(Nie zabijajcie, kocham was /Dix)
Caspar, Liam, Marcel, Dolly i ja staliśmy w pokoju
bliźniaków, gdzie obecnie przebywali wszyscy. To co oni zrobili było… Ugh! Z
jednej strony ja i Caspar prawie cały czas się śmialiśmy, ale z drugiej
wiedziałam, że to złe. A potem jeszcze to spojrzenie Louisa, które mówił
„Postawię ci pałę z wychowania do życia w rodzinie”. Daliśmy im już całkiem niezłą przemowę, która trwała
aż do siedemnastej. Och, współczuję im. Trzy godziny słuchani gadki, która nic
nie wniesie. Boże… mi Niall nigdy tak nie mówił… a, zapomniałabym, ja byłam i
jestem grzeczna!
-Jak mogliście? – zapytałam.
W moim głosie można było usłyszeć złość i lekką
pogardę. Nigdy bym nie pomyślałam, że dojdzie do takiej sytuacji. Prawdopodobnie zachowywałam się jak
matka, która dowiedziała się o wybrykach swoich synów w szkole i teraz chce ich
ukarać, ale oni żyją własnym życiem.
-Przepraszamy – Ashton próbował załagodzić
sytuację, jednak musiał zobaczyć jadowity wzrok Dolly.
Wiecie ile bym dała, żeby cofnąć czas? Niedużo,
kilka miesięcy. Na przykład wtedy, kiedy byliśmy na wyspie. Żyliśmy tak beztrosko
i magicznie, ale… uh, Emma. No dobra, to nie było najlepsze wspomnienie, ale
wtedy, kiedy była dyskoteka z okazji walentynek! O tak, ja i Niall mieliśmy
wtedy ten sam numer. To się chyba nazywa przeznaczenie.
Panowała niesamowita cisza. Nawet nie było słychać,
jak oddychaliśmy. W sumie to piątka bardzo złych opiekunów i szóstka
podopiecznych to nie było dobre połączenie i młodzi chyba o tym wiedzieli.
Prawdopodobnie mieli już dość, ale wymieniłam porozumiewawcze spojrzenia z
Casparem.
Chłopak wystąpił przed szereg i zmrużył oczy.
-Takie zachowanie nie może ujść bez konsekwencji.
Myślę, że powinniście przeprosić pana Louisa oraz publicznie przyznać, że to co
zrobiliście było bezmyślne – powiedział bardzo formalnie.
Gdyby nie okoliczności, w jakich byliśmy,
prawdopodobnie tarzałabym się ze śmiechu, jednak musiałam dać dobry przykład i
tylko skinęłam głową w ramach zgody na propozycję chłopaka. Liam, Dolly i
Marcel postąpili tak samo. Myślę, że to będzie dla nich najlepsza kara i się
czegoś nauczą.
-No… to do zobaczenia jutro – Liam skinął głową i
wyszedł jako pierwszy.
Zanim opuściłam pokój, pomachałam do nich i
pokazałam język. Wiem, że to nie było najdoroślejsze, ale nie mogłam się
powstrzymać. To dziwne… noszę w sobie dziecko, a sama jestem jak dziecko.
Na korytarzu rozeszliśmy się. Liam i Marcel poszli
do biblioteki, Dolly do swojego nowego „chłopaka”, a ja i Caspar zaczęliśmy
naszą długą wędrówkę do mieszkań. Kiedy tylko opuściliśmy akademik, zobaczyłam
dachy dwóch bloków i uświadomiłam sobie, jak bardzo nie chcę mi się tam iść.
-Nie mam siły – powiedziałam do milczącego Caspara.
Na jego twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Nie
wiedziałam do końca co mu chodzi po głowie, ale to był Caspar, po nim można się
wszystkiego spodziewać.
-Wskakuj i trzymaj się mocno.
Kucnął przede mną, a mi rozświetlił tym umysł.
Chciał użyć swojej wampirze szybkości, aby oszczędzić nam tym kilku godzin
wędrówki.
Naparłam na jego plecy, a ręce umieściłam na jego
szyi. On swoje natomiast położył w zgięciu moich kolan, żebym była
bezpieczniejsza. To było słodkie i miłe.
-Zamknij oczy i policz do dziesięciu – polecił.
Powoli przymknęłam powieki i zaczęłam odliczanie.
Jeden…
Dwa…
Trzy…
Cztery…
Pięć…
Sześć…
Siedem…
Osiem…
Dziewięć…
Dziesięć…
Otworzyłam oczy. Byliśmy na klatce schodowej, tylko
nie naszej, a Nialla. Zeskoczyłam z pleców przyjaciela i posłałam mu pytające
spojrzenie, czemu towarzyszyły uniesione brwi.
-No co? Kazał mi cię pilnować, bo inaczej udławię
się własnym penisem – wzruszył ramionami. – Do zobaczenia w poniedziałek w
szkole!
-Co? A jutro?
-Jutro jadę do mojej mamy i wracam w niedzielę
wieczorem – cmoknął w powietrze na odchodne.
-Co? No weź… nie zostawiaj mnie samej z nimi –
mruknęłam niezadowolona.
W tym momencie drzwi się otworzyły, a ja mało nie
przewróciłam się do tyłu. Dobrze, że Niall przytrzymał moje plecy.
-Co jest złego w nas? – zapytał trochę rozbawiony.
-Absolutnie nic – powiedziałam wchodząc za
chłopakiem. – Wszystko – wyszeptałam do Caspara przed zamknięciem drzwi.
Usłyszałam śmiech Zayna z kuchni, więc musiałam tam
zajrzeć. Siedział z Liamem przy stole i popijał piwo. Ludzie, dopiero piątek!
-Piątek, łikendu początek – Zayn uśmiechnął się do
mnie.
-Zapomniałam, że mnie słyszysz – weszłam do
pomieszczenia i dosiadłam się do nich. – Co opijamy?
-Ty nic – Niall postawił na stole trzy torby,
zasłaniając mi tym samym chłopaków. – Kupiłem ci kilka ciuchów ciążowych.
Zayn zachłysnął się piwem i wstał zaglądając do
jednej z nich. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Jezu, dlaczego on
jest taki… uh!
-Stylowe – skomentował mulat. – A propos stylu, to
co u Stylesa?
-Chujowo – Liam spojrzał na mnie. – On będzie
chciał Olivię. Znowu. Nawet ma plan jak to zrobić. Przynajmniej tak mówi.
Oparłam brodę na dłoniach i patrzyłam to na torby,
które nadal zasłaniały mi widoki, to na Horana, który opierał się o blat stołu.
Słuchałam z uwagą tego, co mówili do siebie chłopcy. Miałam wrażenia, że
całkowicie zapomnieli o mojej obecności i przez to gadali o dziewczynach. W życiu nie słyszałam, żeby
Liam kiedykolwiek powiedział o jakiejś dziewczynie „niezła dupa”.
W pewnym momencie po prostu wstałam.
-Będę się zbierać. Zadzwonię do ciebie później –
powiedziałam do Nialla, po czym pocałowałam go w usta.
Cmoknęłam Liama i Zayna w policzki i machając
wyszłam z ich mieszkania.
*
Niall’s POV:
Dreptałem powoli po schodach drugiego bloku do
mieszkania Olivii i Ruby. Nie wiem dlaczego, ale miałem złe przeczucia, bo Ru
miała zadzwonić, ale nadal tego nie zrobiła. Po prostu wolę się upewnić.
Stanąłem przed drzwiami, przez które często
przechodziłem. Nawet nie pomyślałem o zapukaniu, bo po co? W butach wszedłem i od razu zajrzałem do
pokoju mojej dziewczyny. Nie było jej tam i to sprawiło, że serce podskoczyło
mi do gardła. Musiałem jednak zachować zdrowy rozsądek i wszedłem do małej
kuchni dziewczyn, w której siedziała Oliv.
-Gdzie Ruby? – zapytałem miło.
-Um… to ta co ze mną mieszka, tak? – zapytała.
Ze śmiechem pokiwałem głową. Trzeba będzie ją
nauczyć wszystkiego od początku. Oj, to będzie trudne, ale od czego ma się
przyjaciół, jeśli nie od pomocy?
-Jakiś czas temu weszła do łazienki – oznajmiła i
napiła się wody zs szklanki.
-Jaki?
Brunetka spojrzała na zegarek i lekko zakłopotała.
Chwilę milczała unikając mojego wzroku.
-Ze dwie godziny temu? – bardziej zapytała niż stwierdziła.
Przestraszony dopadłem do drzwi łazienki. Zacząłem
szarpać za klamkę, ale było zamknięte. Uderzyłem pięścią w drewnianą powłokę.
-Ruby?! Otwórz! – krzyknąłem i znów uderzyłem.
Żadnej reakcji z jej strony. Cholera, niedobrze.
-Ruby!
Spojrzałem na przerażoną Olivię, która stała w
progu kuchni. Miała łzy w oczach. Martwiła się, widziałem to.
-Dlaczego nie umiem wyważyć drzwi?! – krzyknąłem
zły na samego siebie.
Musiało się coś stać, inaczej by otworzyła, prawda?
Zacząłem szarpać i ciągnąć klamkę, którą po chwili wyrwałem z kawałkiem drewna.
Byłem tak cholernie wściekło, że nie panowałem nad swoją siłą.
Kiedy tylko wszedłem do łazienki, zobaczyłem Ruby
leżącą w kałuży krwi. Pisnąłem i wychyliłem głowę z łazienki.
-Dzwoń po pogotowie – poleciłem dziewczynie, która
niemal natychmiast rzuciła się do telefonu.
Ja w tym czasie podszedłem do leżącej Rubs i
sprawdziłem czy oddycha. Na całe szczęście oddychała. Nie wiedziałem co
powinienem teraz zrobić, więc po prostu pogłaskałem ją po policzku. Wiem,
bardzo mądrze, ale czułem się taki bezsilny.
Po chwili Olivia przyszła i spojrzała na to
wszystko. Cała zbladła i zaczęła płakać. Nie, tylko nie to.
-Z… zaraz przyjadą – oznajmiła.
Nie minęło pięć minut, a usłyszałem karetkę. Ol
poszła, żeby naprowadzić ich na odpowiednie mieszkanie, a ja w tym czasie
wyszedłem z łazienki, żeby nie robić tłoku. Sekundy potem zobaczyłem trzech
sanitariuszy. Jeden z nich uklęknął przy brunetce i sprawdził puls i oddech.
-Bierzemy ją na nosze! – krzyknął do pozostałej dwójki.
– Raz, dwa, trzy! – położyli ją na żółtym urządzeniu.
Zanim wyszli zapytał tylko, który to miesiąc.
*
Otworzyłam oczy trochę za szybko. ostre światło
sprawiło, że widziałem mieniące się plamki. Zamrugałam kilkakrotnie i chciałam
się podrapać po policzku, ale jakiś kabelek mi w tym przeszkadzał. Spojrzałam na
moją lewą rękę. Co? Kroplówka?
Chwila! Kroplówka!
To musiało oznaczać, ze byłam w szpitali. Rozejrzałam
się i zobaczyłam jakąś kobietę, która patrzyła na mnie. Uśmiechnęłam się
smutno.
-Słyszałam rozmowę lekarzy i… tak mi przykro –
powiedziała, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi. – Zawołam pielęgniarkę.
Kobieta wstała z łóżka i założyła jakieś ciapy na
nogi. Kiedy wyszła, zostałam sama z jakimiś podpiętymi do mnie maszynami. Bałam
się. Jedyne co pamiętam to to, że poszłam do łazienki, zabolał mnie brzuch i
upadłam.
-Witam – szczupła kobieta weszła na salę razem z tą
drugą. – Nazywam się Anne Redson, jestem ginekologiem.
-Kim? – zapytałam przestraszona.
-Spokojnie. Zaraz pani wszystko wytłumaczę.
Skinęłam głową, a lekarka usiadła.
-A więc… w organizmie płodu wystąpiły nagłe
zaburzenia, które bardzo źle wpłynęły na jego rozwój. W pewnym momencie akcja
serca się zatrzymała, co podziałało bardzo orzeźwiająco na nerwy, które łączyły
dziecko z panią. Kiedy już dostała się pani do szpitala… było za późno. Przystąpiliśmy
do usunięcia płodu, poprzez cięcie. Stąd te szwy na pani brzuchu – powiedziała.
Szwy? Jakie szwy?
Uniosłam okrywający mnie materiał i dopiero teraz
zrozumiałam co się stało. To koniec. Nie ma już mojego dziecka. Naszego
dziecka.
Do moich oczu gwałtownie napłynęły łzy i obraz się
rozmazał. Zaczęłam ciężko oddychać.
-Spokojnie, proszę się uspokoić – powiedziała lekarka.
Zamknęłam oczy. Dlaczego? Dlaczego ja?
-Na korytarzu stoi pani chłopak. Mam mu powiedzieć?
Pokiwałam głową i spojrzałam na sufit. Zaczęłam cicho
pochlipywać.
Niall’s POV:
-Nie, to niemożliwe – powiedziałem. – Nie powinna
pani kłamać.
-Nie kłamię, proszę pana.
Spojrzałem najpierw na panią doktor, a potem na
Olivię. Już wiedziałem co powinienem zrobić.
-Mogę do niej wejść?
-Na chwilę tak…
Wyminąłem kobietę i wszedłem do Sali. Rubs leżała
na jednym z łóżek i płakała. Serce mi się krajało, ale nie mogłem tak dłużej.
-Ruby…
Dziewczyna spojrzała na mnie.
-Do dla mnie za dużo. Przepraszam – wyszeptałem i zacząłem
się kierować do wyjścia. – To koniec – wyszedłem.
Olivia patrzyła na mnie oszołomiona. Na pewno nie
słyszała. Byłem za cichy, ale sposób w jaki wyszedłem mówił sam za siebie.
O jezuniu :c
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na nn c:
SZKODA MI NIALLA :C ALE ONA TERAZ BEDZIE Z ZAYNEM? ALBO CASPAREM? AWWW...
OdpowiedzUsuńRUBY I LOVE YOU
BOZE
CIESZE SIE Z NIESZCZESCia innych
Ach ta ja ^^
Dix Dix Dix ja chce Zuby Lub Casuby
Kocham ten rozdział
JA TEŻ CHCE ZUBY LUB CASUBY ! :8 <3
UsuńWIEM ! ZAYN MOŻE NP. WSPIERAĆ RUBY W TYM CZASIE, A NIALL SB WYJEDZIE I JĄ ZOSTAWI :3
No to by było zajebiste xD
UsuńRycze...CO? Błagam tylko nie Zuby. Ja chce Nuby!!! Rozdział fajny ale smutny...wszystko sie tak pokręciło. Mam nadzieje, że Nuby wróci.
OdpowiedzUsuńDlaczego Niall odszedł od Ruby :c oni byli idealni.. :'( Błagam oni MUSZĄ być razem .. ogólnie super ale weź -.- mają wrócić bo zabije .. ♡ Czekam na NN i na wielki powrót Nuby :*
OdpowiedzUsuńNo weź ! Ja ryczę ! Ja chcę znów Nuby :c ( rozdział swietny ) Ale kurwa ! Jak on mógł ?! Ona straciła dziexko ! A on ją po prostu zostawił ?! Nie rozumuem go
OdpowiedzUsuńJak on mógł ją tak zostawić?!?!?!? Akurat, gdy ona go potrzebowała. To bardzo samolubne i okropne. Rozdział fajny, ale taki smutny. Za dużo nieszczęścia na raz. Nie wytrzymam. To straszne.
OdpowiedzUsuńJak to !? To koniec Nuby!?? Nie!! On nie może!! Później będzie zapóźno !!
OdpowiedzUsuńO moj boze :O az sie poplakalam :'c o co chodzi Niallowi?! Czy to bedzie koniec Nuby?! Nie, prosze tylko nie to :c
OdpowiedzUsuńTak.! Wiem jestem wredna, ale nareszcie Niall i Ruby nie są razem.! ;D
OdpowiedzUsuńTeraz tylko czekam na Zuby ;D
Oni byliby idealni <3
Przepraszam wszystkie fanki Nuby ale wolę Zuby ;<
Świetne dwa ostatnie rozdziały ;D I wgl ten blog jest zaj*bisty ;3
ZUBY.! ZUBY.! ZUBY.!
Pozdrawiam Dylan ;D
CO !? Dix czekaj ja CIę znajdę i Cię normalnie djfigj4thibnjgnvcei3hffvjkfjd !
OdpowiedzUsuńAle poza tym ciekawy rozdział i świetnie napisany.
Ale..... no jak mogłaś to zrobić ;x
Nadal mam nadzieję, że Niall wróci do Ruby. W ogóle co to za pomysł żeby ich rozdzielać ?!
OdpowiedzUsuńNUBY TEAM
NIE chcę Zuby
Rozdział oczywiście jest świetny tylko końcówka nie po mojej myśli :((( / Lulu
;( Ale oni wrócą co nie
OdpowiedzUsuńONI muszą wrócić !!
A było tak dobrze ja chce Nuby ;/
Rozdział jak zwykle zaje.... ;)
JAK MOGŁAŚ? jak mogłaś ich rozdzielić? jak ona mogła stracić dzidziusia? dlaczego to zrobiłaś? płaczę przez ciebie :'( ja chcę NUBY <3 :'c
OdpowiedzUsuńJA RZĄDAM NUBI
OdpowiedzUsuńCooooo?!?! O nie Niall!
OdpowiedzUsuńTy idioto co ty odwalasz??
Dix miej swiadomosc ze gdyby nie to ze kocham cie za to opowiadanie to bym ci cos chyba zrobila za rozdzial...
Jak tak mozna? Jak mozna moich ukochanych bohaterow rozdzielic??? Jak ja sie pytam?
Weny zycze i do zobaczenia w next :) ♥♡♥
A co z Leonardem i Melodie i innymi?
OdpowiedzUsuńNie ! Nie ! 'Nie ! Nie ona musi bycw ciąży :! Przecież ja miałabym być taka dobrą ciocia ej .. Jest mi tak przykro :x oni maja być razem i zrobic sobie jeszcze jedno dziecko :D tak tak dobra rozkmina :) rozdział tak bardzo smutny ale świetny 💝
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział :D
OdpowiedzUsuńO boże ale bliźniaki dostali opieprz.. Hahah ale fajny numer wymyślili.. Tali oryginalny... Ale trochę długo tą pogadankę mieli..
Jak ja lubię przyjaźń Caspara i Ruby. :D
O nie nie nie.. Boże straciła dziecko.. Smutne.. :(
Niall ty idioto!!! Nie dosyć że Ruby jest zrozpaczona z powodu dziecka to jeszcze teraz zerwanie?! Współczuje jej.. :(
Czekam na next.
Pozdrawiam. <3
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Odechciało czytać mi się tego fanfiction.
OdpowiedzUsuńOlivia rozstała się z Harrym - nie wiadomo czemu.
Niall zostawił Rubs nie wiadomo czemu.!
Wszystko się zjebało.!
Kocham to opowiadanie i kocham Was,ale wkurzyło mnie to strasznie </3
Czekaj, co?! Tego się nie spodziewałam. Nie wierzę w to, że Niall ją od tak zostawił. Robs mu tego nie wybaczy, jak mógł przy niej wtedy nie być? To straszne, co przytrafiło się tak młodej osobie. Ale czekam na kolejny xoxo
OdpowiedzUsuńJak?! Jak mogłaś nam to zrobić?! Uśmierciłaś Nuby!! I jak my mamy Cię nie zabić?! Co?! No właśnie!! Dlaczego nam to zrobiłaś?! Co my Ci takiego zrobiliśmy?! Jestem zła!! Zła to za mało powiedziane!! Oni są dla siebie stworzeni!! Jeszcze Niall, jak on mógł?! Przecież on ją kocha!! Jaki on był o nią zazdrosny jak się popatrzyła na innego!! A teraz?! Zostawia ją, gdy ona go potrzebuję najbardziej!! Ugh, poprostu... teraz mnie będzie nosić dopóki to wszystko się nie wyjaśni! Ja chcę Nuby! I to natychmiast! Tu i teraz!!
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie, jednak bardzo mnie to wkurzyło <3 JA CHCĘ NUBY!!
Usuńma być z Niallem, ale Niall czemu to zrobiłeś, czemu zostawiłeś ją sam w takich chwilach?!
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do nagrody Liebster Award :) Więcej na: http://magiczna--szkola.blogspot.com :DD
OdpowiedzUsuńKiedy next? ;c
OdpowiedzUsuńKURWA JAKA ZUBI CJCEVIE KI ŻYCIE SPIERDOLIC????!!!! 111
OdpowiedzUsuńJA CHCE KURWA NUBI- ale żeby było jasne, to jest to co ja chce. o opowiadaniu decyduje autorka/ autorki i chuj nam do tego
KOCHAM WAS!!!!!!
Super będzie ciekawie w następnym rozdziale (ciekawośc) czekam na next !?!? :D °~°
OdpowiedzUsuńJakby to powiedzieć... Hmm... Niecierpliwię się xD Wybaczcie ale przyzwyczaiłyście nas do częstego dodawania rozdziałów i teraz tak pusto i nudno kiedy was nie ma :( To Wasza decyzja co zrobicie z blogiem czy będziecie go kontynuować czy go zakończycie (choć szczerze jestem za 1-szą opcją xD) Ale mogłybyscie dodać post i w nim wszystko napisać co i jak? Bo wiecie ja już tak mam że wolę wiedzieć czy mam czekać czy sobie odpuścić xD A na Was zawsze warto czekać i chyba o tym wiecie :) Zawsze będę czekać ;**
OdpowiedzUsuń~K.