piątek, 21 marca 2014

8. Wszystko, tylko niech czas się cofnie.




Jęknęłam czując na swojej twarzy blask porannego słońca. Odwróciłam się na drugi bok, zakrywając twarz poduszką. Nienawidzę tego, że jest dzisiaj poniedziałek i będę musiała zwlec się z łóżka. Kopnęłam kilka razy nogami umieszczonymi w kokonie z kołdry. Głośno wrzasnęłam w poduszkę, kiedy usłyszałam radio w kuchni.
- Od kiedy wstajesz wcześniej ode mnie, do kurwy?! – krzyknęłam i ponownie jęknęłam słysząc dźwięk otwieranych drzwi.
- Od tedy, kiedy ty wstajesz piętnaście minut przed zajęciami – odpowiedziała spokojnie Ruby. Wychyliłam się zza balustrady wykonanej z różowoczerwonych poduszek, widząc rudą w pełnym, gotowym już do wyjścia stroju.
- Zdarza się – wymamrotałam.
- Nie Tobie! – odparła, siadając na brzegu mojego łóżka – Olivia, naprawdę mi przykro.
- Ta… mi też i co? Teraz powinnam się popłakać? Już chyba skończyły mi się łzy – wiem, że to okropne, że jestem dla niej niemiła, ale nie potrafię inaczej. Wszystko mnie irytuję i mam dość otaczającego mnie świata. Gdybym była Hulkiem, pewnie rozwaliłabym całą szkołę. Albo miasto. Ewentualnie świat.
Ruby spojrzała na mnie jakby chciała mi coś wykrzyczeć w twarz, ale kiedy już otworzyła nieco szerzej usta zaraz z powrotem je domknęła. Uważnie skanowała moją twarz aż w końcu głośno, ze świstem westchnęła.
- Czemu właściwie się to stało? Cholera, Olivia. Pod względem kandydata na chłopaka i to twojego, nie cierpię go, ale nie mogę zaprzeczyć, że byliście parą idealną!
- Idealną? – prychnęłam – Koń by się uśmiał.
- Zaprzeczysz? Jak tylko na was spojrzałam, chciało mi się rzygać od otaczającej was pieprzonej tęczy i różowych rumaków!
- Przesadzasz – westchnęłam, pocierając policzek poduszką.
- Nazwij to przeznaczeniem, porozumieniem bratnich dusz, boską interwencją, nazwij to jak chcesz ale do jasnej cholery wy jesteście dla siebie stworzeni!! – krzyknęła, wymachując do góry dłońmi.
- Najwyraźniej ten tam u góry się pomylił. Jak widać, nie pasujemy do siebie, co zrobić – wzruszyłam ramionami i przytuliłam mocniej kołdrę.
- No i nie mów mi, że właśnie nie wyobrażasz sobie jak przytulasz tą owłosioną małpę. No nie patrz się tak na mnie, mówię o Harrym. Tak, on jest owłosiony. Nie? Okay, ja go nie widziałam nago, także..
- Oh, zamknij się – warknęłam, rzucając w przyjaciółkę poduszką.
- No popatrz! Nie chciałabyś ponownie zobaczyć tego jego cudownego ciałka, seksownych tatuaży i idealnej V na jego biodrach?
- Opisujesz Nialla?
- Niallerek nie ma tatuaży.
- Serio?
- No. Nie wiedziałaś?
- Myślałam, że chociaż ma jakiś sekretny, no wiesz.. tam gdzie tylko ty możesz to widzieć – uśmiechnęłam się cwaniacko a Ruby po chwili walnęła mnie mentalnie poduszką w twarz.
- Nie używaj magii! – żachnęłam, kiedy miliony poduszek trącało moją głową. To tylko wizja, tylko wizja.
- Zachowujesz się jak dziecko – Ruby wykręciła twarz w grymasie, marszcząc zabawnie nos – I to nieznośne. Weź do niego wróć, proszę Cie. Wyglądasz okropnie!
- I jak do niego wrócę to, to się zmieni?
- Tak! Promieniejesz przy nim! Zawsze się uśmiechasz, szykujesz, wstajesz wcześniej żeby tylko wyszczotkować więcej razy niż się powinno zęby, bo co by było gdyby Harry zauważył twoje zęby po śnie? Ej, a jak spaliście ze sobą to jak to robiłaś? Okay, nie kontynuuje tematu, okay, rozumiem, nie patrz tak na mnie – westchnęła Rubs, opierając plecy o poduszki przy zagłowieniu łóżka.
- Czy to uroczy sposób powiedzenia mi, że powinnam umyć zęby?
- Trochę. Ale, no, Ols! Popatrz na siebie – wyciągnęła usta w podkowę – Wyglądasz jak jedno wielkie gówno!
- Dzięki, wiedziałam, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.
- No przyznaj. Przy Harrym rozkwitasz a bez niego jesteś… eh.
- To łatwy sposób, żeby poprosić mnie, żebym wstała i zrobiła Ci zdrowe śniadanko?
- Może – zagwizdała jakby nigdy nic i głęboko westchnęła.
- Jesteście idealni. Kłócicie się, tak. Nienawidzicie się, tak. Ale za bardzo się również kochacie, żeby sobie odpuścić. Weź moje słowa do siebie i zmykaj mi przygotować jakiś pożywny jogurcie. Kocham Cię!
- Odwal się, Rubs – warknęłam i zaczęłam piszczeć w poduszkę. Dziewczyna z chichotem opuściła mój pokój. Niech się piorun pieprznie!
Z głębokim jękiem niezadowolenia opuściłam stopy na podłogę i z szuraniem przeszłam do łazienki. Opłukałam zmęczoną twarz zimną wodą i nałożyłam tylko krem nawilżający. Przesunęłam językiem po spierzchniętych ustach i opuściłam toaletę. Moje oczy są podkrążone, nawet nałożenie szpachelką grubej warstwy podkładu nic by nie zmieniło. Od ciągłego płaczu mam czerwony a usta suche. Moje nogi nie nadają się do niczego, kiedy od kilku dni nie ruszam się z pozycji leżącej, skulonej. Nienawidzę siebie za to, że tak to przeżywam. Chciałabym móc przejść już kolejny etap. Chcę być singielką. Kupię sobie kota, albo nie, bo nie lubię kotów. Kupię psa. I będę z nim szczęśliwa a nie z jakimś pieprzonym kudłaczem.
Słyszę Cię, Olivia.
Podskoczyłam kiedy w mojej głowie pojawił się głos Harrego. Moje serce przestało bić a ja oparłam się o ścianę. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, z tego, że przez myślenie o nim, tak naprawdę się z nim połączyłam.
Nie byłaś ze mną szczęśliwa?
Już to przerabialiśmy, Harry. Daj mi spokój.
Proszę, wysłuchaj..
Skupiłam się na oderwaniu od niego. Na wszystkich złych rzeczach, które przez niego doświadczyłam. Podziałało. Poczułam jak mój umysł jest tylko dla mnie i z ulgą skierowałam się do kuchni.
To będzie naprawdę ciężki dzień.

*Harry*

Rzucałem małą, czerwoną piłeczką o ścianę, kiedy leżałem na plecach w kokonie z kołdry. Opinała moje nogi a na nagiej klatce widniały jeszcze kropelki potu, bo porannych ćwiczeniach. Próbuję odreagować to wszystko przez wyczerpujące czynności i ograniczeniu kawy. Tylko kiedy jestem wykończony potrafię zasnąć. Inaczej mam przed oczami piękną twarz Olivii i jej ręce jeżdżące z namiętnością po każdej części mojego ciała.
Nie, ogarnij Harry. To twoja pieprzona wina. Miałeś, to zjebałeś. Teraz będziesz mógł oglądać jak ponownie miłość między Oliv a Louisem się odradza. Wspaniale. No po prostu kurewsko wspaniale.
Zamknąłem oczy, ściskając mocno powieki. O chuj mi chodziło, kiedy odpierdalałem do Dylana? Ja pierdole. Wszystko zniszczyłem. Wszystko. Mogłem przeczesywać te brązowe włosy i dotykać cudownej tali brunetki, kiedy tylko mi się to podobało. Najważniejsze jest to, że każdy jej uśmiech sprawiał, że całe moje ciało było radosne.
A teraz? Teraz zostały mi te jebane wspomnienia do końca życia. Zajebiście. Aż mam ochotę zawołać Zayna i błagać go, żeby wbił we mnie te swoje kły.
Ile bym dał, żeby cofnąć czas.
Czekoladowe oczy, które były wręcz czarne, kiedy zmarszczka tworzyła się między jej brwiami. Zawsze patrzyła na mnie jak na idiotę kiedy powiedziałem coś głupiego. Potem wybuchała śmiechem i tuliła się do mojego torsu. Zawsze lubiła bawić się moimi włosami i kostką Adama przy szyi. Szyja, uwielbiała, kiedy obdarowywałem ją mokrymi całusami, , szczególnie między szyją a ramieniem. Zawsze uśmiechała się uroczo, zabawnie marszcząc swój malutki nosek.
Kupię psa.
Zamrugałem kilka razy a moje serce przyśpieszyło. Jej głos. Delikatny, z lekką chrypą.
Zostanę singielką.
Próbowałem uspokoić swój oddech ale nic z tego. Musiałem się z nią skontaktować.
Słyszę Cię, Olivia.
Zdecydowałem się w końcu. Poczułem emocje dziewczyny. Miała przyśpieszony oddech i musiała się podeprzeć żeby móc ustać w pozycji stojącej. Szczerze część mnie ucieszyła się na jej reakcje.
Jednak chwilę później rzuciłem z całej siły piłką o ścianę. Ta odbiła się od niej i trafiła w szybę. Małe kawałeczki szkła rozsypały się po podłodze, kiedy z okna została tylko drewniana oblamówka. Zajebiście.
- Harry! – wrzasnął Caspar wchodząc do pokoju. Warknąłem na niego i z całe siły przywaliłem pięścią w szybę. – Hej, stary, spokojnie. – Caspar próbował mnie uspokoić ale wyostrzyłem kły i syknąłem w jego stronę. Chłopak uniósł dłonie do góry w obronnym geście i zrobił tył w krok.
- Spokojnie, ej. Chce tylko pomóc – odparł spokojnie. Oddychałem ciężko. Straciłem ją, ja pierdole, kurwa ją straciłem.
- Straciłem ją, wiesz? – zapytałem i poczułem dziwne uczucie. Moje oczy nadzwyczajnie stały się mokre.
- Odzyskasz ją. Jesteście dla siebie idealni.
- Nie pieprz. Zjebałem wszystko. Nie jestem dla niej dobry. Nie zasługuję na nią.
*
Szedłem przez korytarz szkoły trzymany przez Zayna i Caspara. Prowadzili mnie w stronę sali do wdż, bo próbowałem ominąć te zajęcia. Kurwa, siedzę z Olivią a uczy Louis. Można więcej czegoś pragnąć?
- Wejdziesz tam i zostajesz, jasne? – warknął Zayn, popychając mnie w stronę drzwi.
- Nie, spierdalaj – fuknąłem.
- Harry, nie bądź dzieckiem.
- Spierdalać! – splunąłem i zacisnąłem pięści, kiedy Zayn przesunął językiem po swoich zębach – Dawaj, ugryź mnie! Nie marzę o niczym innym!
- Uspokój się i wejdź do środka. Caspar pilnuj go.
No i niestety zostałem wrzucony do sali. Moje serce stanęło kiedy zobaczyłem Olivię w naszej ławce. Jej oczy były przyciemnione i mogę stwierdzić wyglądała pięknie, chociaż jak wielkie gówno ale i tak cudownie.
Kiedy już miałem skierować się w stronę wolnej ławki – bo tak raczej wypadało – uniosła swoją śliczną główkę i jej ciemne tęczówki spotkały się z moimi. Od razu odwróciła wzrok, przygryzając wargę. Chryste, tyle bym dał żebym ja to mógł zrobić.
- Hej – wyszeptałem. Jej spierzchnięte, idealnie pasujące do mnie usta rozchyliły się ale nie wydała żadnego dźwięku – E.. siądę sobie.. – wskazałem głową na pustą ławkę.
- Nie ma sprawy. Siadaj – nie poznałem jej głosu i dopiero kiedy wsunęła się bliżej do ławki, zorientowałem się, że to ona mówiła. Niepewnie wsunąłem się za nią i oklapłem na swoim niewygodnym krzesełku. Teraz zdawało się jeszcze bardziej niekomfortowe niż poprzednio.
Louis wszedł do klasy a Olivia nadal wpatrywała się w dół na swój brudnopis. Miała na nim narysowaną jedną wielką różę i fruwające wokół płatki. Patrzyła się w to jak zaczarowana. I tak upłynęła cała lekcja.
Zadzwonił dzwonek a Olivia od razu wstała. Spojrzałem na jej rysunek i zauważyłem mokre kropelki. Płakała. Spojrzałem z niepokojem na jej twarz. Wpatrywała się we mnie. Jej zamglone oczy wyrażały tylko ból. Tak kurewsko miałam ochotę ją przytulić. Wziąć jej drobne ciało w ramiona i nigdy, prze nigdy nie puszczać. Wsunęła notatnik do torby i pociągnęła nosem i ruszyła szybkim tempem do drzwi.
- Olivia – powiedział Louis głośniejszym tonem. Patrzył na nią tak jak ja – z miłością, cierpieniem i przerażeniem jej stanem. Dziewczyna odwróciła się do niego i wystarczyło jedno spotkanie ich tęczówek. Louis oparł dłoń o biurko i westchnął. Olivia pokręciła głową i zaciskając usta w cienką linię wybiegła z klasy.
- Olivia! – wrzasnąłem i wybiegłem zaraz za nią. Biegła wzdłuż korytarza. Byłem tuż za nią. Już miałem łapać jej ramię, kiedy gwałtownie skręciła. Wybiegła przez główne drzwi. Zrobiłem to samo. Zacząłem klnąc nie widząc jej nigdzie. Nagle obraz koło wyjścia w las rozmazał się i zobaczyłem jej postać. Używała magii. Tak, to jest moja Olivia.
- Olivia! – krzyknąłem i używając wampirskiej szybkości zaraz znalazłem się koło niej. – Proszę Cię! – szepnąłem, trzymając jej ramiona. Drżała. Cała trzęsła się. Spojrzała na mnie z załzawionymi oczami.
- Kocham Cię, Harry tak bardzo – zaszlochała – Nie chcę tego. Nienawidzę tego. – To co mówiła trafiało prosto w moje serce. Chociaż właśnie wyznała, że mnie kocha, moje serce leżało pod jej butem.
- Proszę, nie – poczułem jak po moim policzku spływa woda. Płaczę? Chryste, co ona ze mną wyprawia?
- Daj mi spokój – fuknęła i wyrwała się z moich objęć. Odwróciła się i poszła w las. Zwiesiłem głowę i próbowałem pozbierać kawałki swojego serca leżącego na ziemi. Nagle coś przemknęło koło mojej głowy. O kurwa.
- Olivia! Padnij! – wykrzyczałem najgłośniej jak potrafiłem. Oliv obejrzała się i spojrzała na mnie ze zdziwieniem w oczach. Rzuciłem się na nią i w samą porę upadliśmy na ziemię. Nad nami poleciało z dziesięć srebrnych strzał. – Wyszliśmy za teren szkoły! – warknąłem wkurwiony. Przytuliłem ją do siebie bliżej, mimo, że jej ciało było spięte i drżało. – Musimy uciekać, ich jest tu za dużo – mruknąłem. Dziewczyna potaknęła niewyraźne ale dała mi wystarczający znak, że jest przerażona. Mocniej ją objąłem i podniosłem się z Olivią w ramionach. Gdyby nie Ci pierdolnięci czarnokrwiści, byłoby nawet przyjemnie.
- Harry! – pisnęła dziewczyna, mocniej przylegając do mojej klatki. Włączyłem guzik z największymi obrotami i jednym prostym słowem – zapierdalałem w strony szkoły. Uchylałem się prawie pod każdą strzałą. Prawie. Już miałem przekraczać próg obrony szkoły, kiedy jedna ze strzał zahaczyła o moje ramię. Zahaczyła? Wbiła się. Kurewsko mocno i głęboko. Olivia pisnęła kiedy upadłem. Zacząłem klnąc pod nosem. Od razu spojrzałem i odetchnąłem z ulgą widząc ją po drugiej stronie bariery.
- Nawet nie waż się wychodzić poza ten obszar! – warknąłem do niej. Dziewczyna pomachała głową i zanim mogłem coś zaprzeczyć znalazła się koło mnie. Próbowała mnie przeciągnąć na drugą stronę. Ja zostałem obezwładniony przed jad znajdujący się w strzale. Chwila i nie będę ogarniał co się dzieje.
- Wypierdalaj stąd, Olivia. Idź tam gdzie jest bezpiecznie! – krzyknąłem, próbując ją odepchnąć na teren szkoły, ale uparciuch próbował mi pomóc. Pamiętam jej pisk a następnie tylko ciemność.

*tydzień później*

Rozpostarłem powieki, czując dziwny ból w klatce piersiowej i w ramieniu. Od razu moim oczom ukazała się dyrektorka. Jak przyjemnie..
- Obudził się!
- Ona też się budzi! – wykrzyknął ktoś obok. Gdybym nie miał na sobie kokonu bodajże z jakiś prześcieradeł, podskoczyłbym na wysoki ton głosu. Odwróciłem z trudem głowę w bok i moje serce zamarło. Obok mnie leżała blada Olivia. Jej powieki drżały aż w końcu otworzyła oczy.
- O Boże, Olivia – Louis. Rozpoznałem od razu głos, tego skurwysyna.
- Sprawdź co z Harrym, zajmę się Olivią – rozkazywała pielęgniarka. Dyrektorka podeszła do mnie i zaczęłam macać każdą cześć mojej twarzy. Weź, spierdalaj.
- K-kim wy jesteście? – usłyszałem cichy szept Olivii. Z przerażeniem spojrzałem na nią. Jej tęczówki wyrażały jedno – zdezorientowanie.
O mój, pieprzony, Boże. 



____

Pytania? Ask.
Następny rozdział nie wiadomo, keidy się poajwi, ponieważ Dix ma problemy zdrowotne.
DZIĘKUJĘ ZA WSPRACIE OKAZANE POD POSTEM PONIŻSZYM!!!/G

10 komentarzy:

  1. *-* cudownyyy :) czekam na nn :) nie wazne ile :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ;3
    Tego się kompletnie nie spodziewałam xd Mam nadzieję, że Ols wybaczy Harry'emu <3
    czekam na nn ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku świetny!!

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja pierdole straciła pamięć ?!
    Lubie ten rozdział miałam przy nim dużo emocji.
    No to zdrowiej ! :D
    I czekam na nexta ;)
    @karinusia13

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały :)
    Biedna Olivia.. :( I jeszcze teraz straciła pamięć... Chociaż nie będzie pamiętać, ale jak dla mnie to chyba najgorsze co może być... :/
    Czekam na next.
    ~ @Roxy_Wachowiak
    ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Utrata pamięci? Okey, no nie chce przekreślać to może i oklepane ale mam nadzieję, że zrobicie z tego coś nieziemskiego. Świetny rozdział, szkoda, że tak mało ze strony Olivii ale i tak bardzo przyjemny. Czekam na kolejny xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. O moj boze czy Oliv stracila pamiec?! :O czy Liu bedzie chcial to wykorzystac? Jyz nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu zeby moc odpowiedziwc na te i inne pytania

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział WOW .

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje Gorssa, świetny rozdział. Płakałam na momentach z Harry'm i Olivią. Poza tym cieszę się, że już tu jesteś. Kocham Cię normalnie. xx

    OdpowiedzUsuń
  10. BOSKI ! *-*
    OLIVIA I LOUIS ! SŁODKO !

    OdpowiedzUsuń