Obudziłam
się dzięki genialnej Olivii, która tłukła się w kuchni. Zaspana spojrzałam na
zegarek. Szósta. Jaka ona punktualna, ale mamy jeszcze godzinę do autobusu.
Schowałam twarz w poduszce, ale usłyszałam krzyk przyjaciółki.
-Ruby,
wstałaś?!
-Nie, kurwa,
poluje na jednorożce – mruknęłam.
-Słyszałam!
Westchnęłam
i usiadłam na łóżku. Przygładziłam włosy ręką i wstałam. Podeszłam do komody, z
której wyjęłam Ubrania. Wciągnęłam na
siebie strój.
Poszłam do łazienki, gdzie umyłam zęby, a potem zrobiłam makijaż. Włosy
wyprostowałam. Gotowa wpadłam do swojego pokoju i wrzuciłam książki do torby.
Szósta dwadzieścia siedem. Nie jest źle. Weszłam na bosaka do kuchni.
-Co tam? –
zapytała Oliv.
Uśmiechnęłam
się i usiadłam przy małym stoliku. Położyłam głowę na dłoniach. Oczy same mi
się zamykały. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Nawet nie fatygowałam się,
by podnieść głowę. Olivia otworzyła, a ja usypiałam na stole. Ktoś pogłaskał
mnie po głowie, a ja przestraszona odwróciłam się. Nade mną szczerzył się
szatyn z lokami i zielonymi oczami. Nie rozumiem go, jest prawie siódma, a ten
przychodzi do nas i szczerzy się jak mysz do sera przed zaatakowanie… o kurwa,
Harry chce nas zaatakować!
-Ruby, kładź
się wcześniej, bo pierdolisz głupoty.
-Niall chyba
ją wczoraj odwiedził.
-A, no to
wszystko wyjaśnia – zaśmiał się.
-Nieprawda –
burknęłam. – Idę stąd, zakłamane świnie.
Wstałam.
Poszłam do swojego pokoju i wzięłam torbę. Wychodząc założyłam szpilki. Ugh…
jak mi się nic nie chce. Ej, a czy Niall nie ma niedługo urodzin? Kurde, muszę
mu coś kupić. Westchnęłam i popchnęłam drzwi. Od razu moją twarz otuliło zimne,
poranne powietrze. Szybkim krokiem poszłam na przystanek autobusowy, na którym
nie było jeszcze nikogo. Obcasem wystukiwałam jakiś rytm, gdy przede mną stanął
Niall.
-Cześć –
mruknął. – Ładnie wyglądasz – pocałował mój policzek.
-Hej –
złapałam jego dłoń, a on się uśmiechnął. – Co tak wcześnie?
-Mogę
zapytać o to samo. Jest dopiero w pół do siódmej.
-Nie miałam
ochoty patrzeć na miziających się Olivię i Harrego. Teraz ty.
-Ja natomiast
mam ochotę – puścił mi oczko.
-Ochotę na
c… o boże, zbok – odsunęłam się od niego, nadal trzymając jego rękę.
Blondyn
przysunął się i objął mnie.
-Przepraszam,
że mnie podniecasz, ale teraz chodź.
-Gdzie?
-Nadal mam
ochotę – pociągnął mnie do swojego bloku. – Zayn nocował Dziś u Liama, bo pili
i mamy wolną chatę.
Otworzyłam
szeroko oczy, a po sekundzie staliśmy w pokoju Nialla. Cholera, co on nas
teleportował? Położyłam torbę na łóżku.
-Zrobimy to
szybko, bo autobus.
Blondyn
posadził mnie na łóżku, ale już po chwili leżałam bez spodni i majtek. Rozsunął
moje nogi i kucnął na wysokości mojego krocza. Poczułam jego oddech na mojej
kobiecości. Włożył we mnie swoje dwa palce. Czyżby powtórka z rozrywki? Rok
temu było tak samo, tylko, że się nie znaliśmy. Poczułam, jak je zgiął w pół,
co sprawiło mi przyjemność. Wciągnęłam powietrze, a Niall zaczął wkładać i
wyjmować palce powoli, co dawało mi poczucie niesamowitego podniecenia. Nagle
wyjął palec, ale przyłożył usta do mojego wejścia. Wsunął we mnie swój język.
Jęknęłam. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jaki on jest długi. Wiłam się na
łóżku, podczas gdy on penetrował moje wnętrze. Do tego zaczął masować moją łechtaczkę.
Znów jęk. W moim podbrzuszu zaczęło budować się niesamowite napięcie, a chwilę
potem doszłam. Nic dodać, nic ująć. Niall odsunął się ode mnie, a ja nadal
leżałam i ciężko oddychałam.
-Wolałbym tu
zostać z tobą – powiedział.
Wstałam i
wciągnęłam na siebie bieliznę i spodnie.
-Teraz
będziesz musiała mi się odwdzięczyć.
-Chyba
śnisz.
-Wierzę, że
będziesz błagać mnie, bym dał ci possać – podał mi torbę.
Spojrzałam
na niego. Pokręciłam przecząco głową.
-Jak chcesz
nieść moją torbę, to nieś.
-Dla ciebie
wszystko.
Wyszłam z
pokoju Nialla i wpadłam na czyjś tors. Zadarłam głowę.
-Ruby – Zayn
powiedział to z piskiem. – Co ty tu robisz?
-Byłam u
Nialla, tak?
-Chyba tak.
Szybcy jesteście, jest jeszcze dziesięć minut do autobusu. Dobrze ci było?
Poczułam
silne ręce, które objęły mnie w talii.
-Spieprzaj,
Zayn – powiedział Niall i wyszliśmy.
Szybko
zeszliśmy po schodach, czemu towarzyszyła dziwna cisza. Kiedy przeszliśmy przez
drzwi, blondyn złapał mnie za rękę. Nadal w ciszy podeszliśmy do Caspara,
Hazzy, Olivii, Sophii i Liama. Nawet się nie przywitałam, tylko stałam i
słuchałam ich pierdolenia o jakichś sztucznych włosach. Miałam ochotę uch
utopić, jednak poczułam usta przy moim uchu.
-Kocham cię
– wyszeptał Niall, a mi serce zabiło szybciej. – Tak bardzo.
*
Uh… jak ja
nienawidzę wychowania fizycznego. Nie rozumiem, jak Olivia może chętnie ćwiczyć
w to coś? Co to? koszykówka? Eh, to nie dla mnie. Siedziałam na ławce i
patrzyłam na grę. Dziwne, że nauczyciel mnie nie upomina. Rozwaliłam się na
ławce i zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że spadam. Szybko rozejrzałam się i
podniosłam z ziemi.
-Caspar,
wyjebać ci?
-Złość
piękności szkodzi, kochana. A poza tym Luke i Jai cię szukają.
Odwróciłam
się w stronę nauczyciela. Yeah, ten stary trep nie patrzył. Szybko wyszłam z
hali razem z Andersonem. Kiedy
wyszliśmy, zobaczyłam trójkę chłopaków.
-Co tam,
chłopcy? – spojrzałam na bliźniaków i Luke’a. – Stało się coś?
-Nie, nic –
powiedział Jai.
-To po co
nas wyciągaliście z lekcji? – Caspar zabrał głos.
Mruknęłam
cicho, a chłopcy pobledli. Moja pierwsza myśl była taka, że za mną stoi Niall a
jego mina mówi „Jedno słowo, a twojej jaja znajdą się w twojej buzi”, ale kiedy
się odwróciłam i zobaczyłam Turnera, to aż odetchnęłam z ulgą. Dopiero po
chwili sobie uświadomiłam, że nauczyciel przyłapał nas na tym, że opuściliśmy
zajęcia, bez jego zgody.
-A idźcie w
cholerę – machnął na nas ręką. – Powiem, że źle się czuliście albo, że
oprowadzacie nowych.
Otworzyłam
szeroko oczy. Od teraz mam mega respekt
dla tego gościa, inni by nam wstawili uwagi i do dyrektora wysłali, a ten… nic.
Woah, mój nowy mistrz. Zamrugałam kilkakrotnie, a psor wrócił na zajęcia.
-To… wy
wracacie na zajęcia, a my z Casparem się poszwendamy – zarządziłam.
-Co?! Ale
dlaczego? – zbuntował się Brooks.
-Szkoda by
było, żebyście pierwszego dnia zwiali – Caspar uśmiechnął się zwycięsko.
Cała trójka
z markotnymi minami oddaliła się gdzieś. Nie wiem, czy chodzili razem do klasy,
ale jeśli tak, to dziewczyny miały dużo szczęścia. Tacy przystojni.
-Gdzie
idziemy?
-Nie wiem,
to nasza ostatnia lekcja, chodźmy na autobus.
-Okej, okej.
Obydwoje
rozeszliśmy się do szatni po rzeczy. Kiedy ogarnęłam swoją torbę, stwierdziłam,
że Caspara nie ma w pobliży i ruszyłam spacerkiem na przystanek. Nagle poczułam
jak ktoś przytula się do mnie od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Olivkę.
-A co ty… -
brunetka nie dała mi dokończyć.
-Zerwałam
się – powiedziała pocierając czoło dłonią. – Ale mnie Styles wkurwia z tą Tess.
-Spokojnie,
bez przekleństw proszę.
Na moje
słowa dziewczyna spojrzała na mnie wymownie.
-Powiedziała
ta, co klnie jak szewc.
-Czepiasz
się szczegółów. Obiecałam sobie, że będę starała się zmniejszyć ilość
wulgaryzmów w moim słowniku, żeby być dobrą mentorką.
-Ruby, co
się stało? – Olivia wyraźnie się przestraszyła, ale ja dalej starałam się
obrazić kogoś, kogo kocham.
-Wiesz,
uświadomiłam sobie, jak zły przykład dawał mi Niall. Chcę być wzorem do
naśladowania dla bliźniaków. Wiesz, jak to mówią – uśmiechnęłam się.
Hult uniosła
brwi.
-Nie, jak?
-Jajko
bierze przykład od koguta – uniosłam głowę.
Nie musiałam
czekać długi, a silne ramiona blondyna opatuliły mnie w talii, a jego usta
wylądowały na moim policzku.
-Nie słuchaj
jej, chce mi dopiec – powiedział Niall do Olivii. – Co to było o tym jajku?
-Wymyślałam
na żywca – westchnęłam i puściłam oczko do Olivii. – Ale to nie oznacza, że nie
chcę być dobrym przykładem.
Towarzysząca
nam brunetka zachichotała.
-Twierdzisz,
że byłem złym wzorcem? - Horan uniósł
jedną brew.
-No wiesz…
bzykając ją w przebieralni… - Olivia nie mogła dokończyć, bo prawie dusiła się
ze śmiechu.
-Skąd ona to
wie?
-Jest syreną,
czyta w myślach, a ty myślisz o tamtym na okrągło – popukałam go w czoło.
-Ale dzisiaj
rano też było dobrze – posłałam mu znaczące spojrzenia, a Oli ucichła.
-Ruby?
-Co? –
spojrzałam na przyjaciółkę.
-Do autobusu
jeszcze godzina, a my mamy wu de żet!
-O ja
pierdolę!
-Miałaś nie
przeklinać! – Horan klepnął mnie w tyłek. – Leć, polubisz nauczyciela – blondyn
pocałował mnie w policzek, znowu, zahaczając o kącik ust.
Razem z
brunetką ruszyłyśmy do Sali numer dwa, gdzie miały odbyć się zajęcia wychowania
do życia w rodzinie. Podobno będzie je prowadził nowy, młody nauczyciel, ale
nie wiem jeszcze kto to będzie. Dyrektor go nie przedstawił. Kiedy dostałyśmy
się pod klasę zadzwonił dzwonek na przerwę. Rzuciłam swoją torbę pod ścianę i
usiadłam wygodnie na podłodze. Nie miałam siły, a to dopiero początek
dziesięciomiesięcznej harówki z kilkoma krótkimi przerwami. Wprost nie mogę się
doczekać, aż skończę szkołę. Nawet nie wiem czy w końcu pójdę na te studia.
Może od razu przejdę do życia rodzinnego? Ciekawe kto mnie zechce?
-Czasem mnie
przerażasz – oznajmiła Olivka. – Masz cholernie przystojnego faceta przy swoim
boku. Co z tego, że boi się cię zapytać o chodzenie? Błagam cię, on by skoczył
za tobą w ogień.
-Olivia! Nie
wchodź do mojej głowy!
-Ale wiesz,
że twoje myśli są takie ciekawe? – broniła się.
Fuknęłam
cicho i wstałam równo z dzwonkiem na lekcję. Ze swoją tobą, którą ciągnęłam za
sobą weszłam do niewielkiej klasy.
-Jesteś taka
dziecinna – usłyszałam głos Olivii. – I za to cię kocham.
-A mnie nie
kochasz? – koło dziewczyny pojawił się Styles. – Myślałem, że to ja jestem na
pierwszym miejscu.
-Z Tessą –
warknęłam w obronie przyjaciółki.
Co jak co,
ale chyba to ja najlepiej wiedziałam, jak Harry potrafi być upierdliwy. Przykład:
wtedy jak przyszedł do mojego domu w Wigilię. Rzuciłam swoją torbę na blat
wolnej ławki. Przez chwile myślałam, że siądę z Olivią, jednak miejsce obok
zajął Caspar. Uśmiechnęłam się do chłopaka i położyłam głowę na ławce za torbą.
-Witam
wszystkich na zajęciach, które pomogą wam w przygotowaniu do życia – na ten
głos uniosłam głowę, by upewnić się czy rzeczywiście należy on do tej osoby.
Mało nie
zaśmiałam się na całą klasę widząc Louisa w koszuli w czarno-czerwoną kratę i
czarnych spodniach. Włosy miał zaczesane do góry, co dodawało mu kilka
centymetrów.
-Zajęcia te
będą dwa razy w tygodniu i będziemy na nich omawiać najważniejsze wartości
życiowe oraz inne tego typu rzeczy – zajrzał w notatki. – Na dzisiejszej lekcji
poruszymy temat… dzieci – na to słowo uśmiechnął się. – Chyba każdy wie jak
powstają dzieci, prawda? Znacie historię o kwiatkach i pszczółkach czy muszę
opowiadać?
-Niech pan
opowie – Dolly odezwała się gdzieś za mną.
-Kto jak
kto, ale ty powinnaś doskonale to wiedzieć – powiedziałam odwracając się do
tyłu i lustrując dziewczynę spojrzeniem.
-Och, Ruby i
Dolly, proszę was. Tą walkę o Nialla dawno wygrałem ja.
-Twierdzi
pan, że jest gejem? – Caspar wtrącił się do dyskusji.
-Nie, ale to
mój bliski przyjaciel.
-Czyżby
przyjaciel od seksu? – dodałam.
-Ruby,
widzę, że naprawdę chcesz, żeby ta lekcja trwała, bo musimy sobie wyjaśnić
kilka pojęć – Lou spojrzał na mnie wymownie.
-Ale Louis…
- Harry wstał.
-Panie
Tomlinson, jak już – poprawił go szatyn, a ja wybuchłam śmiechem. – W innych
klasach mnie szanują, nie tak jak tu.
-Proszę
pana, my pana szanujemy. Tamtej czwórce należy się uwaga.
-Olivia nie
odezwała się nawet słowem – oznajmił Tommo.
Poprawiłam
się na krzesełku i grzecznie uśmiechnęłam się do „nauczyciela” . Ten usiadł za biurkiem i otworzył jakąś
książkę.
-Nie będę
wam tu mówił, że dziecko to owoc miłości, bo w dzisiejszych czasach to owoc
pękniętej gumy. Cóż, prezerwatywy nie dają w stu procentach pewności. Trzeba
więc być przygotowanym na ten moment, gdy okaże się, że będziecie rodzicami –
szatyn spojrzał na mnie, a klasa zachichotała.
-Co ja?!
Zawsze ja!
-Nie zawsze,
po prostu biorę cię jako przykład. Jesteś z Niallem, prawda? – skinęłam głową.
– No właśnie. Pewnie uprawiacie seks. Możliwe, że za dziewięć miesięcy lub
mniej będziecie mieć niespodziankę, a jeśli komórka jajowa się rozdzieli to
nawet dwa.
Na te słowa
otworzyłam buzię.
-Wypraszam
sobie. Nie rozumiem jednej rzeczy. Jak to możliwe, że w matce jest instynkt, a
ojciec to by tylko piwsko na kanapie pił? Powie mi pan? – zaakcentowałam
wyraźnie ostatnie słowo.
Brunet
spojrzał na mnie uważnie.
-To proste.
Matka nosi pod sercem dziecko przez dziewięć miesięcy. Stara się by było mu
dobrze, a ojciec tego nie czuje. Możliwe, że jeśli to mężczyźni zachodzili by w
ciążę, role byłyby odwrócone.
Położyłam
głowę na ławce.
-Obiecuję,
że jutro dam mu takie pytania, że mnie popamięta – szepnęłam, a Caspar parsknął
śmiechem.
Słuchałam,
jak Lou mówił o gwałcie i jego wynikach lub o nieprzemyślanym seksem
nastolatków. Opowiadał to dość zrozumiale i nawet ciekawie. Często powoływał na
przykład mnie i Nialla, co doprowadzało mnie wręcz do szału. Kiedy zadzwonił
dzwonek wszyscy wyszli z klasy, a ja podeszłam do nauczyciela.
-Co będzie
tematem jutrzejszych zajęć?
-Hm… myślę,
że zostaniemy prze seksie. A dlaczego pytasz? – spojrzał na mnie z góry.
-Zasypię
pana pytaniami.
-Tylko na to
czekam – mrugnął do mnie jednym okiem. – A i Ruby, proszę cię, więcej szacunku
na lekcjach, bo wiesz… muszę mieć respekt w tej budzie.
-Oczywiście,
panie Tomlinson – zasalutowałam.
-Idź, bo się
na autobus spóźnisz. Cześć!
-Do widzenia
– powiedziałam i szybko opuściłam klasę.
Starałam się
w mgnieniu oka znaleźć w autobusie, żeby nie odjechał beze mnie. Na szczęście w
ostatniej chwili wpadłam do naszego szkolnego. Rozejrzałam się. Każde miejsce
zajęte. Chyba będę stać. Przeszłam na koniec autobusu, gdzie siedziała „elita”.
Uśmiechnęłam się do Olivii, która siedziała obok Stylesa, ale się do siebie nie
odzywali. Westchnęłam i oparłam się o oparcie fotela, ale po chwili wylądowałam
na kolanach Nialla.
-Cześć,
kochanie. Nawet mnie nie widzisz? – spytał z lekkim wyrzutem w głosie, ale
kiedy mocno się do niego przytuliłam, na jego twarz wstąpił ogromny uśmiech.
-Aw…
jesteście tacy słodcy – spojrzałam na Zayna. – Mnie też przytulisz?
Bez namysłu
rzuciłam się na mulata i mocno go wyściskałam. Po chwili poczułam ręce na mojej
talii i zostałam przyciągnięta do torsu Nialla.
*
-Durna
fizyka! – krzyknęłam.
Od Dziś
nienawidzę fizyki. To chyba najgorszy przedmiot, jaki powstał. Przekręciłam się
na brzuch i zaczęłam czytać treść po raz kolejny. Szeptałam niektóre słowa,
żeby je lepiej zapamiętać. Po kilku minutach zdenerwowana rzuciłam książką na
biurko. Wstałam i poszłam do Olivii. Bez pukania weszła i co zastałam? Olivię i
Harrego. Boże drogi, jak to możliwe, że raz się nienawidzą, a raz są w pozycji
sześćdziesiąt dziewięć. Oczywiście żartuję, Olivka ma głowę na torcie Hazzy i
leżą przytuleni.
-Pomóc ci w
czymś? – spytał Styles.
-Obejdzie
się. Idę do Nialla.
Och… zła ja.
Skłamałam. Nie pójdę do Nialla tylko się przejść. Weszłam jeszcze do swojego
pokoju i przebrałam się z getrów i swetra w coś innego.
Wyszłam na dwór i od razu wpadłam na Marcela.
-Cześć –
powiedziałam.
-Hej, sorry,
ale się śpieszę.
Okej,
ignorujcie mnie. Spacerkiem szłam w stronę lasu. Musiałam pobyć chwilę gdzieś,
gdzie nie będę miała głód i cień. Usiadłam na jakimś połamanym drzewie i
zamknęłam oczy. Mało kiedy miałam okazję pomyśleć w spokoju nad swoim życiem.
Wykorzystałam to, że jestem tu sama i rozważałam moją przyszłość. Zastanawiałam
się, co tak naprawdę chcę w życiu robić, kim być. Możliwe, że nic nie osiągnę,
ale tylko wtedy, gdy nie będę się starać. Muszę czegoś chcieć całym sercem i
dążyć do celi, nie poddawać się. Może będę prawnikiem? Albo lekarzem? A może
nauczycielką? Uh… pewnie będę rowy kopać. A co z rodziną? Będę kiedyś miała
męża? Dzieci? A potem wnuki? Chciałabym, tak bardzo bym chciała mieć kogoś, kto
będzie się budził obok mnie. Chciałabym mieć kogoś, kto sprawi, że nie będę
smutna. Chciałabym mieć kogoś, kto będzie ze mną w zdrowi i w chorobie.
Chciałabym mieć kogoś, kto będzie ze mną leżał na kanapie w naszym wspólnym
domu i będzie ze mną oglądał filmy. Tak, zdecydowanie to jest moim marzeniem.
Chcę wziąć ślub i mieć dzieci. Kto by się spodziewał? Heath pewnie by zrobił
wielkie oczy, a potem powiedział „A serio to co będziesz robić w przyszłości?”.
Nigdy nie ukazywałam jakichś zachowań, które wskazywały by na to, że rodzina
jest dla mnie najważniejsza. A tak naprawdę to…
-Tu jesteś –
powiedział blondyn siadając obok mnie. – Co robisz?
-Myślę.
-O czym? –
spojrzenie Nialla utkwione było w mojej dłoni.
-O
przyszłości – westchnęłam. – Więc… w tym roku skończysz szkołę, tak? i co potem
będzie?
-A co ma
być? Będę cię nachodził tu, będziemy gadać na skajpie, będziemy pisać smsy.
Damy radę.
-Damy –
powiedziałam w zamyśleniu. – Długo jeszcze będę czekać?
Niall
spojrzał na mnie.
-Na co?
-Dobrze
wiesz na co – złapałam go za rękę. – Jeśli ty tego nie zrobisz, to ja zrobię to
za ciebie.
Blondyn
zmarszczył brwi. Po chwili uśmiechnął się cwaniacko i położył dłoń z tyłu mojej
głowy. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie robił tego zachłannie, ale
delikatnie. Tak, jakbym miała się rozpłynąć. Kiedy skończyliśmy się całować,
mocno się do niego przytuliłam.
-Kocham cię
– powiedziałam.
Horan
odsunął mnie od siebie i spojrzał w moje oczy.
-Ja ciebie
też. Tak bardzo mocno. Zrobiłbym dla ciebie wszystko – musnął mój nos. –
Wszystko.
*
Cholera, jak
ja nie lubię chodzić do szkoły. Dziś mamy lekcje, a jutro dyskoteka na
rozpoczęcie roku szkolnego. Ubrana w krótkie spodenki i bluzkę z
Nirvany czekałam na szkolny. Ktoś podszedł mnie od tyłu i uszczypnął w
tyłek.
-Zayn,
kurwa!
Odwróciłam
się. Moim oczom ukazał się Malik i chichoczący Horan.
-Cześć,
Ruby.
Niall nie
odezwał się, tylko podszedł do mnie i pocałował namiętnie, wsuwając język do
moich ust. Położyłam ręce na jego karku.
-Słodko –
stwierdziła Oliviia.
-Do porzygu
– dodał Harry.
Odsunęłam
się od blondyna i posłałam Stylesowi
poirytowane spojrzenie.
-Ty się
lepiej ogarnij i przeproś Olivię – warknęłam.
-Wy
myślicie, że jesteście słodcy, śliniąc się na każdym kroku? – Harry spojrzał na
mnie z góry.
-To jest
miłość – Niall przytulił mnie od tyłu.
-Pff…
miłość. Ta… chłopak boi się zapytać o chodzenia. Ładna miłość.
-Harry,
przestań – upomniała go Oli. – Zachowuj się.
Szatyn
prychnął i odwrócił się od nas.
*
Siedziałam
grzecznie w ławce. Przed sobą miałam dwie kartki A4, na których miałam zapisane
około sto pytań odnośnie seksu. Czekałam na Louisa, żeby wręcz zasypać go
pytaniami.
-Ruby? –
spojrzałam na Caspara. – Wszystko dobrze?
-Świetnie –
oznajmiłam. – To nasza ostatnia lekcja dzisiaj, a potem lajt.
Do klasy
wszedł pan Tomlinson. Skinął głową na powitanie i usiadł za biurkiem. Jeszcze
nie zdążył otworzyć podręcznika, a ja już zabrałam głos.
-Proszę
pana! Mam kilka pytań związanych z dzisiejszą lekcją – podniosłam jedną rękę.
Louis
spojrzał na mnie.
-Z seksem?
-Tak –
uśmiechnęłam się.
-Pytaj.
Spojrzałam
na kartkę.
-Czy można
odgadnąć rozmiar penisa po wielkości dłoni, stopy, nosa faceta?
-Nie –
westchnął.
Przeczytałam
kolejne pytanie.
-Czy
prezerwatywy są skuteczniejsze pod wodą?
-Nie są
testowane pod wodą, więc nie mamy gwarancji – Louis utrzymywał ze mną kontakt
wzrokowy.
-Co zrobić
by facet był bardziej dominujący?
-Hm… daj mu
znaj. Na przykład ugryź go delikatnie lub uszy pnij.
Zerknęłam na
Caspara.
-Czy
mężczyzna może mieć orgazm bez wytrysku?
-Tak, może.
Zacisnęłam
szczękę.
-W jakiej
pozycji można kochać się najdłużej?
Louis
spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
-Częste
zmienianie pozycji odwleka orgazm.
Spojrzałam
na drugą kartkę.
-Czy jeśli
facet nie wydaje żadnych odgłosów jest mu dobrze?
-Wystarczy
spojrzeć, czy ma rumieniec seksualny na podbrzuszu i torsie – odpowiedział. –
Coś jeszcze?
-Um… tak.
Mam jeszcze sporo.
-No to zadaj
jeszcze kilka i pobawimy się w coś.
Kiedy Louis
to powiedział, myślałam, że padnę. Przed oczami pojawiło mi się mnóstwo
erotycznych scenek. Spojrzałam na kartkę
i uśmiechnęłam się na pytanie.
-Dlaczego
chłopcy mają poranną erekcję?
-Mocz w
pęcherzu wypełnia przez noc miednicę małą i działa pobudzająco na prostatę.
Otworzyłam
usta.
-Nie mam
więcej pytań.
-----------
Taki tam.... długi rozdział z mojej strony. Miałam wenę xD Podoba wam się? Piszcie co najbardziej. No widzę, że lubicie Brooksów i z góry zakładacie, że opowiadanie z nimi będzie zajebiste. Cieszy mnie to ogromnie. Pytajcie nas na asku :) Czasem nam się nudzi i wgl soo :)
Rozdział niesprawdzony. Przepraszam za błędy /Dix
Powrót Louis'a taaaaak <3
OdpowiedzUsuńOgółem bardzo dobry rozdział. Czekam na kolejny : )
+ miłe momenty Nuby <3
HAHAHAHAHAHA NIE MOGE HAHA PYTANIA RUBS SĄ TAKIE HAHAHA . Niall cioto weź się w garść i spytaj Rubs o chodzenie tylko weź się postaraj nooo!! Xx
OdpowiedzUsuńJezus jebłam, Ruby moim bogiem w życiu nie wymyśliłabym tylu pytań
OdpowiedzUsuńSuper, ekstra, genialny rozdział nie mogę się doczekać następnego :D
OdpowiedzUsuńNiall i Ryby są sweet <3
OdpowiedzUsuńNiby Niall jej nie zzapytał czy będzie jego dziewczyną,ale obydwoje potwierdzają że są razem xD
Czekam na następny,kocham czytać z perspektywy Ruby <$
Ona jest boska,jakoś jak jest z jej perspektywy to potrafię to sobie wszystko fajnie wyobrazić a z perspektywy Olivi jakoś niezbyt ;D
Jacy oni słodcy *0* tylko kurfe niech Nialler zapyta sie jej czy będzie jej dziewczyna ;D chłop bez jaj xd nie no jak ja zadawali to musi tam coś być lol xd nie pisze już więcej takich głupot ;) rozdział jest meeega meeega słodki ;?czekamy na więcej z braćmi Brooks xd
OdpowiedzUsuńHaha jest świetny! :D Już nie mogę się doczekać nexta <3
OdpowiedzUsuńŚwietny powrót Louisa :D Nialler i Ruby - kocham! <3 Niby on jej nie zapytał o chodzenie ale i tak będą razem!! Ja to wiem! :P Aaaaa!!! Kocham to opowiadanie! :** Czekam na kolejny rozdział i już nie mogę się doczekać!! :DD Weny życzę!! ^^
OdpowiedzUsuńKocham bohaterów na tt!! :*
PS Czy można "ich" się też o coś spytać (na tt)?
tak! pytaj o co chcesz xx Wgl nie zechciałabyś np poprowadzić konta Harrego/ Zayna/ Dylana/Tess/Looka albo Jai'a czy Caleba? :DD
Usuń~ Grossa
Z chęcią :)
UsuńSupermegahiperodlotowy rozdział! Loui wielki powrót! Ołł jee xd Pytania Rubs xd Nialler no do akcji :/ bądź, że mężczyzną :/ genialne<3
OdpowiedzUsuńWspaniały !! :D
OdpowiedzUsuńLou to zajebisty nauczyciel! On wie chyba wszystko o sexie..
Uwielbiam Nialla i Ruby ♥ Taka słodka z nich para.. Fajna akcja przed autobusem.. Naprawdę.. :D
Czekam na next. <3
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Super nie no ten rozdział jest super a te pytania były odjazdowe myślałam że pękne ze śmiechu :D
OdpowiedzUsuńAHAHAHAH. POZDRO Z PODŁOGI ! AHAHA ! *-*
OdpowiedzUsuńKOCHAM TW TEKSTY !
LOU WRÓCIŁ ! ZNAJDZIE SB JAKĄŚ FAJNĄ DZIEWCZYNĘ, A OLIVIA BĘDZIE ŻAŁOWAĆ ! ZOBACZYCIE. !
JA CHCE ZUBY ! LUB NUBY. LUB.... CHCE ŻEBY BYŁA Z CASPAREM.!