargach, próbując zwrócić moją uwagę, ale nic z tego. Jedyną osoba w mojej głowie była Ruby, która uśmiechała się do mnie uroczo, zawijając kosmyk jej rudych włosów na palec.
Płacą kobiecie, nie żądając nawet reszty wyszedłem ze sklepu. Od razu zapaliłem papierosa, zaciągając się dymem. Po chwili wypuściłem obłok, rozluźniając się. Zastanawiałem się nad czymś mocniejszym, ale wolałem nie ryzykować. Zawsze może być tak, że Olivia zadzwoni do mnie sprawdzić czy wszystko okej a ja zacznę jej pierdolić o jednorożcach. Nie, raczej zrezygnuję.
Wchodząc do klatki, sprawdziłem pocztę. Omijając co dwa schodki, wpadłem na czwarte piętro i otworzyłem drzwi kluczem. Od razu zabrałem piwo z lodówki i klapnąłem na kanapę. Odpaliłem telewizor, przełączając na jakiś mecz. Wyjąłem kolejnego papierosa z paczki, zaciągając się. Nawet nie trudziłem się by otworzyć okno. Zapach dymu tytoniowego rozległ się prawie w całym mieszkaniu. Otworzyłem puszkę z charakterystycznym świstem i od razu wypiłem kilka większych łyków. Tak dobrze.
Aż kusiło mnie, żeby sięgnąć po skręta i całkowicie odpłynąć, ale w końcu moja lepsza połowa siebie wygrała. Sięgnąłem po paczkę fajek i zauważyłem, że połowy już nie ma. Rzuciłem nią na stół i odchylając głowę w tył, pozwoliłem moim myślą powędrować gdziekolwiek.
Mój błogi stan przerwało gwałtowne pukanie do drzwi. Z przymrużonymi oczami spojrzałem na drewnianą powłokę. Tak bardzo nie chce mi się wstać.
- Niall, kurwa, otwórz te pierdolone drzwi bo przysięgam, poderżnę Ci gardło jak zaraz tego nie zrobisz! Wiem, że tam jesteś, kutasie - o jakże mi miło. Wiedziałem, że nawet nie muszę wstawać i miałem rację, chwilę potem Ruby stała przede mną w całej okazałości. Jej rude włosy powiewały od złości która od niej buchała. Policzki miała tak czerwone, że aż nie można było ich porównać do szminki Pezz. Para wylatywała jej uszami a wokół niej panował jakby huragan.
- Opanuj się, proszę, Rubs bo zaraz rozsadzisz blok - wstałem szybko i próbowałem ją objąć ale odsunęła się. W jej oczach od razu pojawiły się łzy. - O co chodzi? Co się dzieje, Ruby?
- Co się dzieje pytasz!? Mnie się pytasz!? Co się do cholery z Tobą dzieję, Niall? - krzyczała, wyrzucając ręce w powietrze w geście frustracji.
- Ruby ja..
- Czekaj. Ja teraz mówię. Jak w ogóle mogłeś wpaść na taki chujowy pomysł!? Jak chcesz się ciąć, to proszę, weź moją rękę! - wystrzeliła prawą ręką w moją stronę - Mnie zrań, nie siebie. W ogóle pomyślałeś co by się ze mną stało, jakby Ciebie zabrakło? - strumienie łez spływały po jej piekących policzkach. Próbowałem je zetrzeć, ale odsunęła się. Jej zachowanie i chęć, żebym jej zrobił krzywdę przecinała moje serce sztyletem.
- Jesteś tak bardzo popierzony, Niall! Co by się stało jakby tam Olivia nie weszła? Powinieneś jej stopy, kurwa lizać! I ja też będę. Będę jej wdzięczna do końca życia! Niall, jak mogłeś? - szlochała, dostając spazmów. Pociągnęła nosem, szybko go ocierając rękawem. - I od kiedy palisz, Niall? - jęknęła, wskazując paczkę papierosów.
- Ja-ja nie wiem, Rubs - zżerało mnie całkowite poczucie winy. Ruby ma rację. Co ja sobie myślałem? Kocham ją, nie mogę pozwolić żeby cierpiała. - Przepraszam - wyszeptałem, czując jak głos mi drży. Jestem totalnym dupkiem i frajerem.
- Nie przepraszaj, tylko pokaż mi, że tu jesteś i mnie kochasz i obiecaj mi kurwa, że już nigdy tego nie zrobisz, nigdy! - otworzyłem ramiona a Ruby od razu w nie wpadła. Przycisnąłem ją do siebie, czując spokój. Wystarczy, że była obok, a cały świat zakwitał.
- Obiecuję. Kocham Cię Ruby - mruknąłem jej do ucha, kiedy dziewczyna płakała w moje ramię.
- Kocham Cię Niall jak nikogo innego, proszę zrozum to! - złapała moje policzki w jej trzęsące się ręce i cmoknęła moje spierzchnięte usta. Starła swoim delikatnym kciukiem pojedynczą łez, która spłynęła po moim policzku. Nie mogłem się powstrzymać i złączyłem nasze usta w namiętnym i pełnym miłości i wyznań pocałunku. Wiem już, że nigdy nie pozwolę żeby coś nas rozłączyło.

14 komentarzy:

  1. O boshe, o mało nie popłakałam się czytając niektóre sceny rozdziału.
    Jest tak cholernie długi i cudowny.
    Chyba umrę przez ten czas, gdy nie będzie nowego rozdziału.
    Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  2. OMFG! Genialne ! <3
    czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O MÓJ BOŻE.!
    Cudny jest.
    Już myślałam,że padną słowa "zostaniesz moją dziewczyną" ale widocznie dane nam jeszcze poczekać.
    Dziękuję wam i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały :DDD
    Ciekawe co dalej będzie z Harrym i Olivią... Martwię się o nich. Co po chwile się kłócą i sprzeczają.. :( Harry przez Olivie piję więcej krwi.. :/
    Niall chciał się pociąć... Boże nie!! Przecież to oczywiste że Ruby go kocha, niech uwierzy w siebie biedaczek.. :)
    Głupia Tessa! Nie zna całej historii i pewnie od razu poleci do Hazzy naskarżyć na Olivie.. Suka! Styles i tak nigdy z nią nie będzie!
    Czekam na next.
    Życzę Weny <3
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. O jeżu popłakałam się, pobeczałam się najpierw przy tym jak chciał sie pociąć, potem jak zobaczyłam jaką suką jest Tessa a potem jak Niall i ruby rozmawiali jejku jak słodko <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. Niall idiota. Tessa szmata. Harry zazdrosny idiota. Louis próbujący wrócić do Olivii. Sklinająca Ruby. PO PROSTU WSZYSTKO CZEGO CHCĘ. JAK ZWYKLE ZAJEBISTY ROZDZIAŁ GROSSY. NIE DOŁUJ SIĘ NIEKTóRZY WOLĄ POV OLIVII.

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże *.* Jakie to piękne *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak słodko jebdhebjebdhdbhdbsjeb *0* brak słów . Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. AWWWWWWWWWWWWWWWWWW :333 Słodkie <3 Hfjubyhdidjrhgdhvolgrax. Szczerze mOwiąc Harry zaczyna mnie wkurwiać sam jest zazdrosny o Oli a sam zachowuje się ja kutas !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojejku *.* To co Nialll mowił o Rubi było takie cudowne. Aż sie wzruszyłam. Więcej takich scen. Mam nadzieje wkońcu zostaną oficjalną parą. No i żeby ta Tessa za dużo nie namieszala bo kurde by było źle.
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezuu!! *o* Ryczę!! Ta scena z Olivią i Niallem w łazience!! Boże!!! :'( Niech on ją już wreszcie zapyta o chodzenie!! :D Aaa Ruby i Niall <3 Jestem ciekawa co z Harrym... Mam nadzieję, że nic mu nie jest! Tessa jest popierdoloną suką!! (Przepraszam za słownictwo) Jeżeli to się wszystko zepsuję przez nią to ją normalnie zabiję!!! :< Rozdział świetny, cudowny, przepiękny! :') Jesteście strasznie utalentowane!! Weny życzę i czekam na następny rozdział!! Zmykam na tt żeby popytać bohaterów ;) + co z tymi kontami na tt? Bo zaproponowano mi prowadzenie jednego konta a ja się zgodziłam :) To teraz gdzie mam się zgłosić? Albo co teraz mam robić? :P

    OdpowiedzUsuń
  12. O dziękujemy bardzo :) Więc, możesz się skontatkować ze mną, w sposób który Ci najbardziej odpowiada. Twitter: @iluvya_grossa ; fb: https://www.facebook.com/weronika.gross?ref=tn_tnmn ;
    Jak napiszesz - powiesz mi jakiego bohatera konto chcesz prowadzić, ja Ci powiem na czym nam zależy, hasło, nick itd :) Cieszę się na współprace <33 xx
    Pozdrawiam i czekam na wiadomość, lovki
    /Grossa

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja pizgam ! Kskdiutdcbkliurcvbnopigghhoodojwnwhq Niall i Ruby oni są tacy soitdcjkcg *-*

    OdpowiedzUsuń
  14. KOCHAM ! <3
    Dawać następny ! *-*

    OdpowiedzUsuń