Leigh-Anne to córka bogatych ludzi, która chodzi do publicznej szkoły z Zaynem Malikiem, chłopakiem, o którym nic nie wie nawet jego najlepszy przyjaciel. Wszystko wydaje się iść swoim torem, ale co jeśli pewnego dnia stanie się to co stać się nie powinno? Może wtedy Leigh przestanie być zakochana w sobie? Albo wręcz przeciwnie? Może wtedy Zayn otworzy się? A może nie. Wszystkiego dowiesz się na http://mysterious-zm.blogspot.com/
UWAGA: Jeśli NIE lubisz opowiadań o "nie-psyhopatycznym Zaynie" to nie jest on dla ciebie, bo Zayn jest tutaj normalnym chłopakiem.
Środa. Lekcja wychowania do życia w rodzinie z
Louisem. Dzisiaj zachowywałam się dość spokojnie, choć siedziałam w jednej
ławce z Casparem. Harry chowa się teraz gdzieś po kątach, a my (głownie ja i
Zayn) go kryjemy. Niall wrócił z tych Bahamów dziwnie szczęśliwy. To znaczy,
widać, że coś jest nie tak, ale ciągle się uśmiecha, żartuje, tak jak było
przed… tym. Śmiało mogę stwierdzić, że nie rozmawialiśmy ze sobą bardzo. Raz
zadzwonił do mnie, przeprosił i się rozłączył.
Teraz trochę zbliżyłam się do Zayna i Caspara.
Spędzałam z nimi dużo czasu, ze względy na to, że Ol i Harry byli w szpitalu i
nie można było ich odwiedzać. Zayn był tym troskliwym, z którym rozmawiałam
bardzo dużo. Za to Caspar ciągle mówił i nie dawał mi dojść do słowa.
Zdecydowanie to poprawiło mi humor. Oczywiście, że w mojej pamięci mam to, że
byłam w ciąży. Oczywiście, że mi się płakać chce, kiedy widzę dzieci w
telewizorze. Oczywiście, że to wszystko to moja wina.
-Ruby, jak myślisz, co to jest? – zapytał Louis.
Spojrzałam na tablicę, która przedstawiała dość
dokładny rysunek. Wow, mamy artystę.
-Myślę, że to penis.
Klasa zachichotała. Louis skinął głową i zaczął coś
gadać o budowie tej o to rzeczy. Totalnie się wyłączyłam i zaczęłam myśleć o
tym, co ma się wydarzyć w sobotę. Kurwa, nie damy rady.
Nagle drzwi do klasy się otworzyły i wszedł przez
nie Olaph i jakiś chłopak. Miał blond włosy, niebieskie oczy, był wysoki i
umięśniony. Dostrzegłam w jego uszach kolczyki, a koszulka na ramiączkach
pokazywała niezwykle umięśnione ramiona.
Prawdopodobnie, gdybym nie siedziała, to leżałabym
teraz na ziemi.
-Jasna cholera – wyszeptał ktoś na tyle.
Rozejrzałam się. Dziewczyny patrzyły na owego
chłopaka maślanymi oczami. Za to inni chłopcy mieli to wyraźnie gdzieś, a nawet
niektórych to denerwował. Przepraszam, że Bóg nie obdarzył ich taką urodą.
-Um… cześć – powiedział zakłopotany Olaph. – To
nowy uczeń, Leo Adams. Błagam, nie zjedzcie go. Uczę was drugi rok i wiem, że bylibyście do tego zdolni. Macie go
nie przestraszyć.
-Tak jak pana? – zapytał Caspar, a ja w umyśle
dawałam mu puchar za cięte riposty.
-Tak jak mnie. To ja już nie przeszkadzam – powiedział
i wyszedł.
Leo rozejrzał się po klasie. Jego wzrok zatrzymał
się na ławce Olivii i Harrego. Tak! wygrałam życie!
Chłopak powoli przeszedł przez klasę i zajął
miejsce tuż przede mną. W duchu już odprawiałam taniec szczęścia i piszczałam z
radości. Zauważyłam, jak chłopak zakłada sobie słuchawki na uszy.
Popatrzyłam na Louisa, który jakby otrząsnął się z
transu i powrócił do prowadzenia lekcji, do której końca zostało zaledwie
dwadzieścia minut. Nie przejmowałam się tym, tylko patrzyłam na chłopaka. Jego
włosy były takie zadbane. Oh.
-Ruby, ciekniesz – powiedział Caspar, a ja
spojrzałam na niego.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że się ślinię
i wytarłam kącik ust kciukiem. Oparłam brodę na dłoniach i wpatrywałam się w
tył jego głowy. Mam najlepszy widok.
*
Leżałam na łóżku i odrabiałam lekcje z
angielskiego. Na całe szczęście nie było tego dużo, bo muszę zrobić dwa zadania
i napisać wypracowanie. Napiszę tylko wypracowanie, bo na sto procent będzie
zbierać, a resztę to niech sobie w dupę wsadzi.
Dopisałam ostatnie zdanie i wstałam. Rozciągnęłam
się i doszłam do wniosku, że pójdę do Zayna, gdzie był Harry. Podeszłam do
szafy i wyjęłam z niej ubrania, które miały zapewnić mi ciepło. To dziwne, bo
od wczoraj jest tu jakoś zimno.
Przejrzałam się w lustrze, zadowolona ze swojego
koloru, jaki zrobiłam sobie po powrocie ze szkoły. Był to czarny. Ten kolor
idealnie wręcz podkreślał moje kości policzkowe i oczy, które stały się
bardziej brązowe niż zielone.
Postanowiłam, że dzisiaj zanocuję u nich, żeby nie
być samą w mieszkaniu. Nie wiem dlaczego, ale dziwnie się tu czuję, jakby mnie
coś ciągle obserwowało.
Do czarnego plecaka spakowałam piżamę, bieliznę na
zmianę, ciuchy do ubrania jutro i szczoteczkę do zębów. Pierdolę, nie wezmę jutro
nic do szkoły.
Wpadłam jeszcze do kuchni i wzięłam z szafki jakieś
chipsy i trzy puszki coca coli. Wyszłam z domu, upewniając się, że zamknęłam
drzwi. Zbiegłam szybko po schodach i wychodząc z klatki, wpadłam na kogoś.
Zadarłam głowę do góry i ujrzałam Leo. O mój boże. Z tak bliska wygląda jeszcze
lepiej.
-Cześć – powiedziałam, nieco zawstydzona.
Ten tylko uśmiechnął się do mnie i wyminął.
Mieszkamy w tym samym bloku, ale czad!
Całkiem szczęśliwa przebiegłam drogę do bloku
chłopaków i wdrapałam się na ich piętro. Zapukałam. Poczekałam chwile, aż
otworzył mi Niall. Jasna cholera, on też tu mieszka?! A, no tak, zapomniałam.
-E… ja do Zayna i Harrego – powiedziałam szybko.
Blondyn otworzył szerzej drzwi, a ja mogłam
zobaczyć w co był ubrany. Miał na sobie siwy sweter i czarne spodnie, które
podkreślały jego chude nogi. Na nadgarstkach było kilka bransoletek, które od
razu rozpoznałam. To były moje bransoletki, które kiedyś tu zostawiłam. Boże.
-Są tam gdzie zawsze – mruknął.
Weszłam do ich mieszkania i szybko wpadłam do
pokoju Malika.
-Nocuję, cieszycie się? – pisnęłam radośnie, ale
odpowiedziała mi cisza. – Mam chipsy – wyszeptałam.
-Ruby, cześć! Tęskniliśmy. Może usiądziesz? Masaż
stóp czy coś? – zapytał Zayn.
-Sępy – powiedziałam i usiadłam na podłodze obok
Harrego. – Co robicie?
Harry postawił przede mną laptopa. Była tam mapa
czegoś.
-Co to jest?
-Dwunasty Dystrykt.
Przetarłam twarz dłońmi.
-Przecież takie rzeczy są, kurwa, ściśle tajne.
-Cóż, jestem w stu procentach zajebistym
informatykiem – Zayn dumnie wypiął klatę.
Poprawiłam czapkę. Chłopaki zaczęli gadać o tym,
jak tam przeżyjemy, że trzeba szybko wyciągnąć Olivię i się przygotować. Po chwili
Zayn sięgnął po mój plecak i wyjął z niego chipsy i puszki coli. Wziął jedną
dla siebie, a pozostałe podał nam. Pokręciłam głową na znak, że nie chcę.
-Um… to może zaniesiesz Niallowi? – zaproponował, a
ja posłałam mu zabójcze spojrzenie. – No dobra, ja zaniosę.
Harry zaczął się śmiać. Zayn pokazał mu środkowy
palec i wyszedł z pokoju.
-Jak tam? – usłyszałam.
Spojrzałam na Harrego, który teraz całą swoją uwagę
skupiał na mnie.
-No… dobrze.
-Tak, właśnie widzę. Jesteś na niego zła?
-Jestem trochę zawiedziona – wzruszyłam ramionami.
- To chyba oczywiste.
Styles pokiwał głową.
-A jak się pozbierałaś po… no wiesz?
Poprawiłam swoją pozycję, podpierając się z tyłu
rękami.
-Daję radę. Na razie jest dobrze.
-Możesz teraz śmiało powiedzieć, że mam go nie
bronić, ale dla niego też to jest
trudne.
Pokiwałam głową, nic nie mówiąc. Bo co mogłam powiedzieć?
Że go rozumiem? Że nie mam urazy? Nie, kurwa, bo bym skłamała. Jestem kurewsko
zdziwiona, że się tak zachował. To jest mój Niall. To był mój Niall.
-Ładnie ci w tym kolorze – powiedział i przysunął
się. – Będzie dobrze, zobaczysz – objął mnie ramieniem i przytulił.
To było mega słodkie. Harry był mega słodki i miły.
Nie wiem dlaczego ja go zawsze postrzegałam , jako tego niegrzecznego? Mogę oficjalnie
ogłosić, że Harry to najmilsza osoba na świecie, która jest wrażliwa na
cierpienie drugiego człowieka.
Odsunęłam się od niego, kiedy drzwi się otworzyły. Do
pokoju weszli Zayn i Niall. Cholera, świetnie. Brawa za inteligencję Zayna.
-Co robicie? – zapytał mulat.
-Gadamy? – odpowiedział Harry i wziął laptopa na
swoje kolana.
Zayn i Niall usiedli na łóżku. Teraz w pokoju
panowała dziwna, niezręczna cisza. Starałam się zachowywać naturalnie, ale moje
mięśnie napięły się. Moje zdenerwowanie rosło z każdą sekundą. Błagam, zróbmy
coś z tym. Może wyjdę? Albo opowiem dowcip? Caspar, potrzebuję cię.
Poczułam na sobie spojrzenie Zayna i Harrego. No kurwa,
dlaczego wchodzicie do moich myśli?! Zajebać wam? Nie no, żartuję, nie biję
zwierząt, ups. Przepraszam, jeśli was obraziłam.
-Zróbmy coś – jęknął Harry. – Wiem, pograjmy w
karty.
-Nie umiem – powiedziałam równo z Zaynem.
-My z Niallem was nauczymy! I to bardzo chętnie – Harry
poruszył brwiami, a ja miałam ochotę uderzyć go w twarz.
-A może pogramy w kalambury? – zaproponował Niall.
Nie chciałam się przyznać, ale ten pomysł spodobał
mi się o wiele bardziej. Podzieliliśmy się na drużyny. Ja byłam z Harrym, a
Zayn z Niallem. Usiadłam na[przeciwko drugiej drużyny, obok Stylesa. Oni pokazywali
pierwsi. Zayn wstał i zaczął machać rękami. Niall zaczął się śmiać, Harry schował
twarz w dłoniach, a ja próbowałam zgadnąć.
-Ptak?
Niall pokręcił głową i złapał się za brzuch. Był teraz
cały czerwony.
-Idiota? – zapytał Harry, a Zayn posłał mu
spojrzenie, które mówiło samo za siebie.
-Nie wiecie? – Niall spojrzał na nas, a my
pokręciliśmy głowami. – Drzewo podczas wiatru.
*
Leżałam na łóżku. Za żadne skarby nie
mogłam zasnąć. Wierciłam się, rozkopywałam. Zayn spał u Nialla z racji naszej „małej”
niezgody. Stwierdziłam, że nie zasnę, więc o cichu wstałam. Wyszłam z pokoju.
-Zimno – powiedziałam sama do siebie.
Zobaczyłam, że w kuchni świeci się światło, więc
postanowiłam tam pójść. Było mi zimno w moje bose stopy, kiedy szłam po zimnych
płytkach. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam Nialla, który siedział przy
stole i patrzył na szklankę z wodą. Był do mnie bokiem, ale mnie chyba nie
zauważył. Z jednej strony chciałam się wycofać, ale z drugiej ciekawiło mnie co
on tu robi. Z tego co mi wiadomo, to nigdy nie miał problemów ze snem.
Weszłam głębiej i podeszłam do zlewu. Odkręciłam wodę
i chciałam pochlapać sobie nią twarz, ale zobaczyłam jak moje ręce znikają.
Niall chyba też to zauważył, bo od razu zareagował.
-Wszystko w porządku? Co to było?
-Ja… ja nie wiem – popatrzyłam na swoje ręce, a to
znowu się stało.
Niell wstał gwałtownie i podszedł do mnie. Chciał złapać
moją rękę, ale ona przeszła przez moje ciało, a ja nic nie poczułam. Przełknęłam
ślinę, przestraszona. Co do cholery?
-Ruby, ty znikasz – Niall spróbował dotknąć mojego
brzucha.
Sytuacja się powtórzyła. Pierwsze, co zrobiłam, to zaczęłam
płakać. To jest najgorszy czas w moim życiu. Straciłam chłopaka, dziecko, moi
przyjaciele są ranni, Louis i Harry rywalizują i jeszcze znikam. Zamieniam się,
kurwa, w ducha.
Zobaczyłam, jak Niall się zawahał, ale objął mnie. O
dziwo teraz byłam wyczuwalna. Może jestem jak stary telewizor, że obraz znika z
wiekiem? Może się psuję?
-Nie płacz, będzie dobrze. Nie płacz, proszę –
mówił.
Po chwili odsunęłam się od niego i upadłam na
podłogę. Nie mogłam utrzymać się na nogach. Usłyszałam, jak przekleństwo
opuszcza jego usta, a on sam zniknął gdzieś za drzwiami. Schowałam twarz w
dłoniach. Powinnam umrzeć.
Uniosłam głowę. Do kuchni wpadli Zayn i Niall. Ten ostatni trzymał telefon w ręce i coś uparcie klikał.
-Ruby, jak się czujesz? Co się dzieje? – Zayn,
zdenerwowany, uklęknął przede mną.
Dotknął mojego czoła, a ja na chwilę całkowicie zniknęłam.
-Jasna cholera, ona ma gorączkę.
-Dzwoniłem do Louisa, zaraz będzie. Kazał ją
położyć gdzieś, gdzie będzie czuła się bezpiecznie.
-Pokój Nialla! – krzyknął Malik.
Złapałam się jego ręki i wstałam. Przeszliśmy do
pokoju, w którym kiedyś tak często spałam. Usiadłam na łóżku. Zayn kazał mi
się położyć, a Niall przykrył mnie kołdrą, która pachniała nim. Tyle wspomnień.
Zayn spojrzał na mnie trochę przestraszony, a w
kącikach jego oczu majaczyły się łzy. Hej, ja nie chcę, żeby ktoś przeze mnie
płakał.
Usłyszałam głośnie kroki i dźwięk otwieranych drzwi.
Czy oni się, kurwa, nie zamykają?!
Dobra, Rubs, spokój. Oddychaj. Wdech, wydech,
wdech, wydech.
-Jestem. Co się dzieje? – Louis wpadł do pokoju.
Jego włosy były potargane, a na sobie miał dresy i
zwykłą bluzkę. Jego wzrok zatrzymał się na mnie. Sekundę potem kucał obok mnie.
Chciał mnie dotknąć, ale to znowu się stało. Tym razem dłużej.
-Co do kurwy?
-Nie wiem, Niall to zauważył – Zayn zaczął szeptać
do Louisa.
Wszyscy spojrzeli na blondyna. Ten tylko wzruszył
ramionami i powiedział jak to było. Louis słuchał uważnie. Aż w końcu…
-Za cholerę nie wiem co się dzieje, ale miałeś
rację, Harry. Tu jest niebezpiecznie.
*
O szóstej trzydzieści zadzwonił budzik. Całą noc
przeleżałam. Owszem, miałam jakieś tam drzemki, ale kończyły się one
koszmarami. Niall całą noc spędził na podłodze. Nie wiem czy spał, ale był
cicho.
Usiadłam i automatycznie spojrzałam na swoje
dłonie, które już nie znikały, ale zrobiły się bardziej przejrzyste. Chciałam wstać,
ale poczułam spojrzenie Nialla, które wierciło we mnie dziury.
-Harry pojechał po Olivię, za trzy godziny nas tu
nie będzie – oznajmił.
Przestraszyłam się trochę.
-Będziemy w lepszym świecie. Bez problemów –
powiedział łagodnie. – Ale przed problemami nie uciekniemy – dodał cicho.
Każdy komentarz sprawia, że robi nam się cieplej na serduszku ♥
20 komentarzy i będzie następny :)
Teraz taka króciutka notka ode mnie. Bardzo się cieszę, że nie przestałyście czytać tego opowiadania, ale myślę, że Grossa spełniła wasze oczekiwania. Mnie, osobiście, poprzedni rozdział się bardzo podoba. A co do tego... no najlepszy to on nie jest.
Ruby, Olivia i inni czekają na wasze pytania na asku!
Każdy komentarz sprawia, że robi nam się cieplej na serduszku ♥
20 komentarzy i będzie następny :)
Teraz taka króciutka notka ode mnie. Bardzo się cieszę, że nie przestałyście czytać tego opowiadania, ale myślę, że Grossa spełniła wasze oczekiwania. Mnie, osobiście, poprzedni rozdział się bardzo podoba. A co do tego... no najlepszy to on nie jest.
Ruby, Olivia i inni czekają na wasze pytania na asku!
Genialny <33
OdpowiedzUsuńSuper exta czekam na next :D
OdpowiedzUsuń12 dystrykt bezpieczniejszczy no to ja wam proponuje zapieprzac na igrzyska.
OdpowiedzUsuńzajebisty rozdział czekam na next *_*
OdpowiedzUsuńRozdzial swietny :D czekam na next. :) ciekawi mniejak to dalek bedzie z Ruby u Niallem, bardzo bym chciala zeby znowu byli razem :)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńMuzykomaniaczkaxx
Jest świetny <3
OdpowiedzUsuńAww nie mogę się doczekać aż Grossa wstawi następny. Ten jest niesamowity i kompletnie zajebisty *-*
OdpowiedzUsuńgenialny : )
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego rozdziału. Ten był genialny!!!
OdpowiedzUsuńTen rozdzial jest zajebisty nie moge doczekac sie nastepnego
OdpowiedzUsuńGenialny super nie mogę się doczekać next! !!!!!
OdpowiedzUsuńumarłam 0.0
OdpowiedzUsuńMega! *-*
OdpowiedzUsuńCo się dzieje z Ruby do cholery ?!
OdpowiedzUsuńNuby, Nuby, Nuby ♥♥♥
Czekam na następny rozdział :)
Wspaniały ; )
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :**
KOCHAM <3
Bosheee jaka akcja *,* Zaisty rozdział aj łejt for nekst ;*
OdpowiedzUsuń~ Mariolo
Super rozdział.Jesteście świetne w tym co robicie.
OdpowiedzUsuńCudny *-* czekam na next :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nn xx
Przecudowny! Świetny język pisania, a dialogi powalają xoxo
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńCzekam na nn ;3
Jane .
<3 <3 <3
OdpowiedzUsuńLiza xx
świetne opowiadanie :) czekam na ciąg dalszy...
OdpowiedzUsuńNajlepszy na świecie omg kocham tego fanfika czemu nie kontynuujecie ?
OdpowiedzUsuń