Jęknęłam czując na swojej twarzy blask porannego słońca.
Odwróciłam się na drugi bok, zakrywając twarz poduszką. Nienawidzę tego, że
jest dzisiaj poniedziałek i będę musiała zwlec się z łóżka. Kopnęłam kilka razy
nogami umieszczonymi w kokonie z kołdry. Głośno wrzasnęłam w poduszkę, kiedy
usłyszałam radio w kuchni.
- Od kiedy wstajesz wcześniej ode mnie, do kurwy?! –
krzyknęłam i ponownie jęknęłam słysząc dźwięk otwieranych drzwi.
- Od tedy, kiedy ty wstajesz piętnaście minut przed
zajęciami – odpowiedziała spokojnie Ruby. Wychyliłam się zza balustrady
wykonanej z różowoczerwonych poduszek, widząc rudą w pełnym, gotowym już do
wyjścia stroju.
- Zdarza się – wymamrotałam.
- Nie Tobie! – odparła, siadając na brzegu mojego łóżka –
Olivia, naprawdę mi przykro.
- Ta… mi też i co? Teraz powinnam się popłakać? Już chyba
skończyły mi się łzy – wiem, że to okropne, że jestem dla niej niemiła, ale nie
potrafię inaczej. Wszystko mnie irytuję i mam dość otaczającego mnie świata. Gdybym
była Hulkiem, pewnie rozwaliłabym całą szkołę. Albo miasto. Ewentualnie świat.
Ruby spojrzała na mnie jakby chciała mi coś wykrzyczeć w twarz, ale kiedy już otworzyła nieco szerzej usta zaraz z powrotem je domknęła. Uważnie skanowała moją twarz aż w końcu głośno, ze świstem westchnęła.
Ruby spojrzała na mnie jakby chciała mi coś wykrzyczeć w twarz, ale kiedy już otworzyła nieco szerzej usta zaraz z powrotem je domknęła. Uważnie skanowała moją twarz aż w końcu głośno, ze świstem westchnęła.
- Czemu właściwie się to stało? Cholera, Olivia. Pod
względem kandydata na chłopaka i to twojego, nie cierpię go, ale nie mogę
zaprzeczyć, że byliście parą idealną!
- Idealną? – prychnęłam – Koń by się uśmiał.
- Zaprzeczysz? Jak tylko na was spojrzałam, chciało mi się
rzygać od otaczającej was pieprzonej tęczy i różowych rumaków!
- Przesadzasz – westchnęłam, pocierając policzek poduszką.
- Nazwij to przeznaczeniem, porozumieniem bratnich dusz,
boską interwencją, nazwij to jak chcesz ale do jasnej cholery wy jesteście dla
siebie stworzeni!! – krzyknęła, wymachując do góry dłońmi.
- Najwyraźniej ten tam u góry się pomylił. Jak widać, nie
pasujemy do siebie, co zrobić – wzruszyłam ramionami i przytuliłam mocniej
kołdrę.
- No i nie mów mi, że właśnie nie wyobrażasz sobie jak
przytulasz tą owłosioną małpę. No nie patrz się tak na mnie, mówię o Harrym.
Tak, on jest owłosiony. Nie? Okay, ja go nie widziałam nago, także..
- Oh, zamknij się – warknęłam, rzucając w przyjaciółkę
poduszką.
- No popatrz! Nie chciałabyś ponownie zobaczyć tego jego
cudownego ciałka, seksownych tatuaży i idealnej V na jego biodrach?
- Opisujesz Nialla?
- Niallerek nie ma tatuaży.
- Niallerek nie ma tatuaży.
- Serio?
- No. Nie wiedziałaś?
- Myślałam, że chociaż ma jakiś sekretny, no wiesz.. tam gdzie tylko ty możesz to widzieć – uśmiechnęłam się cwaniacko a Ruby po chwili walnęła mnie mentalnie poduszką w twarz.
- Myślałam, że chociaż ma jakiś sekretny, no wiesz.. tam gdzie tylko ty możesz to widzieć – uśmiechnęłam się cwaniacko a Ruby po chwili walnęła mnie mentalnie poduszką w twarz.
- Nie używaj magii! – żachnęłam, kiedy miliony poduszek
trącało moją głową. To tylko wizja, tylko wizja.
- Zachowujesz się jak dziecko – Ruby wykręciła twarz w
grymasie, marszcząc zabawnie nos – I to nieznośne. Weź do niego wróć, proszę
Cie. Wyglądasz okropnie!
- I jak do niego wrócę to, to się zmieni?
- Tak! Promieniejesz przy nim! Zawsze się uśmiechasz,
szykujesz, wstajesz wcześniej żeby tylko wyszczotkować więcej razy niż się
powinno zęby, bo co by było gdyby Harry zauważył twoje zęby po śnie? Ej, a jak
spaliście ze sobą to jak to robiłaś? Okay, nie kontynuuje tematu, okay,
rozumiem, nie patrz tak na mnie – westchnęła Rubs, opierając plecy o poduszki
przy zagłowieniu łóżka.
- Czy to uroczy sposób powiedzenia mi, że powinnam umyć
zęby?
- Trochę. Ale, no, Ols! Popatrz na siebie – wyciągnęła usta
w podkowę – Wyglądasz jak jedno wielkie gówno!
- Dzięki, wiedziałam, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.
- No przyznaj. Przy Harrym rozkwitasz a bez niego jesteś…
eh.
- To łatwy sposób, żeby poprosić mnie, żebym wstała i
zrobiła Ci zdrowe śniadanko?
- Może – zagwizdała jakby nigdy nic i głęboko westchnęła.
- Jesteście idealni. Kłócicie się, tak. Nienawidzicie się,
tak. Ale za bardzo się również kochacie, żeby sobie odpuścić. Weź moje słowa do
siebie i zmykaj mi przygotować jakiś pożywny jogurcie. Kocham Cię!
- Odwal się, Rubs – warknęłam i zaczęłam piszczeć w
poduszkę. Dziewczyna z chichotem opuściła mój pokój. Niech się piorun
pieprznie!
Z głębokim jękiem niezadowolenia opuściłam stopy na podłogę i z szuraniem przeszłam do łazienki. Opłukałam zmęczoną twarz zimną wodą i nałożyłam tylko krem nawilżający. Przesunęłam językiem po spierzchniętych ustach i opuściłam toaletę. Moje oczy są podkrążone, nawet nałożenie szpachelką grubej warstwy podkładu nic by nie zmieniło. Od ciągłego płaczu mam czerwony a usta suche. Moje nogi nie nadają się do niczego, kiedy od kilku dni nie ruszam się z pozycji leżącej, skulonej. Nienawidzę siebie za to, że tak to przeżywam. Chciałabym móc przejść już kolejny etap. Chcę być singielką. Kupię sobie kota, albo nie, bo nie lubię kotów. Kupię psa. I będę z nim szczęśliwa a nie z jakimś pieprzonym kudłaczem.
Z głębokim jękiem niezadowolenia opuściłam stopy na podłogę i z szuraniem przeszłam do łazienki. Opłukałam zmęczoną twarz zimną wodą i nałożyłam tylko krem nawilżający. Przesunęłam językiem po spierzchniętych ustach i opuściłam toaletę. Moje oczy są podkrążone, nawet nałożenie szpachelką grubej warstwy podkładu nic by nie zmieniło. Od ciągłego płaczu mam czerwony a usta suche. Moje nogi nie nadają się do niczego, kiedy od kilku dni nie ruszam się z pozycji leżącej, skulonej. Nienawidzę siebie za to, że tak to przeżywam. Chciałabym móc przejść już kolejny etap. Chcę być singielką. Kupię sobie kota, albo nie, bo nie lubię kotów. Kupię psa. I będę z nim szczęśliwa a nie z jakimś pieprzonym kudłaczem.
Słyszę Cię, Olivia.
Podskoczyłam kiedy w mojej głowie pojawił się głos Harrego.
Moje serce przestało bić a ja oparłam się o ścianę. Dopiero teraz zdałam sobie
sprawę, z tego, że przez myślenie o nim, tak naprawdę się z nim połączyłam.
Nie byłaś ze mną szczęśliwa?
Już to przerabialiśmy, Harry. Daj mi spokój.
Proszę, wysłuchaj..
Skupiłam się na oderwaniu od niego. Na wszystkich złych
rzeczach, które przez niego doświadczyłam. Podziałało. Poczułam jak mój umysł
jest tylko dla mnie i z ulgą skierowałam się do kuchni.
To będzie naprawdę ciężki dzień.
*Harry*
Rzucałem małą, czerwoną piłeczką o ścianę, kiedy leżałem na plecach w kokonie z kołdry. Opinała moje nogi a na nagiej klatce widniały jeszcze kropelki potu, bo porannych ćwiczeniach. Próbuję odreagować to wszystko przez wyczerpujące czynności i ograniczeniu kawy. Tylko kiedy jestem wykończony potrafię zasnąć. Inaczej mam przed oczami piękną twarz Olivii i jej ręce jeżdżące z namiętnością po każdej części mojego ciała.
Rzucałem małą, czerwoną piłeczką o ścianę, kiedy leżałem na plecach w kokonie z kołdry. Opinała moje nogi a na nagiej klatce widniały jeszcze kropelki potu, bo porannych ćwiczeniach. Próbuję odreagować to wszystko przez wyczerpujące czynności i ograniczeniu kawy. Tylko kiedy jestem wykończony potrafię zasnąć. Inaczej mam przed oczami piękną twarz Olivii i jej ręce jeżdżące z namiętnością po każdej części mojego ciała.
Nie, ogarnij Harry. To twoja pieprzona wina. Miałeś, to
zjebałeś. Teraz będziesz mógł oglądać jak ponownie miłość między Oliv a Louisem
się odradza. Wspaniale. No po prostu kurewsko wspaniale.
Zamknąłem oczy, ściskając mocno powieki. O chuj mi chodziło,
kiedy odpierdalałem do Dylana? Ja pierdole. Wszystko zniszczyłem. Wszystko.
Mogłem przeczesywać te brązowe włosy i dotykać cudownej tali brunetki, kiedy
tylko mi się to podobało. Najważniejsze jest to, że każdy jej uśmiech sprawiał,
że całe moje ciało było radosne.
A teraz? Teraz zostały mi te jebane wspomnienia do końca
życia. Zajebiście. Aż mam ochotę zawołać Zayna i błagać go, żeby wbił we mnie
te swoje kły.
Ile bym dał, żeby cofnąć czas.
Czekoladowe oczy, które były wręcz czarne, kiedy zmarszczka tworzyła
się między jej brwiami. Zawsze patrzyła na mnie jak na idiotę kiedy
powiedziałem coś głupiego. Potem wybuchała śmiechem i tuliła się do mojego
torsu. Zawsze lubiła bawić się moimi włosami i kostką Adama przy szyi. Szyja,
uwielbiała, kiedy obdarowywałem ją mokrymi całusami, , szczególnie między szyją
a ramieniem. Zawsze uśmiechała się uroczo, zabawnie marszcząc swój malutki
nosek.
Kupię psa.
Zamrugałem kilka razy a moje serce przyśpieszyło. Jej głos.
Delikatny, z lekką chrypą.
Zostanę singielką.
Próbowałem uspokoić swój oddech ale nic z tego. Musiałem się
z nią skontaktować.
Słyszę Cię, Olivia.
Zdecydowałem się w końcu. Poczułem emocje dziewczyny. Miała
przyśpieszony oddech i musiała się podeprzeć żeby móc ustać w pozycji stojącej.
Szczerze część mnie ucieszyła się na jej reakcje.
Jednak chwilę później rzuciłem z całej siły piłką o ścianę. Ta
odbiła się od niej i trafiła w szybę. Małe kawałeczki szkła rozsypały się po
podłodze, kiedy z okna została tylko drewniana oblamówka. Zajebiście.
- Harry! – wrzasnął Caspar wchodząc do pokoju. Warknąłem na
niego i z całe siły przywaliłem pięścią w szybę. – Hej, stary, spokojnie. –
Caspar próbował mnie uspokoić ale wyostrzyłem kły i syknąłem w jego stronę. Chłopak
uniósł dłonie do góry w obronnym geście i zrobił tył w krok.
- Spokojnie, ej. Chce tylko pomóc – odparł spokojnie. Oddychałem
ciężko. Straciłem ją, ja pierdole, kurwa ją straciłem.
- Straciłem ją, wiesz? – zapytałem i poczułem dziwne
uczucie. Moje oczy nadzwyczajnie stały się mokre.
- Odzyskasz ją. Jesteście dla siebie idealni.
- Nie pieprz. Zjebałem wszystko. Nie jestem dla niej dobry. Nie
zasługuję na nią.
*
Szedłem przez korytarz szkoły trzymany przez Zayna i Caspara. Prowadzili mnie w stronę sali do wdż, bo próbowałem ominąć te zajęcia. Kurwa, siedzę z Olivią a uczy Louis. Można więcej czegoś pragnąć?
Szedłem przez korytarz szkoły trzymany przez Zayna i Caspara. Prowadzili mnie w stronę sali do wdż, bo próbowałem ominąć te zajęcia. Kurwa, siedzę z Olivią a uczy Louis. Można więcej czegoś pragnąć?
- Wejdziesz tam i zostajesz, jasne? – warknął Zayn,
popychając mnie w stronę drzwi.
- Nie, spierdalaj – fuknąłem.
- Harry, nie bądź dzieckiem.
- Spierdalać! – splunąłem i zacisnąłem pięści, kiedy Zayn przesunął
językiem po swoich zębach – Dawaj, ugryź mnie! Nie marzę o niczym innym!
- Uspokój się i wejdź do środka. Caspar pilnuj go.
No i niestety zostałem wrzucony do sali. Moje serce stanęło
kiedy zobaczyłem Olivię w naszej ławce. Jej oczy były przyciemnione i mogę
stwierdzić wyglądała pięknie, chociaż jak wielkie gówno ale i tak cudownie.
Kiedy już miałem skierować się w stronę wolnej ławki – bo tak
raczej wypadało – uniosła swoją śliczną główkę i jej ciemne tęczówki spotkały
się z moimi. Od razu odwróciła wzrok, przygryzając wargę. Chryste, tyle bym dał
żebym ja to mógł zrobić.
- Hej – wyszeptałem. Jej spierzchnięte, idealnie pasujące do
mnie usta rozchyliły się ale nie wydała żadnego dźwięku – E.. siądę sobie.. –
wskazałem głową na pustą ławkę.
- Nie ma sprawy. Siadaj – nie poznałem jej głosu i dopiero
kiedy wsunęła się bliżej do ławki, zorientowałem się, że to ona mówiła. Niepewnie
wsunąłem się za nią i oklapłem na swoim niewygodnym krzesełku. Teraz zdawało
się jeszcze bardziej niekomfortowe niż poprzednio.
Louis wszedł do klasy a Olivia nadal wpatrywała się w dół na
swój brudnopis. Miała na nim narysowaną jedną wielką różę i fruwające wokół
płatki. Patrzyła się w to jak zaczarowana. I tak upłynęła cała lekcja.
Zadzwonił dzwonek a Olivia od razu wstała. Spojrzałem na jej
rysunek i zauważyłem mokre kropelki. Płakała. Spojrzałem z niepokojem na jej
twarz. Wpatrywała się we mnie. Jej zamglone oczy wyrażały tylko ból. Tak
kurewsko miałam ochotę ją przytulić. Wziąć jej drobne ciało w ramiona i nigdy,
prze nigdy nie puszczać. Wsunęła notatnik do torby i pociągnęła nosem i ruszyła
szybkim tempem do drzwi.
- Olivia – powiedział Louis głośniejszym tonem. Patrzył na
nią tak jak ja – z miłością, cierpieniem i przerażeniem jej stanem. Dziewczyna
odwróciła się do niego i wystarczyło jedno spotkanie ich tęczówek. Louis oparł
dłoń o biurko i westchnął. Olivia pokręciła głową i zaciskając usta w cienką
linię wybiegła z klasy.
- Olivia! – wrzasnąłem i wybiegłem zaraz za nią. Biegła wzdłuż
korytarza. Byłem tuż za nią. Już miałem łapać jej ramię, kiedy gwałtownie
skręciła. Wybiegła przez główne drzwi. Zrobiłem to samo. Zacząłem klnąc nie
widząc jej nigdzie. Nagle obraz koło wyjścia w las rozmazał się i zobaczyłem
jej postać. Używała magii. Tak, to jest moja Olivia.
- Olivia! – krzyknąłem i używając wampirskiej szybkości
zaraz znalazłem się koło niej. – Proszę Cię! – szepnąłem, trzymając jej
ramiona. Drżała. Cała trzęsła się. Spojrzała na mnie z załzawionymi oczami.
- Kocham Cię, Harry tak bardzo – zaszlochała – Nie chcę
tego. Nienawidzę tego. – To co mówiła trafiało prosto w moje serce. Chociaż
właśnie wyznała, że mnie kocha, moje serce leżało pod jej butem.
- Proszę, nie – poczułem jak po moim policzku spływa woda. Płaczę?
Chryste, co ona ze mną wyprawia?
- Daj mi spokój – fuknęła i wyrwała się z moich objęć. Odwróciła
się i poszła w las. Zwiesiłem głowę i próbowałem pozbierać kawałki swojego
serca leżącego na ziemi. Nagle coś przemknęło koło mojej głowy. O kurwa.
- Olivia! Padnij! – wykrzyczałem najgłośniej jak potrafiłem.
Oliv obejrzała się i spojrzała na mnie ze zdziwieniem w oczach. Rzuciłem się na
nią i w samą porę upadliśmy na ziemię. Nad nami poleciało z dziesięć srebrnych
strzał. – Wyszliśmy za teren szkoły! – warknąłem wkurwiony. Przytuliłem ją do
siebie bliżej, mimo, że jej ciało było spięte i drżało. – Musimy uciekać, ich
jest tu za dużo – mruknąłem. Dziewczyna potaknęła niewyraźne ale dała mi
wystarczający znak, że jest przerażona. Mocniej ją objąłem i podniosłem się z
Olivią w ramionach. Gdyby nie Ci pierdolnięci czarnokrwiści, byłoby nawet
przyjemnie.
- Harry! – pisnęła dziewczyna, mocniej przylegając do mojej
klatki. Włączyłem guzik z największymi obrotami i jednym prostym słowem –
zapierdalałem w strony szkoły. Uchylałem się prawie pod każdą strzałą. Prawie.
Już miałem przekraczać próg obrony szkoły, kiedy jedna ze strzał zahaczyła o
moje ramię. Zahaczyła? Wbiła się. Kurewsko mocno i głęboko. Olivia pisnęła
kiedy upadłem. Zacząłem klnąc pod nosem. Od razu spojrzałem i odetchnąłem z
ulgą widząc ją po drugiej stronie bariery.
- Nawet nie waż się wychodzić poza ten obszar! – warknąłem do
niej. Dziewczyna pomachała głową i zanim mogłem coś zaprzeczyć znalazła się
koło mnie. Próbowała mnie przeciągnąć na drugą stronę. Ja zostałem obezwładniony
przed jad znajdujący się w strzale. Chwila i nie będę ogarniał co się dzieje.
- Wypierdalaj stąd, Olivia. Idź tam gdzie jest bezpiecznie! –
krzyknąłem, próbując ją odepchnąć na teren szkoły, ale uparciuch próbował mi
pomóc. Pamiętam jej pisk a następnie tylko ciemność.
*tydzień później*
Rozpostarłem powieki, czując dziwny ból w klatce piersiowej i w ramieniu. Od razu moim oczom ukazała się dyrektorka. Jak przyjemnie..
*tydzień później*
Rozpostarłem powieki, czując dziwny ból w klatce piersiowej i w ramieniu. Od razu moim oczom ukazała się dyrektorka. Jak przyjemnie..
- Obudził się!
- Ona też się budzi! – wykrzyknął ktoś obok. Gdybym nie miał
na sobie kokonu bodajże z jakiś prześcieradeł, podskoczyłbym na wysoki ton
głosu. Odwróciłem z trudem głowę w bok i moje serce zamarło. Obok mnie leżała
blada Olivia. Jej powieki drżały aż w końcu otworzyła oczy.
- O Boże, Olivia – Louis. Rozpoznałem od razu głos, tego
skurwysyna.
- Sprawdź co z Harrym, zajmę się Olivią – rozkazywała pielęgniarka.
Dyrektorka podeszła do mnie i zaczęłam macać każdą cześć mojej twarzy. Weź,
spierdalaj.
- K-kim wy jesteście? – usłyszałem cichy szept Olivii. Z
przerażeniem spojrzałem na nią. Jej tęczówki wyrażały jedno – zdezorientowanie.
O mój, pieprzony, Boże.
____
Pytania? Ask.
Następny rozdział nie wiadomo, keidy się poajwi, ponieważ Dix ma problemy zdrowotne.
DZIĘKUJĘ ZA WSPRACIE OKAZANE POD POSTEM PONIŻSZYM!!!/G
Pytania? Ask.
Następny rozdział nie wiadomo, keidy się poajwi, ponieważ Dix ma problemy zdrowotne.
DZIĘKUJĘ ZA WSPRACIE OKAZANE POD POSTEM PONIŻSZYM!!!/G
*-* cudownyyy :) czekam na nn :) nie wazne ile :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ;3
OdpowiedzUsuńTego się kompletnie nie spodziewałam xd Mam nadzieję, że Ols wybaczy Harry'emu <3
czekam na nn ;3
Jejku świetny!!
OdpowiedzUsuńO ja pierdole straciła pamięć ?!
OdpowiedzUsuńLubie ten rozdział miałam przy nim dużo emocji.
No to zdrowiej ! :D
I czekam na nexta ;)
@karinusia13
Wspaniały :)
OdpowiedzUsuńBiedna Olivia.. :( I jeszcze teraz straciła pamięć... Chociaż nie będzie pamiętać, ale jak dla mnie to chyba najgorsze co może być... :/
Czekam na next.
~ @Roxy_Wachowiak
♥ ♥ ♥
Utrata pamięci? Okey, no nie chce przekreślać to może i oklepane ale mam nadzieję, że zrobicie z tego coś nieziemskiego. Świetny rozdział, szkoda, że tak mało ze strony Olivii ale i tak bardzo przyjemny. Czekam na kolejny xoxo
OdpowiedzUsuńO moj boze czy Oliv stracila pamiec?! :O czy Liu bedzie chcial to wykorzystac? Jyz nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu zeby moc odpowiedziwc na te i inne pytania
OdpowiedzUsuńRozdział WOW .
OdpowiedzUsuńGratulacje Gorssa, świetny rozdział. Płakałam na momentach z Harry'm i Olivią. Poza tym cieszę się, że już tu jesteś. Kocham Cię normalnie. xx
OdpowiedzUsuńBOSKI ! *-*
OdpowiedzUsuńOLIVIA I LOUIS ! SŁODKO !