Złość to stan emocjonalny, w którym traci się nad sobą
kontrolę i ma się ochotę poderżnąć gardło osobie, przez którą ta złość jest
odczuwalna.
Powiedzenie, że Dylan ma przejebane to największe
niedopowiedzenie na świecie. Wpadłam w niepowtarzalną furię.
- Olivia.. oddychaj – mruknął mi Harry do ucha, zabierając moje ręce za plecy.
- Olivia.. oddychaj – mruknął mi Harry do ucha, zabierając moje ręce za plecy.
- Puść mnie skurwysynie! – krzyknęłam, próbując wyrwać się z
ciasnego uścisku loczka.
- Krewka cieknie? – zauważyłam na horyzoncie Zayna, który z
cwaniackim uśmieszkiem i rękach w kieszeniach przyglądał się nam z rozbawionym
wyrazem twarzy.
- Tobie zaraz pocieknie krew! – warknęłam w stronę Mulata,
próbując wyrwać się z ramion Harrego.
- Co jest? – nagle przede mną pojawił się Louis. Poczułam
jak Harry napina się jeszcze bardziej, ale skupiając całą swoją uwagę na
brunecie, poluźnił trochę objęcia wokół mojego ciała. Ale nadal miał ogromną przewagę
i nie dałam rady wyrwać się z uścisku.
- Miota się, nie widzisz? – warknął Harry, gromiąc bruneta
wzrokiem. Lou przewrócił oczami i z westchnięciem spojrzał w moją stronę.
- Mogę pomóc?
- Niby jak? – splunął loczek.
- Znam pewien sposób, ale daj mi ją – rozłożył ramiona i
wymownie spojrzał na Harrego. Uniósł brwi i czekał na reakcje mojego chłopaka.
Harry prychnął i przytulił mnie do swojego torsu.
- Chciałbyś.
- Umiem to załatwić, uspokoi się.
- Popierodliło Was?! Jestem tu! – krzyknęłam, próbując
kopnąć w krok Harrego, ale chłopak w samą porę zrobił unik.
- Wydaję mi się, że byłabyś najbardziej zawiedziona, gdyby
się z moim juniorem coś stało – wyszeptał mi Harry do ucha, starając się jak
najniżej opuścić głos. Cholera, udało mu się.
- Harry, daj spokój.
- O chuj Ci chodzi? – warknął na Louisa.
- Przecież nie idę się z nią przespać!
- Jest moją dziewczyną.
- Nie odbiorę Ci jej teraz… jeszcze.
- Pojebało Cie, totalnie – fuknął Harry.
- Jestem tu popierdoleńcy! – krzyknęłam.
- Harry – wrzasnął w końcu Louis – Jak nie kurwa po dobremu,
to jako nauczyciel muszę porozmawiać z Panną Hult. Proszę ją puścić – Louis
spoważniał i gromiąc Harrego wzrokiem, nie opuszczał spojrzeniem jego zielonych
tęczówek. Harry sapnął i wiedziałam, że nigdy nie był tak napięty jak teraz. Z
przełknięciem śliny i rządkiem przekleństw wychodzących z jego ust puścił mnie.
Uniósł ręce w geście obronnym, ale delikatnie musnął mój nadgarstek.
- Adios – mruknęłam, czując, że jestem wolna i od razu
skierowałam się do drzwi. Już miałam otwierać klamkę kiedy przede mną pojawił
się Louis. Złapał mnie za ramiona i przybliżył swoją twarz jak najbliżej mojej.
Moje serce stanęło a w gardle utworzyła się wielka gula. Nie mówicie poważnie,
co? On nie może mnie pocałować.
- Olivia – jego źrenice rozszerzyły się a szarość zniknęła z
jego tęczówek, zastąpiona przez błękit. – Uspokój się. Teraz wysłuchasz
dyrektora i spokojnie pojedziemy szukać podopiecznych. Opanuj swoją złość.
Zamrugałam kilka razy i od razu poczułam się znacznie
bardziej odprężona. Przełknęłam ślinę i uśmiechnęłam się lekko do Louisa.
Chłopak odwzajemnił uśmiech ale od razu spoważniał. Pierw poczułam jak silne
ramiona otaczają moją talię a zaraz potem poczułam silną woń perfum Harrego.
- Dzięki – burknął w stronę Louisa.
- O co chodzi? – zapytałam, zdezorientowana.
- Chwilę potem prawie rozerwałaś mi gardło – wymamrotał
Harry, mocno przyciskając moje plecy do swojego torsu. Czułam jak wpatruję się
w Louisa z zwycięskim uśmieszkiem na ustach. Oni i ta ich pieprzona męskość. O
tak, przytulam twoją ex, jestem zajebisty.
- Zaraz – wyszeptałam, zastanawiając się. – Użyłeś na mnie
wpływu!
- Olivia – ostrzegł Louis widząc jak moja złość znów wędruje
na najwyższą skalę.
- Louis – fuknęłam. – Jak mogłeś! – założyłam ramiona na
piersi i westchnęłam z rozdrażnieniem.
- Przepraszam, musiałem Cie jakoś uspokoić a pieszczoty
Harrego nie działały..
- Zamknij się.. – warknął Harry.
- Harry!
- Nie mówi racji. Nawet nie próbowałem, przepraszam.. Kocham
Cię – wyszeptał mi do ucha. Zamknęłam oczy i westchnęłam. Ok., już mi lepiej.
Uśmiechnęłam się lekko i ścisnęłam jego ramię na mojej tali.
- Woah, następnym razem nie cwaniaku magią. Wystarczy, że
coś jej powiem – Harry trącił swoim nosem moje ucho. Widziałam jak Louis
zaciska szczęki. Robi się dziwnie.
- Dobra, idziemy?
*
- Olivs, Harry i Louis – wyznaczyła Ruby, karząc nam rozdzielić się na dwie grupki.
- Olivs, Harry i Louis – wyznaczyła Ruby, karząc nam rozdzielić się na dwie grupki.
Byliśmy właśnie w Berlinie. Tak, w Niemczech. Ukryłam swoją
niechęć do tego kraju głęboko w sobie i niepewnie rozejrzałam się po okolicy.
Dawno, naprawdę dawno temu byłam w świecie ludzi.
- To dziecko chyba źle na Ciebie wpływa, Rubs. Ide z Olivią.
Sam – splunął Harry, splątując nasze palce.
- Uspokój się. Jestem twoja, pamiętaj – wyszeptałam mu
słówka, dodając otuchy. Przycisnęłam swoje usta do jego ramienia mocniej
ściskając splątanie palce.
- Chodźcie, zapierdolę Dylana – warknął Harry i wskazał
głową w stronę ciemnych budynków.
- Dylana? Chyba Tessę? – zagadnęłam i odsunęłam się lekko od
niego, by nam obojgu było łatwiej iść. Louis dołączył koło mnie, więc szłam
pomiędzy dwoma chłopakami, których kocham. Jeden jest moim obecnym chłopakiem,
drugi ex. W jednym z nich jestem zabójczo zakochana, drugi chce to zmienić.
Pomocy!
- Gdzie pierw? Kluby, restauracje, hotele? – zapytał Louis a
Harry jęknął, jakby zapomniał, że tu jest. Skarciłam go wzrokiem.
- Może restaurację? – zagadnęłam i uśmiechnęłam się
przyjacielsko w stronę bruneta. Szliśmy i czułam jak mijające nas osoby ludzkie
patrzą na nas z żywym zainteresowaniem.
- Klub, chodźmy do klubu – ucieszył się Harry. Przewróciłam oczami i poszłam za chłopakiem. Weszliśmy do jednego z zatłoczonych pomieszczeń klubu, którego neonowe światła raziły mnie po oczach. Wiem, że wchodząc zrobiliśmy spore zamieszanie. Jesteśmy idealni. Magiczne stworzenia, w tym dwie morskie syreny no i perfekcyjny wampir.
- Klub, chodźmy do klubu – ucieszył się Harry. Przewróciłam oczami i poszłam za chłopakiem. Weszliśmy do jednego z zatłoczonych pomieszczeń klubu, którego neonowe światła raziły mnie po oczach. Wiem, że wchodząc zrobiliśmy spore zamieszanie. Jesteśmy idealni. Magiczne stworzenia, w tym dwie morskie syreny no i perfekcyjny wampir.
- Witamy – uśmiechnął się barman, kiedy podeszliśmy do baru.
Oparłam dłonie na blacie i spojrzałam uśmiechnięta w jego stronę.
- Hej, nie widziałeś może przystojnego młodzieńca, o taki
wzrost? Blond włosy, wyżelowane, często nosi koszulę. Nie? Ojej. A taką sukę,
znaczy dziewczynę. Utleniona, sztuczna blondynka, ale wygląda na prawdziwą.
Musiała dużo dać, i to nie tylko kasy. Harry nie patrz się tak na mnie. Wabi
się Tessa. Znaczy ma na imię. Kojarzysz?
- Niestety – chłopak, może trochę starszy ode mnie
uśmiechnął się rozbawiony i skinieniem głowy, przeprosił nas by mógł pójść
obsłużyć resztę klientów. Westchnęłam, siadając na barowym krzesełku.
- To będzie trudniejsze niż myślałam – żachnęłam,
opuszczając głowę na dłoń.
- Cześć – popatrzyłam na prawo, widząc czerwonowłosą
dziewczynę, na pewno młodszą ode mnie jak siada na krzesełku koło Harrego.
Chłopak stał pomiędzy moim a jej i uniósł brwi, kiedy usłyszał jej głos.
- Hej? – zapytał, przygryzając wargę.
- Co tu robi taki przystojniak? – zadała pytanie, lekko
chichocząc. Przejechała po jego ramieniu czerwonym paznokciem a ja otworzyłam
szeroko oczy.
- Co do cholery? – mruknęłam, wbijając w nią gromiące
spojrzenie.
- Natasha – szepnęła ‘uwodzicielsko’ dziewczyna, co w jej
wykonaniu wyszło jakby skrzeczała. Może uciekła z krainy żab?
- Harry – odpowiedział loczek i delikatnie się uśmiechnął. Hej,
ten uśmiech jest tylko dla mnie!
- Zatańczymy? – zapytała dziewczyna a mnie szczęka opadła. Halo,
jestem tu do kurwy.
- Że tam? – Harry skinął w stronę parkietu. Nie, ciołku, nie
tam.
- No jasne, fajnie będzie, chodź! Tylko niech twoja znajoma
nie zabija mnie wzrokiem – puściła do mnie oczko a ja przewróciłam oczami.
- Znajoma – prychnęłam, zakładając ręce na piersi.
- Olivs? – Harry stanął przede mną a zaraz za nim zauważyłam
triumfującą czerwonowłosą.
- Co? – warknęłam, mrużąc oczy.
- Mogę?
- Słucham?! – wybuchłam wytrzeszczając oczy. Nie, chyba
śnie. – Nawet nie kontynuuj – fuknęłam widząc, że Harry szykuje się do
odpowiedzi – Jak na inteligentnego chłopaka jesteś całkiem głupi – przewróciłam
oczami. Sapnęłam widząc wyczekującego chłopaka. – Jasne! – wrzasnęłam, że aż
prawie przekrzyczałam muzykę w klubie. – Idź.
- Serio?
- No.
- Chodź! – ucieszyła się dziewczyna i zaciągnęła na środek
sali. Nosz kuźwa, pomyśleć, że właśnie zostawił swoją dziewczynę przy barze a
sam polazł tańczyć z jakąś dziwką.
- Cały Harry – mruknął Louis, którego dopiero teraz
zobaczyłam. Jak zwykle jego włosy były w seksownym nieładzie a koszulę jaką
miał na sobie lekko rozpiął, przez co czarny tusz tatuażu był widoczny.
- Co? – zapytałam tępo, orientując się, że mówił coś do mnie
od dłuższej chwili.
- Pytałem, czy masz ochotę zatańczyć.
- Oh – wymruczałam i przygryzłam wargę skanując ludzi przede
mną. Wcisnęłam mocniej zęby w wargę widząc jak ta suka ociera się o krocze
Harrego. Jasne, kochany! Nie przeszkadza mi to!
- Jasne – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się, czując jego
ciepłą dłoń w dolnej partii pleców. Przeszliśmy na środek i obróciłam nas tak,
żebym miała dokładny wgląd na sytuację Harrego. Louis objął mnie
bezceremonialnie w pasie i przysunął do siebie najbliżej jak tylko mógł.
- Hej – mruknął niskim głosem, aż przeszły mi ciarki po
plecach.
- No hej – odpowiedziałam i zarzuciłam ręce na jego szyi. Zaczęłam
poruszać biodrami w rytm muzyki cały czas szczerząc się do uśmiechniętego
Louisa. Chłopak oblizał powoli wargi i wyciągnął je w najszerszym uśmiechu jaki
kiedykolwiek widziałam, kiedy zauważył, że się temu przypatruję. Zamknęłam oczy
i westchnęłam. Przestań, Olivia.
Przełknęłam ślinę, kiedy Louis nachylił się. Trącił nosem
moje ucho i delikatnie przycisnął swoje miękkie usta do wgłębienia pod płatkiem.
Zamknęłam oczy, kiedy nie odrywał swoich warg od mojej skóry.
- Tak bardzo mi tego brakuję – wyszeptał, kiedy odsunął się
ode mnie.
- Przepraszam – odszepnęłam i spostrzegłam, że Harry patrzy
w moim kierunku.
- Nie masz za co, to wszystko moja wina – odpowiedział i
lekko się uśmiechnął. – Ale to tak bardzo kusi – wychrypiał i nawet nie
spostrzegłam kiedy uniósł dłoń, przejeżdżając kciukiem po mojej dolnej wardze. –
Aż mam ochotę zaryzykować, nawet jeżeli twój chłopak teraz zabija mnie
wzrokiem.
- Louis.. – próbowałam go odepchnąć ale całkowicie zamarzłam
kiedy nachylił się nade mną.
- Znaleziono Tess i tego twojego – warknął nagle Harry, owijając
swoje ramię wokół mojej tali. Przyciągnął mnie do siebie i gromił wzrokiem
Louisa. – Co to miało być, nauczycielu?
- Co?
- Jajko, kurwa. Louis przesadzasz. Nie zapominaj, że ona
jest moja – warknął Harry.
- Jestem tu! Nie mówcie jakby mnie tu nie było! –
krzyknęłam.
- Harry, uspokój się, okay. Jakoś Olivii nie przeszkadzało,
że zabawiasz się z tamtą laską. No tak, gustujesz w syrenkach, tak?
- Znalazła sobie zastępstwo, jak widzę – splunął Harry. Odsunęłam
się od niego, czując jakby dał mi z policzka.
- Jestem tu! – fuknęłam nie patrząc na Harrego. – Co, jaka
syrenka?
- Ta laska jest syreną – mruknął Louis.
- CO!? – wrzasnęłam.
- Próbowałem użyć na nią wpływu, żeby powiedziała mi czy
widziała Dylana albo Tessę.
- I?
- Wyśmiała mnie i takie tam. No mniejsza o to.
- Wyśmiała mnie i takie tam. No mniejsza o to.
- Zaczarowała mnie? – zapytał Harry otwierając szerzej oczy.
Louis nic nie powiedział.
- Chodźmy – burknął Louis i kładąc mi opiekuńczo dłoń na ramieniu, wyszliśmy z klubu. Okay, to było cholernie dziwne.
*
Szliśmy już od jakiś piętnastu minut a mnie już bolały nogi. Szłam na przodzie, kierując się intuicją no i przekazami w myśli od Louisa, który najwyraźniej dowiedział się od Harrego, gdzie są podopieczni. Harry szedł na samym tyle z dłońmi w kieszeniach spodni. Widziałam, że przeczesywał kilka razy włosy, przez co pojedyncze loki opadały mu na czoło. Nie odezwał się do mnie. Ani słowem odkąd wyszliśmy z klubu.
- Chodźmy – burknął Louis i kładąc mi opiekuńczo dłoń na ramieniu, wyszliśmy z klubu. Okay, to było cholernie dziwne.
*
Szliśmy już od jakiś piętnastu minut a mnie już bolały nogi. Szłam na przodzie, kierując się intuicją no i przekazami w myśli od Louisa, który najwyraźniej dowiedział się od Harrego, gdzie są podopieczni. Harry szedł na samym tyle z dłońmi w kieszeniach spodni. Widziałam, że przeczesywał kilka razy włosy, przez co pojedyncze loki opadały mu na czoło. Nie odezwał się do mnie. Ani słowem odkąd wyszliśmy z klubu.
- Tutaj? – zapytałam widząc wielki napis ‘Pizza’ wiszący
ponad drzwiami. Louis skinął głową a Harry otworzył pierwszy drzwi. Kiedy
próbowałam się przecisnął, zgromił mnie wzrokiem i dając do zrozumienia, że on
wchodzi obadać teren, zostałam z Louisem na zewnątrz. Chłopak wpatrywał się we
mnie, przez co zakołysałam się w miejscu.
- Nie patrz się tak – mruknęłam, przeczesując włosy.
- Jak?
- O tak – machnęłam dłonią ale po zmarszczeniu między jego
brwiami, nie drążyłam dalej tematu.
Zanim mogłam cokolwiek dodać innego pieprzona Tessa wybiegła
z restauracji cała w łzach. Louis w samą porę złapał ją i potrząsnął ramionami.
- Co się stało?! – krzyknął próbując spojrzeć Tessie w oczy.
- Harry.. Dylan.. oni.. – nie zdążyłam niczego innego
usłyszeć, gdyż wbiegłam do pizzerii i od razu szukałam wzrokiem chłopaków. Głośny
huk sprawił, że aż podskoczyłam.
- Harry!! – pisnęłam widząc loczka trzymającego Dylana za
kołnierz jego koszuli. Podbiegłam do podopiecznego i łapiąc go za kark
odsunęłam go od wampira. – Oszalałeś?!
- Odsuń się, Olivia.
- Chyba sobie żartujesz – prychnęłam i próbowałam ciałem
osłonić Dylana. Widziałam jego przeciw i chęć zaatakowania Harrego, ale
spójrzmy prawdzie w oczy – nigdy by go nie pokonał.
- Odejdź, zanim..
- Zanim co, Harry?! To mój podopieczny! Sama się z nim
rozprawie – warknęłam, napierając na klatkę chłopaka. Próbowałam odepchnąć go
do tyłu, ale on ani drgnąć. Pieprzony wampirek.
- On.. on.. zabije go kurwa – splunął i zrobił krok przed
siebie, napierając na mnie. Pisnęłam i stanęłam przed Dylanem tak, że stykałam
swoje plecy z jego klatką.
- Próbujesz tknąć go? Najpierw musisz mnie – warknęłam,
łapiąc dłoń Dylana. Harremu pociemniały oczy a mnie zrobiło się słabo. Kurwa,
robi się nieciekawie.
- Olivia odsuń się do cholery.
- Co on Ci takiego zrobił, co?! – warknęłam, wyrzucając ręce
w powietrze.
- On.. on..
- No dawaj, co takiego zrobiłem? – żachnął Dylan a ja dałam
mu z liścia.
- Zamknij się do cholery! – zwróciłam się do niego. Moja
reakcja całkowicie go zbiła z pantałyku – Harry! Co – on – Ci – zrobił!?
- Dobierał się do Tess! To co mi zrobił – Auć.
- Oh – mruknęłam, mrugając kilka razy. – Przykro mi, że
dobierał się do tak bardzo ważnej Ci osoby. – Fuknęłam – Co robiłeś księciu z
bajki, że Cie przy niej nie było?! O tak. Przepraszam. Byłeś zajęty
pierdoleniem się na parkiecie z jakąś laską i to na oczach swojej dziewczyny! –
krzyknęłam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Olivia..
- Zamknij się! Przesadzasz, znowu. Harry mam tego dość. Ciągle
tylko Tessa to, Tessa tamto!
- Nie.
- Nie.
- Co nie, Harry!? Oszukujesz samego siebie – prychnęłam –
Nie wytrzymam tak dłużej.
- Tak? To zajebiście! A ty się prawie przelizałaś ze swoim
byłym! A nie zauważyłaś, że mam trochę fobię na tym punkcie?! Wiem jak bardzo
jesteście do siebie zbliżeni przez to jebane syreństwo.
- To z tobą mam tą cholerną więź, Harry!
- Tak? Kurwa. Bo ja jej dawno już nie czułem?! Tak bardzo się oddaliliśmy od siebie?
- Tak? Kurwa. Bo ja jej dawno już nie czułem?! Tak bardzo się oddaliliśmy od siebie?
- Tak, może masz rację.
- Co? – zbiłam go z pantałyku.
- Oddaliliśmy się od siebie – wyszeptałam – Pieprzysz się ze
mną na każdym kroku Harry. Najpierw jest kurewsko dobrze, za chwilę sprawiasz,
że mam ochotę odciąć sobie ogon! Zaraz przychodzisz, przepraszasz i sprawiasz
że topię się pod twoim cholernym urokiem! Mam tego dość. To nie ja Cię
zdradzam, nawet jeżeli ma być to psychicznie. Wszedłeś w moje myśli? Byłeś tam!
Widziałeś co czuję! A ty na każdym kroku pokazujesz mnie jak bardzo już Cię
znudziłam. Zakład nadal trwa! Kurwa, gratuluję. Oboje – pokazałam na Louisa,
który się pojawił koło nas a zaraz potem przekręciłam palec na Harrego –
wygraliście, okay? Przespaliście się ze mną, świetnie. Możecie już mnie
zostawić w spokoju – szlochnęłam, ocierając łzy które strumieniami spływały po
moim policzku. – To koniec, Harry. Całkowity koniec.
__
przepraszam.
__
przepraszam.
NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE TYLKO NIE KONIEC HOLIVII!
OdpowiedzUsuńHARRY!
OLIVIA!
MAJĄ BYĆ RAZEM!
ONI DO SIEBIE TAK IDEALNIE PASUJĄ!
AŻ MI SIĘ OCZY SPOCIŁY!
NIE BĘDĘ KŁAMAĆ!
KURWA MAĆ ZALAŁAM DOM!
MOJE MIESZKANIE ZAMIENIŁO SIĘ W OCEAN ŁEZ!
GROSSA!
JAK MOGŁAŚ MI TO ZROBIĆ?!
PRZYJDĘ I CIĘ ZABIJĘ!
NIECH OLIVIA NIE WRACA DO LOUISA!
PRZYSIĘGAM CI, ŻE SIĘ POTNĘ!
ALBO NIE!
NAŁYKAM ŚRODKÓW NASENNYCH!
UMRĘ!
STRACICIE CZYTELNICZKĘ!
GROSSA, PROSZĘ CIĘ!
MOJE ŁZY ZARAZ DO CIEBIE DOLECĄ!
UTOPISZ SIĘ!
GROSSA NO!
NAPISZ JAKIŚ POST!
NAPISZ, ŻE TO ŻART!
PROSZĘ CIĘ!
DOLIVIA?! (Olivia i Dylan)
LOUIVIA?!
NIE!
MA BYĆ HOLIVIA!
PŁACZĘ PRZEZ CIEBIE!
PŁACZĘ TAK JAK LANIELLE ZERWALI!
GROSSA!
PROSZĘ!
SERDUSZKO MNIE BOLI!
ZANURZAM SIĘ WE WŁASNYCH ŁZACH!
TOPIĘ SIĘ!
GROSSA!
RATUJ MNIE!
RATUJ HOLIVIĘ!
RATUJ HARRY'EGO
RATUJ OLIVIĘ!
GROSSA!
//zapłakana Amber Collins
A ROZDZIAŁ BYŁ BOSKI...
P.S
UsuńSPAM! SPAM! SPAM!
Zapraszam do mnie: http://kidnapper-harry-fanfiction.blogspot.com/
Zendaya Coleman to siedemnastoletnia córka mężczyzny, który wpadł w kłopoty. Wcześniej pożyczył pieniądze od Harry'ego Stylesa i jego gangu. Chłopak nie cacka się z nim tylko porywa jego córkę - Zendaya'e. Dziewczyna ma twardy charakter i nie boi się zbytnio Harry'ego. Niedługo po tym ojciec będzie chciał odzyskać córkę, ale będzie już za późno Zendaya przywiąże się do Harry'ego, tak samo jak on do niej, więc co będzie, gdy ojciec dziewczyny zgłosi na policję wszystkie wykroczenia Stylesa szkodząc przy tym własnej córce, która też wplącze się w gangsterskie życie?
Zapraszam do mnie: http://kidnapper-harry-fanfiction.blogspot.com/
Rozdzial swietny. Tyle sie tu dzieje, ciekawi mnie jak poradzi sobie z tym wszystkim biedna Olivia :c
OdpowiedzUsuńJEA ! WRESZCIE KONIEC HOLIVII ! BOGU DZIĘKI ! ROZDZIAŁ BOSKI; TAKI JDKDNFKDKDDNJDB *-*
OdpowiedzUsuńO Boże ryczę ! Jak Harry mógł coś takiego zrobić!! Cieszę się że Oliv z nim zerwała bo za bardzo ją ranił a Louis przynajmniej o nią dbał .... Harry to sukinsyn i huj
OdpowiedzUsuń*O*
OdpowiedzUsuńMatkoooo niesamowite zakończenie... Jestem w szoku !
A do tego rozdział jest cudny.
Wreszcie z nim zerwała! Bardzo się cieszę! Cudowny rozdział! Czekam nn ♥
OdpowiedzUsuńMogę wiedzieć dlaczego wszyscy są przeciwko mi?! I HOLIVI?!
UsuńIDĘ SKOCZYĆ Z MOSTU DO RZEKI!!!
Amber Amber...eught....ja chce Louisa i Olivia czeeekam na wielki come back
OdpowiedzUsuńO boże!
OdpowiedzUsuńKoniec Harrego i Olivi... Nie!! Ryczę.. Znowu przez głupią Tesse..
Czekam na next. <3
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Świetny *-*
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Olivia będzie z Lou i on jej nie będzie tak ranił, proszę <3
Ja chce Lou i Olivie ! *,*
OdpowiedzUsuńJak mogłaś nooo ja rycze :< Dojadę cie na google maps xDD Oni mają być razem! Aż mi się ręce trzęsą :'(
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle :) cudowny *-* a co do końcówki to mi tylko to pasuje: O KUR*AA !!!
OdpowiedzUsuńo kurcze... jak mogłaś! nie nie nie oni mają być razem.... Harry ogarnij się, co ty robisz.... czy ja już mówiłam, że nienawidzę Tessy? pfuu -.-
OdpowiedzUsuńPopieram Olivie, Harry zachowuje się jak skończony idiota. Złości się o byle co, a sam nie jest lepszy. Rozdział jest świetny.
OdpowiedzUsuńZe co ?! Co?! Co?! Co?! Jak ? Nie wierze ;x ale może będzie z Lousiem jeeeej ;) chce ich razem ! 💑 chociaż trochę szkoda Hazzy :x mam dylemat hah xd rozdział tralalalallaa bosski ❤️ Czekam na następny !💏
OdpowiedzUsuń