czwartek, 19 czerwca 2014

13. Nie rujnuj go.



Rozdział 12

*Harry*

- Nie śmiej się ze mnie, naprawdę – siedziałem u Olivii i Ruby w mieszkaniu. Wypuścili moją ukochaną ze szpitala, pod warunkiem, że ktoś będzie miał ją na oku. Ale, kurwa mać, nikt się nią nie opiekował i prawie walnąłem w ścianę, widząc ją samą w salonie. – Potem masowałem Ci brzuch, bo miałaś te dni – opowiadałem właśnie brunetce o naszych wspólnych, niesamowitych chwilach – wtedy tak bardzo się w tobie zakochałem – przesunąłem palcem po jej policzku. Jej oczy powiększyły się i wzdrygnęła. No tak, małymi kroczkami. Jestem dla niej obcą osobą.
- Zresztą, wspominając, na początku naszej znajomości, nienawidziliśmy się – zaśmiałem się. – Wyzywaliśmy się równo i wychodziliśmy z sali, kiedy jedno z nas było w niej.
- Niemożliwe – uśmiech Olivii zabłysł w pomieszczeniu a w moim brzuchu latało stado motylków na widok radości dziewczyny. Chryste jak ja ją kocham. Byłem skończonym dupkiem, zrywając z nią. To wszystko moja pieprzona wina. ­­
- Widzisz ich nadal? – zapytałem ciekawy. Olivia zmrużyła oczy ale nadal była delikatnie uśmiechnięta.
- Już nie, ale boję się zamykać oczy – jej głos zadrżał kiedy mówiła.
 - Spokojnie, dzisiaj już stąd spadamy – uśmiechnąłem się i wyciągnąłem w jej stronę dłoń. Zawahała się ale w końcu ułożyła swoją rękę na mojej. Zdziwiło mnie to, że splotła nasze palce. Uśmiechnęła się do mnie i oparła głowę o poduszkę. Patrzyłem na ten widok z nie lada rozmarzeniem, kiedy poczułem wibracje w spodniach. Wstałem i poprawiłem Olivii różową kołdrę. To zadziwiające jak taka silna, niebezpieczna dziewczyna może kochać to, że ma nogi i że może nazwać się dziewczyną i sprawia, że jest najbardziej dziewczyńską postacią jaką znam. I to właśnie w niech kocham. Opuszczam jej pokój i jeszcze raz sprawdzam czy słodko śpi. Oddech ma równy, krew idealnie pływa w jej żyłach i tętnicach. Harry, ogarnij się.
- Tak? – warknąłem, odbierając.
- Harry, gdzie jesteś? – usłyszałem głos Nialla.
- U Olivii, zaraz będziemy się zbierać – boli mnie to, że będę ją musiał wyciągnąć z łóżka, ale musze sprawić, że będzie bezpieczna.
- Okej, wysłałem Ci wsparcie.
- Poradziłbym sobie – przewróciłem oczami.
- Coś jest podobno nie tak w szkole, idziemy sprawdzić.
- Okej, ale uważajcie na siebie. Bez Was to nie wypali.
- Będziemy w kontakcie.
Wsadziłem swoją komórkę z powrotem do kieszeni i westchnąłem opierając się o blat. Przetarłem twarz rękoma. Muszę sprawić, żeby Olivia była bezpieczna i to się liczy, nic innego.
- Harry? – usłyszałem cichy głos dziewczyny. Odwróciłem się widząc ją w skąpej koszuli nocnej. O kurwa, ona była naprawdę bardzo skąpa. Czemu mi to robisz?!
- Ta-ak? – zapytałem, mierząc jej ciało. Ona jest taka idealna. Każdy jej centymetr jest zajebisty i mały Harry już o tym doskonale wie, wbijając się w moje bokserki. O kurwa mać.
- Oni tam są – dyszała głośno i ledwo co stała na nogach. Ja pierdole. Podbiegłem do niej i mocno przytuliłem ją do mojego ciała.
- Spokojnie, jesteś przy mnie bezpieczna – wyszeptałem jej we włosy, które nadal pachniały truskawkowym szamponem. – Bezpieczna – powtórzyłem.
- Nie puszczaj mnie, już nigdy – mocniej wlepiła się w moje ciało. Hej, nie przeszkadza mi to. Naprawdę.
- Obiecuję – cmoknąłem czubek jej głowy. – Chodź, sprawdzimy czy już odeszli. – złapałem ją za rękę. Stawiała wyraźne opory ale kiedy tylko przeszliśmy przez próg, uspokoiła się, widząc, że pokój jest czysty.
- Dziękuję – wyszeptała, pocierając kciukiem moją dłoń.
- Do usług – uśmiechnąłem się.
Położyliśmy się na łóżku i dziewczyna zasnęła, wtulona w moje ramię. Również zamknąłem oczy i pomyślałem, jakby przyjemnie było jakbyśmy się cofnęli o kilka tygodni w tył. Można by było tyle zmienić. Mogliśmy nie wyjeżdżać z hotelu Nialla i byłby święty spokój.
Usłyszałem pukanie do drzwi. Wstałem, zostawiając Olivię przykrytą kocem.
- Louis, przyjacielu – przewróciłem oczami widząc bruneta w drzwiach. Przepuściłem go i trzasnąłem drewnianą powłoką. No kurwa, zajebiście.
- Gdzie Olivia?
- W łóżku, ja też tam powinienem być – odpowiedziałem.
- Taa, musimy ją zabrać – wzruszył ramionami i skierował się w stronę jej pokoju. Wywróciłem oczami i poszedłem za nim. Usiadł na skraju jej łóżka.
- Olivia – zacząłem ją wybudzać zanim on cokolwiek, jakkolwiek by ją dotknął. Nagle dostałem silnych spazmów. Co do cholery? Olivia również zaczęła kaszleć. Ból brzucha przyprawił mnie o mdłości i musiałem mocno się trzymać, żeby nie wymiotować porannej krwi.
- Harry? – zaniepokoił się Louis.
- Krwi – wydukałem, czując, ze potrzebna mi kolejna dawka energii. Olivia spała spokojnie ale na jej twarzy pojawiły się kropelki potu. Louis wybiegł z pokoju i chwilę potem wrócił.
- Nigdzie nie ma – powiedział zawiedziony. – Pij – wystawił mi swoją rękę a ja spojrzałem na niego jak na idiotę.
- Nie będę się w Ciebie wsysał – parsknąłem.
- To zrób coś z sobą, jesteś na wykończeniu.
- Wiem to, kurwa – sapię i osuwam się. Nie mogę złapać oddechu. Nie wiem co się, do cholery, ze mną dzieje.
- To pij z niej!
- Nie będę ją wymęczał!
- Harry, proszę – kiedy usłyszałem jej głos zrobiło mi się lepiej. Myśl o niej, Harry. O cudownej Olivii. – Harry – prosi a ja spoglądam na nią. Widziałem jej żyły na szyi kiedy się przechylała, dając mi dostęp. Jej dłoń powędrowała na szyję i szarpnęła paznokciem przy zagięciu między ramieniem a szyją. Kiedy zobaczyłem czerwoną ciecz wszystkie moje wodze puściły i wampirzym tempem przybliżyłem się do Olivii i przysunąłem usta do jej skóry. Musiałem zamknąć oczy, ukojony przyjemnością rozchodzącą się w moim ciele. Odsunąłem się od szyi Olivii i udałem, że już jest okej, chociaż nadal czułem jakby ktoś był w moim ciele i kopał w żołądek. Kurwa mać.
- Wszystko okej? – zapytała Olivia zatroskanym głosem.
- Taa – skłamałem, pocierając kark. Uśmiechnąłem się do dziewczyny a ona odwzajemniła go. Wyczerpana zamknęła oczy.
- Jesteś samochodem? – szepnąłem do Louisa. Pokiwał głową. – Mógłbym ją zanieść ale boję się, że nie zniesie mojej szybkości. Zaniosę ją do samochodu – Louis westchnął i wyszedł z pokoju. Objąłem Oliv w talii i unosząc ją jak pannę młodą opuściłem mieszkanie. Kiedy tylko wyszliśmy z bloku chłodny wiatr owiał nasze ciała. Wiatr? O co chodzi? Nigdy tu nie było tak zimno.
- Powinniśmy się pośpieszyć – szepnął zaniepokojony Louis.
- Tak sądzę – odparłem przerażony. Ułożyłem dziewczynę na tylnym siedzeniu i zająłem miejsce pasażera.
- Musimy naprawdę spiąć dupy – stwierdził Louis odpalając samochód. Ruszył z piskiem opon. Spojrzałem w tylne lusterko i nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu wkradającego się na moje usta, widząc zamknięte powieki Olivii i spokojny oddech. To wszystko, żeby była bezpieczna.
- Kurwa mać – przeklął pod nosem Lou.
- Co?
- Samochód nie jedzie, brak mu magii.
- Jak to kurwa brak mu magii?! – warknąłem.
- Jesteśmy w magicznym mieście, co ty wymagasz? Że tutaj będą samochodu na benzynę?
- Nie wiem, cholera.
- Zabierz stąd Olivię, znam przejście szybkie pod ulicami.
- Nieźle – mruknąłem pod nosem. Louis przewrócił oczami.
- Dopiero się obudziłeś? Nie miałeś, stary, dzieciństwa – śmiał się a ja ponownie przewróciłem oczami. Mam wrażenie, że jestem bardziej dojrzały niż mój nauczyciel.
- To co teraz?
- Weź Olivię i biegnij do waszego mieszkania – zaczął tłumaczyć – ja zobaczę co się dzieje w szkole.
- Dajesz mi Olivię we władania? – zdziwiłem się.
- Tak, bo ją kocham i chcę żeby była bezpieczna. – pokiwałem głową i mocno przycisnąłem Olivię do piersi, kiedy wyciągnąłem ją z samochodu.
- Będzie bezpieczna.
- Mam nadzieję, bo urwę Ci jaja jak jeden włos spadnie z jej głowy.
- Spoko, sam sobie je urwę jak stanie jej się krzywda – wzruszyłem ramionami  i Louis nie zdążył się obejrzeć a już byłem przed mieszkaniem chłopaków. Kopnąłem drzwi od ich mieszkania i wtargnąłem do środka.
- Co do chole.. – nie dane było Niallowi dokończyć, kiedy zobaczył Olivię. – Żartujesz.. – jego głos załamał się a w oczach pojawiły mu się łzy.
- Co ty, debilu, ona żyje! – wrzasnąłem tak głośno, że Olivia otworzyła swoje bursztynowe oczy – Przepraszam! – pisnąłem.
- Oh, połóż mnie – dziewczyna speszyła się a na jej policzki wpłynął czerwony kolor. Odstawiłem ją na ziemię.
- Wszystko gotowe?
- Na co? – wtrąciła się Olivia.
- Wyjeżdżamy – ucieszył się Niall.
- Co?! – krzyknęła brunetka.
- Wszystko gotowe, torba działa, wystarczy tylko, że zgromadzimy się w kółku, Zayn wpisze dane i cośtam jeszcze czego radzę się nie pytać, bo skończysz pogryziony i to dosłownie, nie śmiej się, nie pokażę Ci tyłka no ale tego, wszyscy muszą się zjawić i tyle – uśmiechnął się szeroko.
- Perfekcyjnie.
- Czyli co, wołać wszystkich?
- A co ze szkołą?
- Fałszywy alarm, podobno tylko nauczyciele mieli kłótnie i każdy myślał, że o coś poważnego.
- Więc dzwoń do każdego, czas wyruszać.
*
- Wszyscy są?
- Taak – odpowiedzieli chórem. Okej, denerwuję się. Zaczynam się kurewsko denerwować. A jak nagle któregoś z nas wezmą do igrzysk? Widomo, że wygramy, ale jednak to co innego. Może spróbujemy innej lokalizacji? No kurwa, zaczynam się pocić.
Spojrzałem po ludziach. Każdy był napalony na nowe wyzwania. Jedynie co Ruby miała markotną minę i mocno wtulała się w Olivię. Jak to kobieta podczas okresu. Brunetka miała szeroko otwarte oczy i nie wiedziała o co chodzi – zresztą jak zwykle w ostatnim czasie. Boże, to jest takie pojebane. Czasem już mam tego dosyć.
- Więc co, dwunastka?
- Na to wygląda – odpowiedział Niall. Westchnąłem i dałem znać Zaynowi żeby zaczął działać. Czuję się jak pieprzony władca tego całego występku. Każdy się pyta mnie o wszystko. Kiedy, jak, co, z kim, z czym. Już mnie szlag trafia i jak jeszcze raz ktoś się zapyta czy spotkamy Katniss to jebnę go tak mocno, że będzie śnił o Katniss kilka dni, tygodni albo miesięcy. Podszedłem do Olivii i wtuliłem twarz w jej włosy. Dziewczyna już na tyle odzyskała pamięć, że wie, że jestem jej bliski i pozwala na dobre relacje. Wdychając jej zapach, odpoczywałem i zbierałem siły.

*Olivia*

- Nie wiem, Ruby. Nie chcę z wami uciekać, chcę zostać – upieram się.
- Przestań wygadywać głupoty, Olivia! To ty jesteś w niebezpieczeństwie, co może również przenieść się na nas, doceń to, że my wszyscy robimy to dla Ciebie – Ruby mocno mnie przytula. Ale ja wiem swoje, muszę uciec. Nie mogę z nimi tutaj zostać, nie teraz.
- Nie, Ruby. Przepraszam – szepczę.
- Olivia, nie możesz się poddawać, my jedyne co mamy to Harry, Harry jedyne co ma to ty, więc błagam Cię, nie rujnuj go.
- Nie wiem, nie potrafię tak tego zostawić..


jeśli przeczytałaś, proszę skomentuj :)


/G

12 komentarzy:

  1. Fajny,tylko szkoda,że tak długo nie było.
    No i jest parę niedociągnięćale to błachostka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to są niedociągnięcia na przykład? Na przyszłość chciałabym się poprawić :) /G

      Usuń
  2. Kocham, kocham, kocham! Genialny jest *,* Dużo weny :****
    ~Merry

    OdpowiedzUsuń
  3. wyrażę się krótką zwięźle i na temat:
    O ku*wa

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pierdziele ale emocje czekam na następny świetnie jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty tylko szkoda ze trzeba na niego tyle czekac

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczęłam tego bloga czytać od niecałego tygodnia. W 3 dni, przeczytałam 1 część. I powiem WOW. Ten blog to coś innego co ogólnie czytam. Kocham go! Nic nie robiłam tylko czytałam. Nawet kurde mało jadłam, nie zwracałam uwagi na głód, tylko najzwyczajniej w świecie czytałam heh :) Główna bohaterka Lily Collins uwielbiam ją, a do tego 1D CUDO :** Nie wiem, ale kiedy miałam odejść od czytania, byłam zła, cholernie zła. Nie mogłam się doczekać aż przeczytam do końca, teraz czekam na następne :) Kocham was! I rozumiem, może nie wiem co się działo, ale jak można hejtowac tego bloga?? Ja go uwielbiam. Pod każdym już rozdziałem będę pisać komentarze, co myślę po przeczytaniu, jak to robię zawsze. Lubię się rozpisywać.. Ale kocham tego bloga jeju! Nie mam słów żeby to opisać. Uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wasze ff jest cudowne !!!! Błagam Was NIE PRZERYWAJCIE GO PISAĆ!!!!!! Życzę dużo weny!!!!

    OdpowiedzUsuń